Wychowanie to podstawa

Dla piłkarzy III ligi tegoroczne granie już się zakończyło. Przyszedł więc moment na rozpoczęcie nowego cyklu reportażowego pod tytułem. „Na własne oczy”. Co tydzień Maciej Piasecki odwiedzi jeden z dolnośląskich klubów aby przekonać się, co w piłkarskiej trawie piszczy. Wybór pierwszego kursu na trzecioligowej mapie nie mógł być przypadkowy. MKS Oława to zespół, który poprzez swoją grę najbardziej zasłużył sobie na palmę pierwszeństwa w większości klasyfikacji. Zobaczmy więc, co słychać u lidera III ligi!

Oława jest położona około 30 kilometrów od Wrocławia. Ponad trzydziestotysięczne miasto posiada bogate tradycje sportowe. Z Oławy pochodzą chociażby: sztangista i medalista Igrzysk Olimpijskich Szymon Kołecki, świetnie znany koszykarskim kibicom Adam Wójcik, czy były siatkarz reprezentacji Polski Robert Szczerbaniuk. Kibice piłkarscy spoza Oławy kojarzą ją natomiast z pewnym rodzinnym klanem. Mowa tutaj o słynnych braciach Gancarczykach. Najsłynniejsi, czyli Janusz i Marek grają w T-Mobile Ekstraklasie. Pozostałe piłkarskie „Garnki”, czyli Mateusz, Krzysztof, Andrzej i Waldemar występują w oławskim MKS. – Panie! Gancarczyków to tutaj każdy zna. Piłkarska chluba dla nas. Właściwie to oni chyba urodzili się na boisku, bo odkąd pamiętam – właśnie tam biegali (śmiech) – opisywał pan Paweł, wieloletni mieszkaniec Oławy. 

Miejscowy MKS ma za sobą złotą piłkarską jesień. Przed sezonem mało kto się tego spodziewał, ale fakt jest faktem. MKS jest liderem III ligi ze sporymi szansami na awans. Aby dowiedzieć się nieco więcej o potencjalnym drugoligowcu – poprowadzony przez tamtejszych mieszkańców – wybrałem się na stadion mieszący się nieopodal… miejskiego targu. Pamiętając, jak dawniej można było w takich miejscach wyłowić „białe kruki” w postaci koszulek piłkarskich wszelkiej maści, za punkt honoru postawiłem sobie znalezienie trykotu MKS. Niemal w centralnym punkcie targu znajduje się stoisko z gadżetami wrocławskiego Śląska oraz reprezentacji Polski. – Czy jest możliwość zakupienia koszulki MKS? – zapytałem sprzedawcę. – Niestety, tutaj są koszulki Śląska. Jeśli jednak będzie potrzeba, może coś się uda załatwić przed Mikołajem – dość tajemniczo zaanonsował sprzedawca.


Tak. To widać było zdecydowanie od wjazdu do miasta. W Oławie dobrze żyją z wrocławskim Śląskiem. Napis na murze okalającym piłkarskie boisko brzmiał następująco: Wojowniczy Klub Sportowy. Obok znajdował się herb Śląska Wrocław. Skoro udało się odnaleźć mur, to byłem już praktycznie u celu wyprawy. Znalezienie stadionu przy ulicy Sportowej – z perspektywy czasu – nie było jakimś wielkim problemem. Pojawiłem się na miejscu przed czasem (wcześniej umówiony na rozmowę z trenerem MKS Sebastianem Sobczakiem) z premedytacją. Aby lepiej poczuć klimat i atmosferę obiektu, wyruszyłem w poszukiwaniu jakichkolwiek punktów zaczepień. Przed oczyma wyłonił się budynek klubowy połączony z halą sportową. W środku trenowały akurat młode siatkarki, co przykuło – nie ma co ukrywać – moją męską uwagę: – Proszę nie wchodzić w butach. Nie widzisz, że to parkiet? – usłyszałem od jednego z dwójki robotników. Drugi szybko się zreflektował: - Czekaj, czekaj (spojrzenie na legitymację prasową) Widzisz, to pan ze Słowa Sportowego. Aby rozładować lekkie spięcie rozmówców, zapytałem o możliwość zrobienia kilku zdjęć: – Nie ma problemu panie Redaktorze. Jak najbardziej można – stwierdził zupełnie już innym tonem pierwszy z dwójki dżentelmenów. – Dziękuję. Rozejrzę się po okolicy – skwitowałem krótko. 

Spotkanie z trenerem Sebastianem Sobczakiem – jak trzeba – w przyjemnym pokoju trenerskim. Wyliczyłem, że dokładnie w grudniu minie stuknie rok od momentu, kiedy ten ciągle młody i ambitny szkoleniowiec przejął oławską drużynę. MKS pod wodzą Sobczaka radzi sobie bez zarzutu. – Faktycznie, minie już rok. Jak przychodziłem, to nie wybiegałem daleko w przyszłość. Interesowała mnie przede wszystkim teraźniejszość i to, że zespół był w dolnej połówce tabeli i bronił się przed spadkiem. Wróciłem do klubu  po to, żeby znowu pracować z seniorami i zrobić coś dobrego. Chodziło  również o uporządkowanie szkolenia dzieci i młodzieży. W Oławie zawsze mieliśmy dobry materiał – opowiadał trener Sobczak. Tutaj dwa łyki statystyki, najlepiej świadczące o niemal wzorowej pracy z młodzieżą. Na dwudziestodwuosobową kadrę pierwszego zespołu, osiemnastu zawodników to wychowankowie MKS. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że średnia wieku całego zespołu wynosi poniżej dwudziestu dwóch lat. Te cyfry robią wrażenie.


