Z boiska piłkarskiego na siłownię

Maciej Piasecki, poniedziałek, 27 marca 2017

Jeszcze w ubiegłym sezonie kibice ekstraligi mieli okazję oglądać ją na murawie, jednak próżno jej już tam szukać. Dziś byłą piłkarkę można spotkać na zawodach fitness, w telewizji śniadaniowej, a nawet za kierownicą ciężarówki.

avatar
Dla byłej piłkarki zawody fitness były prawdziwą próbą nerwów (fot. archiwum prywatne)

Kamila Okoń potrafi zarażać. Czym? Pokładami energii i niezwykle pozytywnym podejściem do życia. Choć znam ją od kilku dobrych lat, czasem sam odnoszę wrażenie, że jest jak bateria Duracell – energia nigdy się nie kończy. Zawsze pogodna, uśmiechnięta i gotowa do podejmowania nowych wyzwań. Mimo, że podczas przygody z piłką kontuzje jej nie oszczędzały, potrafiła zawsze dostrzec pozytywy i zmotywować się do kolejnych działań. Jeśli czasem brakuje Wam motywacji, zapraszam do lektury tekstu o niezwykłej postaci, dla której sport jest prawdziwą pasją, z której czerpie pełnymi garściami wszystko, co najlepsze.

Z łąki na stadion
Jak narodziła się jej miłość do futbolu? W banalny sposób. Gdyby nie młodsi bracia, być może nigdy nie zdecydowała się kopnąć piłki, ale jako dziecko nie miała po prostu innego wyjścia. – Oni ciągle grali w piłkę i bywało, że brakowało im zawodnika. To były czasy, gdy za piłką biegaliśmy po łące. Grałam z nimi od czasu do czasu, lecz w pewnym momencie poczułam, że futbol staje się ważnym elementem mojego życia – przyznaje. Jej dalsza historia potoczyła się już klasycznie. W pewnym momencie, widząc, że radzi sobie dobrze w boiskowej rywalizacji z chłopakami, trener stwierdził, iż mogłaby spróbować swoich sił w kobiecym futbolu. – Gdyby nie on, pewnie taki pomysł w ogóle nie przyszedłby mi do głowy. Ucieszyłam się niesamowicie, bo szkoleniowiec polecił mnie do klubu, który w tamtym okresie był bezkonkurencyjny w Polsce, czyli do AZS Wrocław – wspomina.

Dolnośląski szlak
Przeprowadzka z Opolszczyzny do stolicy naszego województwa trwała błyskawicznie. Młodziutka wówczas Kamila pojawiła się w zespole, który roił się od gwiazd kobiecej kopanej. Pożerska, Tarczyńska, Górnicka, Żelazko… to tylko niektóre nazwiska ze złotej wrocławskiej ekipy, która sezon po sezonie zgarniała mistrzostwo Polski i występowała w europejskich pucharach. – Dla mnie był to skok do innej rzeczywistości. Zetknęłam się z kobiecym futbolem, i to od razu takim, który znajdował się na absolutnym szczycie w naszym kraju. Wrocławskie czasy wspominam bardzo miło, a złoty medal za wygranie mistrzostwa Polski przechowuję do dzisiaj. Pamiętam też ceremonię wręczenia medali, bo pojawiłam się na niej z nogą w gipsie – zaznacza piłkarka. Była to pierwsza poważna kontuzja w jej przygodzie z futbolem i jak się miało okazać, nie ostatnia. Długo zmagająca się z urazem zawodniczka nie miała zbyt wielkich szans na występy w ekipie wrocławskiego mistrza Polski i właśnie wtedy pomocną dłoń wyciągnął szkoleniowiec ówczesnego klubu Ecoren Ziemia Lubińska, Janusz Przybyło. – To było ryzykowne posunięcie z jego strony. Po rekonstrukcji wiązadeł wziął mnie pod swoje skrzydła, w pełni zaufał i obiecał, że będzie cierpliwie czekał, aż dojdę do pełnej sprawności. Gdy wróciłam do zdrowia, dotrzymał obietnicy – z uśmiechem wspomina Kamila.

ŁUKASZ JURKIEWICZ

Więcej w poniedziałkowym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 6 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.