Wyścig Solidarności i Olimpijczyków

Maciej Piasecki, poniedziałek, 3 lipca 2017

Alan Banaszek pokazał się z dobrej strony podczas Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków. Młody zawodnik CCC Sprandi Polkowice trzy razy stawał na etapowym podium, z czego zaliczył jedno zwycięstwo.

avatar
Alan Banaszek pokazał się z dobrej strony podczas wyścigu Solidarności i Olimpijczyków (fot. K. Ziółkowski)

Dobry początek 

W tym roku do wyścigu Solidarności i Olimpijczyków CCC Sprandi Polkowice przystąpiło w sześcioosobowym składzie: Alan Banaszek, Piotr Brożyna, Jonas Koch, Mateusz Taciak, Frantisek Sisr oraz mistrz Polski Adrian Kurek. Pierwszy etap był krótki i płaski, z uwagi na to tempo było bardzo silne od samego startu. Na początku wzmogło ono jeszcze mocniej, gdyż zaledwie po 6 kilometrach usytuowana była premia lotna, na której wielu kolarzy walczyło o sekundy bonifikaty. Wśród nich był m.in. Frantisek Sisr, który zajął w Pabianicach 3. miejsce. W ostatecznej rozgrywce 20-letni Alan Banaszek był bardzo bliski wygranej, ale na końcowych metrach ubiegł go Grzegorz Stępniak (Wibatech 7r Fuji). Kolarz CCC Sprandi Polkowice był drugi, a podium uzupełnił Johim Ariesen (Metec-TKH). Banaszek, który prowadził w klasyfikacji młodzieżowej, przystąpił do wieczornego etapu z Tomaszowa Mazowieckiego do Kielc (121,3 km) w białej koszulce lidera klasyfikacji punktowej (jest 2. za Stępniakiem), a Stępniak w koszulce lidera generalki. Przez większość wieczornego wyścigu z Tomaszowa Mazowieckiego do Kielc, na czele jechała 3-osobowa ucieczka. Peleton, ze wszystkimi kolarzami CCC Sprandi Polkowice, miał jednak wszystko pod kontrolą. Zniwelował on 5-minutową stratę do uciekających, doprowadzając do pojedynku sprinterów. Alan Banaszek wyciągnął wnioski z 1. etapu i tym razem nie dał się ograć nikomu. Pewnie wyprzedził na kresce Johima Ariesena (Metec – TKH) i Kamila Zielińskiego (Domin) obejmując prowadzenie w klasyfikacji generalnej i punktowej imprezy. Utrzymał też koszulkę lidera klasyfikacji młodzieżowej. – Koledzy z drużyny wspierali mnie przez cały etap, byli ze mną w każdym jego momencie, więc to zwycięstwo to w dużej mierze ich zasługa – opowiadał Alan Banaszek. – Przed etapem padało, więc drogi były mokre i śliskie. Komfortowo nie było i trzeba było zachować koncentrację. W końcówce czułem się znakomicie. Noga podawała jak nigdy i mogłem dzięki temu mocno zafiniszować. Czułem każdy metr sprintu i „dokładałem” do samego końca. Wiedziałem, że jadę po zwycięstwo – dodał. Trzeci etap miał być długi i spokojny. Okazał się być jednak emocjonujący i burzliwy. Burzliwy dosłownie, gdyż start musiał być przesunięty o 30 minut, z powodu nawałnicy, jaka przeszła nad trasą, przewracając na drogi drzewa. Na rantach peleton się podzielił, a na czele uformowała się ok. 20-osobowa grupka. Byli w niej lider wyścigu Alan Banaszek oraz mistrz Polski, Adrian Kurek. Na premii górskiej w Sandomierzu mocniej na pedały nacisnął Alan Banaszek. Oderwał się on razem z Michałem Podlaskim (Voster), Pawłem Cieślikiem i Josefem Cernym (obaj Elkov-Author) i na szczycie, który był jednocześnie lotnym finiszem był trzeci. Kilkanaście kilometrów dalej dołożył do swojego konta kolejne trzy sekundy bonifikaty, wygrywając następną premię lotną. Młody zawodnik jechał bardzo aktywnie w końcówce, ale na mecie niestety był 6. Po zwycięstwo sięgnął Alois Kankvsky (Elkov-Author). Niemiec pokonał Johima Ariesena (Metec-TKH) i Mateusza Komara (Voster). Banaszek obronił prowadzenie w generalce i nad drugim Ariesenem ma 2 sekundy przewagi. Przedostatni etap wyścigu miał górzystą końcówkę.

OSZ

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 10 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.