Samą młodzieżą nie można jednak usadowić się na pozycji lidera z ośmiopunktową przewagą nad resztą stawki. Pytanie, gdzie tkwi więc klucz do sukcesu? – Pamiętam, że przed sezonem robił pan taką ankietę wśród trenerów i było tam pytania typu: kto będzie czarnym koniem, kto ma szansę na awans… Nie przypominam sobie, żeby któryś z trenerów dolnośląskich klubów wymienił MKS Oława. Ucieszyłem się z tego faktu. Nie ciążyła na nas żadna presja – nie ukrywał trener MKS. W Oławie nie ma jakichś kosmicznych pieniędzy. Powiedzieliśmy sobie przed rundą jesienną z chłopakami, że mamy ambicje i potraktujemy rundę, jako swoistą promocję. Oni mają dużo do ugrania, ja też mam coś do ugrania i klub również. Jesteśmy wizytówką miasta – nie ukrywał Sobczak.

Jeśli MKS awansuje do II ligi, poprzeczka organizacyjna zostanie zawieszona dużo wyżej, aniżeli teraz. Skończą się żarty a zacznie się prawdziwe liczenie pieniędzy i wyjazdy, chociażby do… Gdyni. – Zarząd przymierza się, robi wstępne symulacje, o jakich kwotach w drugiej lidze byłaby mowa. Istotną kwestią jest również odpowiednie przygotowanie obiektu, aby otrzymać licencje. Wszystko po to, aby nie okazało się, że w czerwcu czy maju, będziemy mieli na wszystko zaledwie miesiąc, bądź dwa – słusznie dedukuje Sobczak. Na kilometr można wyczuć, że w Oławie ze spokojem a zarazem odpowiednią dojrzałością podchodzą do walki o II ligę. – Mamy zielone światło, ale wiemy, że jesteśmy  dopiero w połowie drogi, a wiosną będzie dużo trudniej. Mamy przed sobą ciężki okres przygotowawczy. Musimy być jeszcze lepiej  przygotowani na to, że rywale będą chcieli zneutralizować nasze największe atuty – przekonywał trener MKS.


Niezależnie od tego, czy zakończy się awansem, czy też nie… Oława ma dobry klimat do futbolu. Ciągłość pokoleniowa da się zauważyć nawet w harmonogramie pojawiania się na obiektach sportowych. Tuż po szesnastej na hali pojawili się bowiem młodzi zapaleńcy futbolówki, dzielnie maszerując niemal prosto ze szkoły wraz rodzicami, bądź w silnej obstawie z kolegami z drużyny. Niespełna dwie godziny później na terenie hali pojawili się natomiast piłkarze pierwszej drużyny. – Bazujemy na swoich dzieciakach. Dlatego też stawiamy na młodych chłopaków z Oławy.  Taką tendencję chcemy utrzymać i jeszcze bardziej rozwijać się w tym kierunku. Jeśli u nas brakuje zawodnika na konkretną pozycję wtedy  alternatywą, mogą być piłkarze z  lokalnych klubów, czy ktoś z ME ze Śląska Wrocław, z którym współpraca układa się bardzo dobrze  – zauważył trener Sobczak. Pointa oławskiej odwiedzin nasunęła się niemal sama. Tak się składa, że ewentualny awans do II ligi byłby dla MKS symbolicznym powrotem na ten poziom (nie wdając się w reformy rozgrywkowe) po dziesięcioletniej przerwie. W roli pointującego wystąpił, nie inaczej, trener Sobczak:  – Podczas rozmów z chłopakami słyszałem często: trenerze, ja mam 24 czy 25 lat i nie chcę grać o utrzymanie, czy spokojne miejsce w tabeli. Chłopaki chcą po prostu spróbować czegoś więcej i mają rację. Chcemy wykorzystać naszą szansę – zakończył z optymizmem trener MKS. 

Jak oni strzelali

Rozpoczął się sezon ogórkowy. Kibice analizują jednak dokładnie grę swoich ulubieńców.

Oława ponad wszystko

Prognozy dla kibiców na najbliższe kilka miesięcy nie są najlepsze. Rozpoczyna się bowiem słynny i wyjątkowo długi sezon ogórkowy.

Rusza III liga

Przewidywanie przed sezonem, kto może być kandydatem zarówno do awansu, jak i spadku, jest niczym wróżenie z fusów. W minionych rozgrywkach problem rozwiązywali Chrobry Głogów i Czarni Witnica, rozdzielając między sobą palmę pierwszeństwa oraz tytuł „czerwonej latarni”.

Lato w Świdnicy

Jarosław Lato podpisał wczoraj dwuletni kontrakt z trzecioligową Polonią/Spartą Świdnica. Pozyskanie doświadczonego pomocnika stało się tym samym najbardziej gośnym tranferem w przerwie letniej na boiskach III ligi dolnośląsko-lubuskiej.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij