Żużlowcy Betardu Sparty rozbili leszczyńskie Byki

Aleksandra Szumska, poniedziałek, 8 czerwca 2015

Podopieczni Piotra Barona wysoko pokonali na własnym torze Unię Leszno i awansowali na drugie miejsce w tabeli. Mecz był bardzo dramatyczny, obfitował w wiele ciekawych wyścigów, a po upadkach do szpitala trafili Piotr Pawlicki i Adrian Gała.

avatar
Fot. K. Ziółkowski

Unia przyjechała do Wrocławia jako zdecydowany faworyt, choć dzień wcześniej aż trzej jej zawodnicy leżeli w zawodach w Pile. Gospodarze na własnym torze są bardzo mocni i przystąpili do spotkania zmotywowani. Już w pierwszym biegu Tai Woffinden i Vaclav Milik przywieźli na 5:1 trzykrotnego mistrza świata Nickiego Pedersena. W rywalizacji juniorów na pierwszym łuku upadł Adrian Gała, ale nie był przez nikogo atakowany i sędzia słusznie go wykluczył. W powtórce Maksym Drabik poradził sobie z aktualnym mistrzem świata juniorów, Piotrem Pawlickim. Bardzo ważny i dramatyczny przebieg miał czwarty wyścig. Na wyjściu z pierwszego łuku upadli obaj leszczynianie, a na leżącego Pawlickiego wpadł Maciej Janowski. Jemu nic się nie stało, wstał również poobijany Sajfutdinow, któremu później w parkingu zszyto brodę. Młodszego z Pawlickich, który ucierpiał najbardziej, karetka zabrała do szpitala. W powtórce wrocławianie nie mieli problemu aby pokonać Smektałę i Sparta wyszła na prowadzenie 15:9. Po chwili Jensen i Jędrzejak zaspali na starcie, ale potem obaj po wewnętrznej wyprzedzili Pedersena i było już 20:10. W 6. biegu przeszarżował Gała, który atakował Zengotę. Uderzył w jego motor, a potem z całą siłą wpakował się w bandę. Młodego wrocławianina odwieziono do szpitala, a bandę trzeba było naprawić. Osamotniony Janowski przyjechał pierwszy i udało się utrzymać przewagę. Rosła ona w dalszej części zawodów, mimo że dwa razy trzeci przyjechał Woffinden. Świetnie za to spisywał się Milik i młody Drabik. Obaj znakomicie startowali ale i walczyli na dystansie. Anglik z kolei zostawał na starcie, ale potem niesamowicie gonił rywali i wyprzedzał ich. Kiedy w 10, biegu Jędrzejak i Drabik ponownie wygrali 5:1, Sparta prowadziła już 39:20. Goście byli bezradni, a zawodzili liderzy. Adam Skórnicki nie miał nawet kogo wystawić w ramach rezerwy taktycznej, co przyznał na konferencji po meczu: – Byliśmy mocno poobijani, a gospodarze wykorzystali nasz słabszy dzień. Nie mieliśmy dzisiaj armat. Przed biegami nominowanymi Sparta prowadziła 48:29 i miała zapewnione zwycięstwo. W nich wrocławianie jeszcze powiększyli przewagę. Najpierw Janowski i Milik poradzili sobie z Zengotą, a Sajfutdinowi zdefektowała maszyna. W ostatnim biegu kibice obejrzeli pasjonującą walkę przez cztery okrążenia. Prowadził Pedersen, ale ścigali go gospodarze. Na dystansie zarówno Jędrzejak, jak i Woffinden poradzili sobie z Duńczykiem, a kibice wpadli w euforię po wysokim zwycięstwie. Po minięciu mety Anglik długo jeszcze fetował wygraną z fanami i nawet przejechał między bandą i siatką ochronną. Piotr Baron chwalił całą drużynę: – To był dla nas bardzo ważny mecz, bo odrobiliśmy porażkę z Falubazem. Drużyna walczyła od początku do końca i była bardzo zmotywowana.
Grzegorz Ostach
BETARD SPARTA WROCŁAW –
UNIA LESZNO 57:32
SPARTA: 57
Tai Woffinden 10 (3,3,1,1,2)
Vaclav Milik 9 (2,D,3,3,1)
Tomasz Jędrzejak 12 (2,2,2,3,3)
Michael Jepsen Jensen 5 (0,3,t,2)
Maciej Janowski 11 (2,3,3,0,3)
Adrian Gała 0 (u,u)
Maksym Drabik 10 (3,3,1,3)
UNIA: 32
Tobiasz Musielak 0 (0,0,0)
Nicki Pedersen 6 (1,1,2,1,1)
Przemysław Pawlicki 9 (3,2,0,2,2,0)
Grzegorz Zengota 6 (1,1,2,0,20
Emil Sajfutdinow 4 (u,d,1,3.d)
Bartosz Smektała 5 (1,1,2,0,1)
Piotr Pawlicki 2 (2)
Bieg po biegu
I.Woffinden, Milik, Pedersen, Musielak    5:1
II.Drabik, Pi. Pawlicki, Smektała, Gała (u)    3:3, 8:4
III.Prz. Pawlicki, Jędrzejak, Zengota, Jensen    2:4, 10:8
IV.Drabik, Janowski, Smektała, Sajfutdinow (u)    5:1, 15:9
V.Jensen, Jędrzejak, Pedersen, Musielak    5:1, 20:10
VI.Janowski, Prz. Pawlicki, Zengota, Gała (u)    3:3, 23:13
VII.Woffinden, Smektała, Sajfutdinow (d), Milik (d)    3:2, 26:15
VIII.Janowski, Pedersen, Drabik, Musielak    4:2, 30:17
IX.Milik, Zengota, Woffinden, Prz. Pawlicki    4:2, 34:19
X.Drabik, Jędrzejak, Sajfutdinow, Smektała    5:1, 39:20
XI.Milik, Prz. Pawlicki, Pedersen, Janowski    3:3, 42:23
XII.Jędrzejak, Prz. Pawlicki, Smektała    3:3, 45:26
XIII.Sajfutdinow, Jensen, Woffinden, Zengota    3:3, 48:29
XIV.Janowski, Zengota, Milik, Sajfutdinow (d)    4:2, 52:31
XV.Jędrzejak, woffinden, Pedersen, Prz. Pawlicki    5:1, 57:32

 

W barwach Sparty świetnie spisuje się Maksym Drabik
Talenciak Maksym
Trafił do Wrocławia przed sezonem, ale trudno było powiedzieć, jaki potencjał drzemie w młodziutkim zawodniku rodem z Częstochowy. Talent do żużla odziedziczył w genach, bo nikomu nie trzeba przedstawiać ojca Sławomira Drabika.
Przez wiele lata cieszył kibiców swoją jazdą oraz niekonwencjonalnymi komentarzami. Zawsze pozytywnie nastawiony i z poczuciem humoru, teraz pomaga synowi i przekazuje swoje doświadczenia. – Młody ma mocną głowę, mocniejszą ode mnie. Ładnie walczy, jest ambitny i zobaczymy co z tego będzie – z uśmiechem mówi o synu Sławomir, który towarzyszymy mu na każdych zawodach w parkingu. Maksym ma zaledwie 17 lat i ten sezon jest jego debiutanckim w ekstralidze. Nie widać jednak po nim tremy. Imponuje szczególnie na linii startu, gdzie popisuje się znakomitym refleksem. Nie ma respektu dla starszych i znacznie bardziej doświadczonych rywali. Kiedy wyjdzie z pierwszego łuku na prowadzeniu, trudno jest mu je potem odebrać. Kiedy jednak zostanie na starcie, ambitnie walczy o poprawienie swojej pozycji i nie odpuszcza na dystansie. Szczególnie we Wrocławiu spisuje się bardzo dobrze. Przeciwko Unii Leszno przeszedł samego siebie. Wygrał trzy biegi, a raz przyjechał na trzeciej pozycji. 10 punktów wywalczonych w spotkaniu z głównym faworytem do tytułu robi wrażenie. Błysk formy pokazywał już we wcześniejszych meczach z Gorzowem (5 pkt) i Tarnowem (7 pkt). Juniora Sparty chwali trener Piotr Baron: – Bardzo potrzebny był mu taki mecz, w którym zdobędzie minimum 10 punktów. Odpalił z Lesznem i to bardzo cieszy. Ciężko i dużo pracuje, widać, że się rozwija i robi postęp. Sam Maksym jest bardzo skromny i ambitny. Kiedy drużyna wygrała ze Stalą Gorzów, a on był chwalony za przywiezione punkty, sam mówił, że mogłoby ich być więcej. To dobry znak, bo widać, że nie zadowala się małymi sukcesami, ale chce iść do przodu. Wygrał krajowe eliminacje do indywidualnych mistrzostw świata juniorów, gdzie tylko zwycięstwo dawało prawo udziału w rywalizacji międzynarodowej. Tam niestety nie poszło już tak dobrze i nie awansował do finału. Ma jeszcze czas na rywalizację o medale wśród juniorów, bo przed nim kilka lat startów w tym gronie. W rozgrywkach ligowych z meczu na mecz jest pewniejszy i zdobywa cenne punkty. Kariera stoi przed nim otworem i od niego samego zależy, czy wykorzysta szansę.
Grzegorz Ostach

 

 


źródło: własne


Proste pytanie: 1 + 9 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.