Złota husaria Cieślaka

Maciej Piasecki, poniedziałek, 31 lipca 2017

Kibice, którzy w sobotni wieczór pojawili się na Stadionie Olimpijskim, nie mogli sobie wyobrazić lepszego scenariusza na przebieg zawodów rozgrywanych w ramach The World Games. Biało-czerwoni dostarczyli widzom niesamowitych emocji, a w finałowym biegu pokonali reprezentację Australii. 

avatar
Biało-czerwoni żużlowcy nie dali rywalom żadnych szans i zdobyli złoty medal TWG (fot. K. Ziółkowski)

Zapomniana formuła 

Zawody rozgrywane podczas The World Games we Wrocławiu były turniejem par żużlowych. Po raz ostatni mistrzostwa świata w takiej formule odbyły ponad dwadzieścia lat temu. Powoduje ona, że rywalizacja na torze jest znacznie bardziej wyrównana, a jednocześnie bardzo atrakcyjna dla kibiców. Regulamin sobotnich zawodów zakładał, że po dwudziestu jeden wyścigach bezpośredni awans do finału wywalczy najlepsza reprezentacja, a dwie kolejne będą rywalizowały pomiędzy sobą w barażu. Gdyby bieg zakończył się remisem 3:3, to zwycięsko z tej konfrontacji wyjdzie zespół, który zajął odpowiednio drugie i trzecie miejsce.

Siła trzech nacji 

Zgodnie z przewidywaniami runda zasadnicza przebiegała pod dyktando Polaków, Szwedów oraz Australijczyków. Biało-czerwoni rozpoczęli zmagania od pojedynku z Niemcami, a Bartosz Zmarzlik i Maciej Janowski przyjechali na dwóch pierwszych pozycjach. Zwycięstwo biegowe nasi żużlowcy zanotowali również przeciwko Brytyjczykom, choć tym razem zamiast wrocławskiego zawodnika startował Patryk Dudek, który ostatecznie wywalczył jeden punkt. Schody dla Polaków rozpoczęły się dopiero w drugiej części tej fazy zawodów, gdy w rywalizacji z Rosjanami i Szwedami padł remis. O bezpośrednim awansie do finału miał zadecydować dwudziesty pierwszy bieg, a w nim przeciwko reprezentacji Polski stanęli Australijczycy, którzy mieli nad nami tylko jeden punkt przewagi. Niestety, Maciej Janowski zdaniem sędziego przekroczył linię wewnętrzną toru dwoma kołami i został wykluczony z wyścigu. Pomimo tego, że samotnie startujący Bartosz Zmarzlik nie mógł zapewnić biało-czerwonym zwycięstwa drużynowego w tym biegu, to pozostawił za sobą zarówno Jasona Doyle’a oraz Maxa Fricke, który zastąpił słabo spisującego się Chrisa Holdera. Niespodzianką na przestrzeni całych zawodów była z pewnością postawa reprezentacji Niemiec, która zajęła czwarte miejsce. Zwłaszcza Kaia Huckenbecka, który nie tylko świetnie radził sobie na dystansie, ale również pomagał partnerowi zespołu Erikowi Rissowi. W 12. wyścigu żużlowiec Mrgardenu GKM Grudziądz wyprowadził przed siebie swojego kolegę i jednocześnie skutecznie bronił się przed atakami duńskiej pary.

DAMIAN ORŁOWICZ

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 10 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.