Z trenerem Andrzejem Ochalem o reprezentacji Polski niepełnosprawnych

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 13 stycznia 2020

Miniony rok był dla nich najlepszy w historii. Wygrali klasyfikację medalową mistrzostw Europy z 18 medalami na koncie, wywalczyli trzy kwalifikacje olimpijskie. Niepełnosprawni tenisiści stołowi z reprezentacji Polski pokazali wielką determinację w realizowaniu pasji, która – jak podkreśla ich trener Andrzej Ochal – przynosi wiele radości i życiowego spełnienia.

avatar
Polscy tenisiści stołowi mają za sobą bardzo udany rok (fot. archiwum)

Miniony rok był dla polskiego tenisa stołowego osób z niepełnosprawnościami najlepszy pod względem liczby sukcesów. Jednych wręcz trzeba się było spodziewać – jak złotych medali mistrzostw Europy zdobytych przez Natalię Partykę i Patryka Chojnowskiego. Wśród zeszłorocznych osiągnięć było takie, które można nazwać niespodzianką?
ANDRZEJ OCHAL:
– Na mistrzostwach Europy zdobyliśmy łącznie pięć złotych medali. Dużym sukcesem był pierwszy tytuł mistrzyni Europy dla Doroty Bucław, która gra na wózku w klasie pierwszej i dzięki zdobyciu złota zagra na igrzyskach paraolimpijskich w Tokio. Do tej pory musiała grać z bardziej sprawnymi zawodniczkami, bo wcześniej w jej kategorii łączona była klasa 1-2 i wreszcie miała okazję grać z równymi sobie rywalkami. Największą niespodzianką był złoty medal zdobyty w drużynie przez Katarzynę Marszał oraz Dajanę Jastrzębską (podczas konkurencji gra się do dwóch zwycięstw: pierwszy jest debel, następnie jeden lub dwa mecze singla w zależności od wyniku – przyp. red.). Rywalizują w klasie łączonej 6-8. Rozpoczynały turniej z końca stawki, a zdołały dojść do finału i pokonać parę z Niemiec.
Wspomniałeś o podziale zawodników na grupy. Klasyfikacja sportowców z niepełnosprawnościami często budzi kontrowersje. Uważasz, że podział na grupy w tenisie stołowym jest sprawiedliwy?
– Według niektórych, pewne niesprawiedliwości zawsze będą się pojawiać: łatwo można znaleźć osoby, które wyróżniają się na tle reszty i mogłyby grać o klasę wyżej lub takie, które z racji na większy stopień niepełnosprawności powinno się zakwalifikować do niższej grupy. Takich sytuacji nie da się uniknąć. Akurat w tenisie stołowym według mnie zasady są dość czytelne i sprawiedliwe. Mamy 11 klas: 1-5 to zawodnicy na wózkach, 6-10 to zawodnicy grający na stojąco, a 11 klasa dotyczy osób z niepełnosprawnością intelektualną. Nie da się zawsze stworzyć klasy idealnej dla zawodnika, musiałoby być ich wtedy pewnie z 20 albo 30, a wtedy byłyby za małe, by w ich obrębie rozgrywać zawody.
Patryk Chojnowski jest indywidualnym mistrzem Polski, Natalia Partyka ma tytuł wicemistrzyni kraju wśród pełnosprawnych. Należą do krajowej czołówki. Jednocześnie obydwoje wciąż rywalizują na zawodach z osobami z niepełnosprawnością – ostatnio dzięki złotym medalom ME zakwalifikowali się na igrzyska paraolimpijskie w Tokio. Wiele osób pyta: Czemu wciąż to robią? Wyłącznie dla profitów i olimpijskich medali?
– Jeżeli są zakwalifikowani do danej grupy, to mają pełne prawo rywalizować, osiągać sukcesy i naturalnie czerpać z tego zyski. Dlaczego nie? Trzeba pamiętać o tym, że Natalia zaczynała swoją karierę właśnie od sportu niepełnosprawnych. Wraz z Patrykiem zdobywając kolejne tytuły mają okazję do pokazania się na arenie międzynarodowej. W innych reprezentacjach osób z niepełnosprawnościami także jest wielu zawodników, którzy na co dzień rywalizują z pełnosprawnymi. Natalia Partyka i Patryk Chojnowski są w Polsce motorami napędowymi tenisa stołowego osób niepełnosprawnych, naszą wizytówką na świecie i inspiracją dla wielu osób.

Rozmawiał
DOMINIK MAZUR

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 1 + 4 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
3 zł netto
(3,69 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.