Wszystko zgodnie z planem

Emilian Siemsia, środa, 29 czerwca 2011

Dokładnie tak można podsumować wynik polskich siatkarzy w piątym weekendzie rozgrywek Ligi Światowej. Tym razem naprzeciwko biało-czerwonych stanęła reprezentacja Portoryko. Mimo ambitnej postawy rywali, Polacy byli górą – zarówno w pierwszym, jak i drugim pojedynku. Teraz czas na katowicki Spodek i kolejny odcinek serialu Polska – Brazylia.

avatar

Dużo walki i wiele dramaturgii przyniosły pojedynki z Portoryko. Jak się okazało, czerwona latarnia grupy A rozgrywek Ligi Światowej nie przyjechała do Polski położyć się przed przeciwnikiem. Rywale pod batutą swojego kapitana Hectora Soto postawili biało-czerwonym nad wyraz trudne warunki. Podopieczni Andrei Anastasiego problemy mieli zwłaszcza w spotkaniu piątkowym. Wtedy to przyjezdnym udało się urwać jednego seta.

Pod względem wygranych partii to byłoby jednak… wszystko, jeśli chodzi o weekendową zdobycz reprezentacji Portoryko. Polacy, mając w składzie Bartosza Kurka (doprowadzony do „stanu używalności” przez naszych fizjoterapeutów), skutecznie odparli atak ambitnych przeciwników. Po pierwszym przegranym secie, w drugiej partii biało-czerwoni odrobili straty i wygrali na przewagi do 26. Taki obrót sprawy wyraźnie podłamał przeciwników, którzy w dwóch pozostały odsłonach nie mieli już nic do powiedzenia.

Setowy impas Portorykańczyków trwał aż do końca sobotniego spotkania. Polacy dzień po ciężkim boju pokazali dużo więcej dobrej gry, nie pozwalając na wiele swoim rywalom. Widać było, że biało-czerwoni odzyskują odpowiedni rytm po dalekich podróżach do USA i Brazylii. Na wyróżnienie zasługuje Łukasz Żygadło, pod przewodnictwem którego Polacy raz po raz rozprawiali się z portorykańskim blokiem. Dokładając do tego jeszcze 14 punktów Bartosza Kurka można powiedzieć, że zakończyło się lekko, łatwo i przyjemnie. Punkty zostały więc w Polsce, a sam Płock, gdzie rozgrywane było spotkanie, może mieć powody do zadowolenia. Inauguracja meczów Ligi Światowej w tym mieście wypadała na piątkę. Ba, nawet na szóstkę.

Kolejnym przeciwnikiem biało-czerwonych będzie reprezentacja Brazylii. Oba spotkania (29 i 30 czerwca) zostaną rozegrane w katowickim Spodku.

 

PIĄTEK

 

POLSKA - PORTORYKO 3:1 (-24, 26, 22, 17)

POLSKA: Nowakowski , Kurek, Bartman, Kubiak, Żygadło, Możdżonek, Ignaczak (libero) oraz Kosok, Jarosz, Woicki, Ruciak i Bąkiewicz.

PORTORYKO: Rivera J., Figuroa, Muniz, Perez, Escalante, Soto, Berrios (libero) oraz Erazo, Ortiz, Morales i Sanchez.

 

SOBOTA

 

POLSKA - PORTORYKO 3:0 (19, 22, 20)

POLSKA: Nowakowski, Kurek,  Bartman, Kubiak, Żygadło, Możdżonek, Ignaczak (libero) oraz Jarosz, Woicki, Ruciak i Bąkiewicz.

PORTORYKO: Jose Rivera, Muniz, Perez, Escalante, Soto, Sánchez, Berrios (libero) oraz Ortiz, Erazo i Morale.

 

TABELA GRUPY A

1. Brazylia                    9          24         25:6

2. Polska                          10             18           20:13

3. USA                         9          15        17:16

4. Portoryko                10           0          3:30

 

Finał Ligi Światowej 2011 odbędzie się w naszym kraju. Polska jako gospodarz ma w nim zagwarantowany udział

 

POMECZOWY DWUGŁOS:

ZBIGNIEW BARTMAN: – Cieszę się, ze jesteśmy w tej grupie, w której się znaleźliśmy, bo uważam, że w gronie zespołów, które mogą pretendować do medali w finale, są w naszej grupie aż trzy. Amerykanie prezentują bardzo fajną siatkówkę na bardzo wysokim poziomie, a Brazylii nikomu nie trzeba przedstawiać. Dobrze się złożyło, że możemy walczyć z tymi zespołami w grupie, z nimi się sprawdzać i ogrywać. Powoli nam wszystkim dają się we znaki ostatnie cztery tygodnie, gdzie rozegraliśmy dość dużą ilość spotkań, dużo podróżowaliśmy, do tego doszły częste zmiany stref czasowych. Ostatnia, siedmiogodzinna między Chicago a Polską. To daje się we znaki i nie ukrywam, że zaczynamy czuć trudy tej Ligi Światowej. Ale myślę, że teraz przyjdzie ten czas, żeby zwalczyć kryzys, zaczniemy odżywać i z Brazylią, a później już w samym finale, zagramy znacznie lepiej

PIOTR NOWAKOWSKI: – Myślę, że dzięki sportowej złości udało się o wiele łatwiej wygrać dzisiejsze spotkanie (sobotnie – przyp. red.), tym bardziej że mieliśmy mało czasu na odpoczynek, bo wczorajszy mecz skończył się dość późno, a dzisiejszy był trochę wcześniej. Cieszymy się, że udało nam się zdobyć trzy punkty w dość krótkim czasie.

(źródło: siatka.org)

 

MACIEJ PIASECKI


źródło: Słowo Sportowe


Proste pytanie: 5 + 4 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.