Zagłębie i Cracovia na remis

Maciej Piasecki, poniedziałek, 26 września 2016

Długo wyczekiwane zwycięstwo z Legią nie okazało się początkiem nowej, lepszej serii Miedziowych. Lubinianie ponownie zredukowali bieg i zanotowali kolejny, piąty już remis w tym sezonie. Ozdobą meczu z Cracovią był gol Marcina Budzińskiego.

avatar
Była i obecna drużyna Damiana Dąbrowskiego (po lewej, obok Lubomir Guldan) podzieliły się punktami

Zagłębie staje się królem spotkań bez rozstrzygnięcia, żadna z drużyn nie ma na razie więcej jednopunktowych łupów, a jako że brązowi medaliści ubiegłych rozgrywek chcą udowadniać swoje wysokie aspiracje i zawsze dążą do wygranej, uczucie niedosytu pojawia się stosunkowo często.

Walka środkowych formacji

Do sobotniej rywalizacji gospodarze przystępowali z najmniejszą ilością straconych goli (wraz z Jagiellonią) i jedną porażką w ostatnich 14. spotkaniach, a wobec słabszej formy Pasów (ostatni komplet oczek 5 sierpnia) to właśnie oni byli stawiani w roli lekkiego faworyta. I rozpoczęli zgodnie z planem, tak jak to robią w każdym odcinku nowego sezonu tasiemca pod tytułem „LOTTO Ekstraklasa”, a więc agresywnie, ofensywnie i wysoko. Aktywna była prawa flanka skąd już w 1. minucie dwa dośrodkowania Jakuba Tosika i Krzysztofa Janusa przedziurawiły pole karne Grzegorza Sandomierskiego. Tęsknotę za ligowymi zwycięstwami pokazało nawet ustawienie z dwoma atakującymi, w stolicy przyniosło to oczekiwany efekt i przy ul. M. Skłodowskiej-Curie miało być podobnie. Do konkretów szybciej przeszli jednak przyjezdni i to oni mogli otworzyć wynik, po złym wznowieniu gry przez Polacka, futbolówka trafiła do Mateusza Cetnarskiego, którego płaski strzał zatrzymał słowacki golkiper. Mało? Minutę później po centrze Tomasza Brzyskiego bliski powodzenia był Mateusz Szczepaniak, ale jego uderzenie głową wylądowało na poprzeczce. Dobrą sytuację miał też Marcin Budziński, ale „jedynka” Zagłębia solidnie wywiązywała się ze swojej roboty. Mimo dobrego startu, z biegiem czasu Miedziowi mieli ewidentne problemy z rywalami, pierwsze dwadzieścia minut należało niespodziewanie do gości. Cracovia prezentowała się bardzo dobrze zwłaszcza w środkowej formacji, gdzie wobec braku klasycznego rozgrywającego wszyscy zawodnicy wymieniali się pozycjami i non stop byli pod grą. Swojego lidera pozbawione byli także lubinianie, Filip Starzyński zmaga się z przepukliną i do gry ma wrócić za kilka tygodni. Wiatr miały robić więc skrzydła, jak się w efekcie okazało huraganu sobotniego wieczoru w Lubinie nie było, ale jeden poważny podmuch można na konto bocznych pomocników zapisać. To akcja z 24. minuty kiedy pojedynek główkowy wygrał Michal Papadopulos, na wolne pole wybiegł Łukasz Janoszka i z linii szesnastki strzelił tuż przy słupku. Podopieczni Piotra Stokowca długo się tym prowadzeniem nie nacieszyli, siedem minut później po rzucie rożnym i wybiciu piłki przed pole karne we właściwym miejscu znalazł się Budziński, który pięknym strzałem zewnętrzną częścią stopy nie dał szans Polackowi.

Marciniak znaczy 1:1

Pierwsza połowa była ciekawa, szybka, w notatniku znalazłoby się tuzin wartych zarejestrowania sytuacji, zwiastowała spore emocje w drugiej części. Po 15-minutowej reklamie 10. odcinek ligowej telenoweli całkowicie rozczarował, jej przebieg należałoby opisać: strzał niecelny, strzał zablokowany, niecelny, zablokowany i tak dobre kilka razy. Gra nie była płynna, brakowało akcji zaczepnych. Można było się zastanawiać co się stało z tymi zespołami i kto pisał scenariusz na drugą odsłonę spotkania, chyba tylko zmęczenie. Ponad stan nie wybijał się też Krzysztof Piątek, który latem powędrował w kierunku Lubin – Kraków i na razie w pasiastej koszulce idzie mu niespecjalnie. Ostatni raz obie ekipy dzieliły się punktami w 2011 roku, a tamto spotkanie pamiętał tylko Arkadiusz Woźniak. Idąc dalej tropem remisów, Zagłębiu po raz drugi w tym sezonie gwizdał nasz towar eksportowy arbiter Szymon Marciniak, przed niespełna miesiącem był rozjemcą pojedynku z Arką, także zakończonego wynikiem 1:1... – Byliśmy świadkami dobrego widowiska, z dużą realizacją założeń taktycznych. Dziś spotkały się dwie drużyny grające innymi stylami. My grając dwójką napastników stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, Cracovia z czwórką zawodników w środku była częściej przy piłce. Optycznie remis ze wskazaniem na stronę Cracovii. Jeśli nie można wygrać takich spotkań, to ważne by remisować. Cieszę się, że do zespołu weszli Jagiełło i Buksa, pokazujemy, że możemy też funkcjonować z nowymi piłkarzami. Głowy po tym spotkaniu możemy mieć uniesione – mówił trener Stokowiec (za zaglebie.com). Punkt do punktu i Miedziowi zostają w czołówce, ale kibice Zagłębia czekają na domowe zwycięstwo swojej drużyny od prawie dwóch miesięcy, a tę cierpliwość muszą wykazać co najmniej do połowy października i konfrontacji z Lechią.

ZAGŁĘBIE LUBIN – CRACOVIA 1:1 (1:1)
Bramki: 1:0 Janoszka (24), 1:1 Budziński (31). Żółta kartka: Tosik. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 6134.

ZAGŁĘBIE: Polacek – Tosik, Guldan, Jach, Cotra – Janus (82 Buksa), Ł. Piątek, Kubicki, Janoszka – Nespor (70 Jagiełło), Papadopulos (62 Woźniak).
CRACOVIA: Sandomierski – Wójcicki, Malarczyk, Polczak, Brzyski – Dąbrowski, Covilo, Budziński, Cetnarski (82 Wdowiak) – Szczepaniak (66 Jendrisek), K. Piątek (87 Vestenicky).

ARKADIUSZ BARSKI


źródło: własne


Proste pytanie: 7 + 8 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment