Wywiad z Prezesem Tysiąclecia, Zygmuntem Sutkowskim

, poniedziałek, 23 stycznia 2017

Dolnośląski Okręgowy Związek Tenisa Stołowego istnieje już 70 lat. Przez 43 jego prezesem był Zygmunt Sutkowski. Kto więc, jak nie on najlepiej może nam opowiedzieć historię DOZTS-u?

avatar
Zygmunt Sutkowski po kilkudziesięciu latach szefowania w DOZTS przekazał władzę Kamilowi Skrzypczakowi (fot. Z. Sutkowski)

Spośród tych 70 lat istnienia Dolnośląskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego, jest Pan związany z nim ponad 50 lat.
ZYGMUNT SUTKOWSKI:
– Zostałem w 1956 roku powołany do służby wojskowej do Gliwic. A moja działalność dla tenisa stołowego rozpoczęła się właśnie w Gliwicach rok później. W 1963 roku powróciłem do Wrocławia; po krótkim czasie, kiedy trochę od tenisa odszedłem, znów zacząłem się interesować, chodzić na mecze. Pewnego razu kolega z Burzy Wrocław zaproponował mi zgłoszenie do zarządu DOZTS.

I w 1969 roku został Pan prezesem.
– Kto by się spodziewał, że to wszystko tak się potoczy? Pamiętam do dziś swoje początki. Przyjechałem tutaj z centralnej Polski w 1949 roku. Trochę odbijałem piłeczkę w domu kultury Pafawag na wrocławskim Nowym Dworze. Potem zostałem członkiem Wydziału Gier i Dyscypliny śląskiego OZTS w Gliwicach, uzyskałem uprawnienia sędziowskie i tak zaczęła się moja kariera działacza. Jeszcze po powrocie do Wrocławia byłem przez jakiś czas sędzią i później już 43-letnia prezesura. Od 1969 do 2012 roku.

Jak zmieniał się tenis stołowy na Dolnym Śląsku w ciągu tych 70 lat?
– Za sprawą wielu znakomitych legend nasz związek powstał jesienią 1946 roku, czyli tuż po wojnie. Pierwszym prezesem był Franciszek Daszkiewicz, później sternikami DOZTS-u byli Michał Leszczyński, trzy kadencje Natan Halpern, Leopold Kłepo, Alfons Wachowiak, aż przez jedenaście kadencji ja. Od 2012 roku DOZTS-owi przewodzi Kamil Skrzypczak.

Pierwszym znaczącym sukcesem było zdobycie indywidualnego Mistrzostwa Polski przez zawodniczkę Gwiazdy – Irenę Glasner w 1948 roku.
– Później Irena wyjechała z kraju i na kolejny medal musieliśmy czekać dwa lata. Sama Gwiazda została rozwiązana w 1949, a cały sprzęt został przekazany zaprzyjaźnionemu klubowi – Ogniwu. W którym od tej pory występował Antoni Arbach. Wcześniej grał właśnie dla Gwiazdy. Drużyna złożona z Arbacha, Tadeusza Ciurpyka i Waldemara Roslana zdobyła w 1950 roku wicemistrzostwo Polski, a później przez dwa lata, była najlepsza w całym kraju. Sam Arbach został Indywidulanym Mistrzem Polski, a Roslan w tym samym roku był na drugim miejscu. Ogniwo, później Ślęza Wrocław czy też Burza to były wizytówki wrocławskiego tenisa stołowego. Szkoda, że już żadna z tych sekcji nie istnieje.

Jednak na jeszcze większe sukcesy trzeba było czekać do momentu objęcia stanowiska prezesa właśnie przez Pana.
– Kiedy przejmowałem stanowisko, pamiętam, że była praktycznie spalona ziemia, nie mieliśmy dobrych drużyn w czołowych polskich ligach. Z czasem wszystko zaczęło się odradzać. Wkroczyliśmy mocno we współzawodnictwie dzieci i młodzieży, i to cały czas idzie nam bardzo dobrze, ciągle jesteśmy w krajowej czołówce. W 1972 roku męsko-żeńska ekipa Zagłębia Lubin awansowała do pierwszej ligi, a po dwóch sezonach wywalczyła brązowy medal. W 1973 panie w składzie: Alicja Skrzypicka i Zdzisława Rucińska-Nowik zdobyły wicemistrzostwo Polski. Niestety i sekcję męską, i żeńską w Lubinie w latach dziewięćdziesiątych zlikwidowano. W 1973 powstała sekcja tenisa stołowego w Granicie Strzelin za sprawą Mariana Kozaka, a zawodniczki PKS-u Odry Wrocław w końcu nawiązały do krajowego topu i w składzie: Jadwiga Chądzyńska, Danuta Mania-Grabizna i Krystyna Falkus zdobyły wicemistrzostwo kraju. Funkcjonowanie Zagłębia Lubin czy Victorii Wałbrzych oparte było na zakładach pracy. Zawodnicy mieli tam zatrudnienie i przez wiele lat właśnie w taki sposób to działało. Z czasem zaczęliśmy przodować na krajowym podwórku w kategorii juniorów i kadetów.

Praca z młodzieżą dawała efekty.
– Pamiętam czasy, a to było w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, jak w ośmiozespołowej pierwszej lidze, a to był wtedy najwyższy szczebel rozgrywek, grały nasze cztery żeńskie ekipy. To było coś. Spośród całej Polski, cztery drużyny z Dolnego Śląska. AZS Politechnika Wrocław, Burza, Granit Strzelin i Zagłębie Lubin.

Rozmawiał
RAFAŁ STEFANIAK

Cała rozmowa w poniedziałkowym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 9 + 0 =


Komentarze:
  • nickname:
    7 dni temu
E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.