Zakończyły się mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym

Aleksandra Szumska, poniedziałek, 29 czerwca 2015

Co to były za emocje, co za wyścig! Tomasz Marczyński, ścigający się na co dzień w tureckiej ekipie Torku Sekerspor, został nowym mistrzem Polski w wyścigu ze startu wspólnego. Za nim linię mety minęli Michał Gołaś (Etixx Quickstep) oraz Paweł Bernas (ActiveJet). Czwarty był Marek Rutkiewicz (CCC Sprandi Polkowice), a piaty Dolnoślązak z Sobótki Bartek Huzarski (Bora Argon-18).

avatar
Fot. K. Ziółkowski

– To moje trzecie mistrzostwa, ale wyjątkowe i najważniejsze, bo chciałem udowodnić coś sobie i innym – powiedział ze łzami w oczach na mecie Tomasz Marczyński. – Jestem bardzo szczęśliwy, bo to zwycięstwo oznacza, że się odbudowałem po kontuzjach i niepowodzeniach. Ostatni miesiąc właściwie nie startowałem, tylko przygotowywałem się do tych zawodów, więc do końca nie wiedziałem, w jakiej jestem formie. Na czasówce jednak poczułem, że jest dobrze i że trzeba dać z siebie wszystko. Już podczas wyścigu wiedziałem, że muszę zabrać się w odjazd, jeżeli będzie on liczył około 10 lub więcej osób. Cały czas starałem się jechać ekonomicznie i z głową, a na finiszu wiedziałem, że nie mogę odpuścić. Nie odpuściłem i jestem bardzo szczęśliwy – opowiadał Tomek Marczyński. A niedzielny wyścig miał niesamowicie emocjonujący przebieg. W roli faworytów występowali m.in. obecny mistrz świata Michał Kwiatkowski, sobótczanin Bartek Huzarski i zwycięzca zeszłorocznego Tour de Pologne Rafał Majka. Sporo mówiło się także o Maćku Paterskim z CCC Sprandi Polkowice, za którym oprócz świetnej formy w tym sezonie przemawiało także 11 pomocników z drużyny.
Od Gołasia się zaczęło
W niedzielę kolarze do pokonania mieli 234 km, czyli 18 pętli. Już na drugim okrążeniu atak zainicjował Michał Gołaś, a za nim w pogoń ruszyli kolarze CCC Sprandi Polkowice: Marek Rutkiewicz, Tomasz Kiendyś oraz Adrian Honkisz. W ucieczce znaleźli się także Marcin Białobłocki, Przemysław Kasperkiewicz, Przemysław Niemiec i Paweł Bernas. W sumie grupa harcowników liczyła 15 zawodników. Z okrążenia na okrążenie odjazd zyskiwał coraz większą przewagę, tak że na czwartej pętli wynosiła ona już 6 min. Peleton, w którym jechał Michał Kwiatkowski, Maciek Paterski i ubiegłoroczny mistrz Polski Bartek Matysiak, powoli zbierał się do pogoni jednak trzeba przyznać, że panom wyjątkowo opornie to szło. Do tego stopnia, że w połowie dystansu od peletonu oderwała się kolejna grupka. Znaleźni się w niej m.in.: Rafał Majka, Bartek Huzarski, Leszek Pluciński czy Łukasz Owsian. Z kolei od czołówki odpadło pięciu zawodników, ale wciąż pozostawali w niej: Marczyński, Gołaś, trzech zawodników z CCC i Przemysław Niemiec. Na pięć okrążeń do mety pierwsza grupka miała nad drugą 4 min przewagi, a nad peletonem 6 min. Co prawda obudziło się CCC, ale pomarańczowi gonili bez przekonania i powoli stawało się jasne, że czołówce już raczej nie zagrożą. Na przedostatniej pętli grupka Rafała Majki i Bartka Huzarskiego doścignęła czołówkę. A na ostatnim okrążeniu z tej połączonej grupy uciekło pięciu zawodników: Huzarski, Rutkiewicz, Bernas, Gołaś, Marczyński. Panowie zyskali prawie minutową przewagę i jasne stało się, że to oni między sobą rozegrają walkę o medale. Po sprincie wygrał Tomasz Marczyński, za nim linię mety minął Gołaś, a trzeci był Bernas. „Rutek” i „Huzar” niestety bez medali.
Nie tak to miało być
Niespełna minutę po pierwszej grupce na metę wpadli kolejni zawodnicy, a wśród nich Rafał Majka czy Adrian Honkisz. Po kolejnych 9 albo 10 minutach pojawił się peleton m.in. z zawiedzionymi liderami z CCC Sprandi Polkowice. – Przyznać trzeba, że te mistrzostwa nie ułożył się po naszej myśli – mówił Robert Krajewski, prezes dolnośląskiej ekipy. – Mieliśmy kilka wariantów rozegrania tego wyścigu, nastawialiśmy się raczej na jazdę pod Maćka Paterskiego czy Bartka Matysiaka. Niestety, poszedł odjazd, którego nie dało się doścignąć. Mieliśmy w nim swoich ludzi, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że Marek Rutkiewicz nie dysponuje tak mocnym finiszem, jaki mieli zawodnicy jadący w tej ucieczce. Mistrzostwa Polski za nami, teraz musimy myśleć o kolejnych startach – skomentował występ CCC Sprandi Polkowice Robert Krajewski. – Można powiedzieć, że ten wyścig rozegrali zawodnicy, którzy startowali indywidualnie bez swoich ekip – komentował Wacław Skarul, prezes Polskiego Związku Kolarskiego. – Pierwszy atak zainicjował Michał Gołaś, kolejne akcje to praca Bartka Huzarskiego, czy Rafała Majki, aż w końcu piękny finisz Tomka Marczyńskiego. Pokazał, że jest bardzo mocny i tym zwycięstwem zapewnił sobie powrót do kadry i wyjazd na mistrzostwa świata do USA – zakończył Skarul. Mistrzostwa Polski w Sobótce za nami... Mistrzostwa z pewnością wyjątkowe ze względy na obecność obecnego mistrza świata. Wyjątkowe także pod względem organizacyjnym, bo po raz pierwszy wspólnie pracowali nad nimi KKS Ślęża Sobótka oraz Lang Team. Trzeba przyznać, że współpraca była wyjątkowo owocna. – Jesteśmy jak najbardziej zadowoleni. Wiedziałem od początku, że współpraca z Lang Teamem przyniesie tylko korzyści tym zawodom. Już dziś z Czesławem Langiem rozmawialiśmy o tym, co będzie za rok. Bo oczywiście chcemy, żeby było jeszcze lepiej – mówił na zakończenie zawodów Przemysław Bednarek, prezes KKS Ślęża Sobótka.
OSZ


źródło: własne


Proste pytanie: 4 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.