Wygrywali starty, przegrali mecz - Betard Sparta słabsza w pełnym cudów meczu outsiderów

Andrzej Czech, poniedziałek, 23 czerwca 2014

Wrocławianie nadal nie zdobyli choćby punktu na wyjeździe w obecnym sezonie ENEA Ekstraligi. Bliscy dokonania tej sztuki byli co prawda w niedzielę w Gdańsku, lecz po wyrównanym spotkaniu przegrali 44:45, niemal skazując się na morderczą walkę o utrzymanie w elicie. Na nic zdał się komplet punktów, wywalczony przez Taia Woffindena.

avatar

– Utraty punktu bonusowego nie bierzemy nawet pod uwagę, ale nie on sam jest naszym celem w tym meczu. Jedziemy do Gdańska, by zdobyć trzy punkty – zapewniał przed starciem dwóch najsłabszych drużyn Ekstraligi menedżer Piotr Baron. Nie można było jednak spodziewać się innego nastawienia, bowiem nadszedł w końcu czas na to, by odrabiać trwonione od początku roku – szczególnie na Stadionie Olimpijskim – punkty. A łatwiej, niż na Pomorzu o to już nie będzie. Sen z powiek opiekuna wrocławian spędzał w weekend… brak snu jego podopiecznych. Maciej Janowski, Troy Batchelor i Jurica Pavlic musieli w nocy z soboty na niedzielę przebyć setki kilometrów z chorwackiego Gorican, gdzie walczyli o awans do przyszłorocznej GP, nad polskie morze. Wyprawa ta dała się we znaki zwłaszcza „Magicowi” i „Jurze”, którzy wczoraj łącznie uzbierali 10 „oczek”. Martwi szczególnie kolejny kiepski mecz tego pierwszego, dołującego od wysoko przegranej batalii w Tarnowie.
W Gdańsku, mimo chimerycznej jazdy wymienionego wcześniej tria, jeszcze w połowie zawodów niewiele zapowiadało, że Betard Sparta wyjedzie z Długich Ogrodów bez zwycięstwa. Najpierw wiekopomnego wyczynu dokonali wrocławscy juniorzy – Malitowski i Dolny po raz pierwszy w tych rozgrywkach wygrali bieg młodzieżowy, a po 9. wyścigu, dzięki wygranej 4:2 Jędrzejaka i „Batcha”, przyjezdni prowadzili już 30:24. Mogli (i powinni) prowadzić wyżej, gdyby nie zauważalny brak szybkości na trasie, który kosztował ich kilka cennych punktów oraz kuriozalna decyzja arbitra Wojciecha Grodzkiego, który wygrany podwójnie przez wrocławską parę wyścig szósty… nakazał powtórzyć, bowiem dopatrzył się nierównego startu! Dezorientację w obozie gości wykorzystał Freddie Lindgren, wygrywając w powtórce. Warto dodać, że nie był to jedyny raz, gdy maszyna startowa płatała żużlowcom figla. Kluczowe dla losów spotkania były gonitwy 10. i 11., obie wygrane przez gospodarzy w stosunku 5:1. Najpierw parę Janowski-Malitowski zdystansowali Szwedzi Jonasson i Lindgren, a niedługo później dramatycznie spisujących się tego dnia po starcie „Ogóra” i Pavlica minęli bez problemów Pieszczek i „Fretka”, dzięki czemu to Wybrzeże wyszło na dwupunktowe prowadzenie. W odpowiedzi po czwartą w meczu trójkę przyjechał Woffinden, a „oczko” Patryka Dolnego dało remis w całym spotkaniu. Kolejnym punktem zwrotnym okazał się być pierwszy z wyścigów nominowanych, w którym przy podwójnym prowadzeniu Jędrzejaka i Batchelora na końcu stawki „upadł” Krystian Pieszczek. Nikt z obecnych na stadionie nie miał nawet cienia wątpliwości, że wychowanek Wybrzeża zrobił to celowo, lecz sędzia Grodzki nie nagrodził „Krychy” nawet żółtą kartką. W powtórce wrocławianie znów mieli masę pecha, bo po wygranym starcie „panę” złapał Australijczyk, a całe zamieszanie wykorzystał Thomas Jonasson. By wygrać dla Sparty całe spotkanie, Janowski i Woffinden musieli zwyciężyć 5:1. Marzenia o sukcesie prysły jednak na samym starcie, gdy defekt przy wyjściu spod taśmy zaliczył – pozbawiony zupełnie magii – „Magic”. Na osłodę komplet zwycięstw zaliczył „Woffy”, który jednak po meczu wcale nie był radosny. – Przyjechaliśmy tu, by wygrać, ale się nie udało. Moje przełożenia od początku spotkania były w porządku, niestety, koledzy mieli z tym większe problemy i nie potrafili po starcie utrzymać pozycji – powiedział aktualny mistrz świata.
Betard Sparta przegrał w Gdańsku 44:45 mecz, w którym porażka w pewnym momencie zdawała się być niemożliwa. Pomstowanie na dziwne decyzje arbitra nie jest oczywiście bezpodstawne, lecz być może wystarczyłoby tylko w dwóch biegach obronić wywalczone po starcie lokaty i wynik końcowy byłby zupełnie odwrotny.


źródło: brak danych


Proste pytanie: 4 + 7 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment