Zwycięstwo KGHM Zagłębia Lubin z Sandecją Nowy Sącz

Maciej Piasecki, poniedziałek, 25 września 2017

Czwarte zwycięstwo w piątym meczu na własnym terenie, zachowanie miejsca na podium, osiemnaste z rzędu spotkanie ze strzeloną bramką – KGHM Zagłębie Lubin może zaliczyć pierwszą niedzielę astronomicznej jesieni do udanych. Wszystko przyszło jednak trudniej niż się wydaje. Miedziowi w pojedynku z Sandecją Nowy Sącz długo walili głową w mur, decydującego gola zdobywając dopiero w 80. minucie. Bohaterami zostali wychowankowie Filip Jagiełło i Jarosław Kubicki.

avatar
Jarosław Kubicki (na zdjęciu) przesądził o wygranej KGHM Zagłębia Lubin z Sandecją Nowy Sącz (fot. K. Ziółkowski)

Mimo wysokiej lokaty w tabeli, podopieczni Piotra Stokowca nie zgarnęli pełnej puli od trzech meczów i tę serię chcieli złamać najbardziej. O beniaminku z kolei można powiedzieć, że mało strzela i mało traci, a jeśli wygrywa, to minimalną liczbą bramek. To samo odnosi się do porażek i właśnie tak było w niedzielne popołudnie. 

Gliwa show

Właściwie w całej pierwszej połowie zdecydowaną przewagę mieli gospodarze. Sytuacji bramkowych było co niemiara, ale bohater rzeczonych trzech kwadransów, były gracz lubinian Michał Gliwa, bronił wszystko co musiał, a nawet więcej. Bombardowanie rozpoczęło się w 10. minucie, przy linii końcowej piłkę Michalowi Piterowi-Bucko odebrał Jakub Świerczok, utrzymał ją w boisku i zdołał zagrać w pola bramkowe, ale wbiegającego Adama Matuszczyka zatrzymał golkiper beniaminka, który wybił futbolówkę na rzut rożny. Z tego rzutu rożnego piłka była chyba najbliżej spotkania z siatką, podanie Bartłomieja Pawłowskiego z narożnika zamknął Jarosław Jach, który w bardzo podobny sposób jak miesiąc temu z Wisłą Kraków mógł wpisać się do protokołu sędziego. Jego strzał (po rykoszecie) trafił jednak w poprzeczkę. Kilkadziesiąt sekund później, po wymianie futbolówki z Alanem Czerwińskim, przed szansą stanął Patryk Tuszyński. Bez efektu. W kolejnych minutach zapach gola dla Zagłębia cały czas unosił się w powietrzu, w świetnej sytuacji znalazł się Pawłowski, dobrze przyjął piłkę, ale w oddaniu skutecznego strzału przeszkodził mu defensor przyjezdnych. Prawdziwa nawałnica w polu karnym Sandecji miała miejsce w 26. minucie, z półwoleja uderzył Jarosław Kubicki, ale piłkę sparował Gliwa. Akcję sfinalizować mógł jeszcze Tuszyński, kopnął jednak ponad poprzeczką. Ostatni groźny strzał w tej części oddał Kubicki, któremu tego dnia piłka wyraźnie leżała na nodze. Na przeszkodzie znów stanął Gliwa. Miedziowi byli cały czas w ataku pozycyjnym, a nowosądeczanie bronili się całym zespołem na własnej połowie. Wszyscy brali udział w przeszkadzaniu rywalom, od czasu do czasu przedostającąc (skutecznie) pod pole karne lubinian.

ARKADIUSZ BARSKI

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego". 


źródło: własne


Proste pytanie: 5 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.