ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrywa Puchar Polski 2017 we Wrocławiu

Maciej Piasecki, poniedziałek, 16 stycznia 2017

Ostatni weekend we Wrocławiu należał do siatkówki w wydaniu męskim. Turniej finałowy Pucharu Polski ponownie skończył się meczem PGE Skry Bełchatów z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. W kolejnej „świętej wojnie” górą mistrzowie Polski, którzy tym samym odegrali się za ubiegłoroczną porażkę 2:3 w hali Orbita. Hala Stulecia była szczęśliwa dla ZAKSY. A MVP całego turnieju został wybrany atakujący zwycięzców Dawid Konarski.

avatar
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z trofeum za zwycięstwo (fot. K. Ziółkowski)

LOTOS... nie dojechał
Zgodnie z tradycją całe zamieszanie zaczęło się od spotkania z dziennikarzami, tym razem w lobby hotelu Mercure przy pl. Dominikańskim. Atmosfera była gorąca głównie ze względu na... niewiele miejsca, priorytetem była w tym wypadku logistyka – drużyny właśnie w tym hotelu były skoszarowane. Na spotkanie nie zdążyła dojechać jednak ekipa z Gdańska, LOTOS – największa niespodzianka w gronie półfinalistów (wyeliminowali Asseco Resovię) – utknęli na trasie Rzeszó – Wrocław. W zastępstwie pojawił się Dariusz Gadomski, prezes gdańskiego klubu. Obecni byli także: Piotr Mazur (dyrektor Biura Sportu i Rekreacji), Mirosław Wachowiak (wiceprezes PZPS i prezes DZPS), Wojciech Czayka (wiceprezes PLPS) oraz kapitanowie i trenerzy PGE Skry, ZAKSY i Jastrzębskiego Węgla. Zabawnym akcentem zapunktował u zgromadzonych nasz nowy selekcjoner Ferdinando De Giorgi (na co dzień trener ZAKSY), który łamaną polszczyzną opisał emocje i wrażenia z pobytu we Wrocławiu. Jak sam szczerze przyznał, podczas swojego krótkiego wystąpienia... zapomniał tylko jednego słowa po polsku, mianowicie „zawsze”, posługując się szybko angielskim odpowiednikiem „always”. Właściwie nikt ze zgromadzonych nie powiedział niczego, czego nie można było się spodziewać. Czyli o ambitnym podejściu i chęci wygranej w całym turnieju. Drugi z rzędu finał PP właśnie we Wrocławiu nasuwał pytanie, czy została zawarta jakaś dłuższa umowa o współpracy. – Wstępne uzgodnienia są. Miasto deklaruje chęć. Myślę, że przez najbliższe trzy lata – licząc ten rok – Puchar Polski będzie się odbywał we Wrocławiu. Jest to pokłosiem tego, że w ubiegłym roku ten turniej w wydaniu wrocławskim wypadł bardzo fajnie. Wszystko zostało określone bardzo profesjonalnie. Miasto Wrocław partycypuje w kosztach organizacji tego przedsięwzięcia, udostępnia obiekt, a poza tym jest to impreza dużej rangi. Puchar Polski jest to specyficzny turniej, ale mimo wszystko – o coś – przyznał prezes Wachowiak. Padła także deklaracja mówiąca o tym, że od przyszłego roku triumfator Superpucharu (mistrz kontra zwycięzca PP) zagra ze zdobywcą Superpucharu Brazylii. – Prezes Czayka wspomniał podczas konferencji, że od przyszłej edycji będzie to międzynarodowy turniej z udziałem klubu z Brazylii. To jest kolejna rzecz, która pracuje na ten turniej i go uatrakcyjnia. Myślę, że w kolejnych latach wcześniejsze fazy nie będą polegały na tym, żeby pojechać i odegrać. To spowoduje, że wszystkie zespoły będą chciały w nim uczestniczyć – dodał Wachowiak. Trzeba przyznać, rozwiązanie, nazwijmy to – oryginalne. Dodatkowo jest szansa, że duża siatkówka zawita także do Wrocławia w wymiarze reprezentacyjnym. – We Wrocławiu odbywa się The World Games, w które zostało zaangażowanych bardzo dużo środków finansowych i wykorzystania obiektów. Dlatego nie chcielibyśmy ściągać do Wrocławia imprez niższej rangi siatkarskiej. Jesteśmy po rozmowach wstępnych z miastem. Włodarze są zainteresowani Ligą Światową w przyszłym roku, także nie jest wykluczone, że „światówka” w roku 2018 wróci do Hali Stulecia – przyznał szef DZPS.

MACIEJ PIASECKI

Więcej w poniedziałkowym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 3 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.