Wrocławskie obiekty z duszą: Stadion „Zakrzów” przy ulicy Niepodległości

Jedno miejsce i dwie bajki. Pierwsza, bardzo pozytywna, okraszona niedawnym mistrzostwem Polski. Druga, współcześnie dużo smutniejsza, z sentymentem sportowym i zakładowym. Dopisując do tego niemal stuletnią historię samego stadionu, obok Zakrzowa i jego sportowego serca, nie można przejść obojętnie. Niezależnie jaki rytm wystukuje teraz.

Żeby dobrze umiejscowić na osi czasu początek historii stadionu na Zakrzowie, wskazówką powinien być napis, znajdujący się na fundamentach jednej z trybun, okalających główne boisko piłkarskie. Choć obiekt przechodził wiele mniej i bardziej poważnych liftingów, hasło „Sacrau Sportfeld” sugeruje, że stadion na pewno powstał przed drugą wojną światową, ale też po roku 1901. Wówczas to na Zakrzów mówiono i pisano per Sacrau. Co więcej, dokładając do tego archiwalne zdjęcia, sięgające roku 1925, stadion na północno-wschodnim skraju miasta może mieć nawet w okolicach stu lat. Tym bardziej szkoda, że aktualnie tylko za sprawą niektórych, bardziej obrotnych, można tu zaglądać z przyjemnością…

Mistrzowie i „Lotnicy”

Ci „niektórzy”, to aktualni mistrzowie Polski, czyli Barons Wrocław. Istniejący od 2004 roku klub, którego zawodnicy grają w baseball. Długo bezdomni, zaczynali od terenów AWF (boisko im. Stana Musiała), później było granie na Niskich Łąkach, a skończyło się właśnie na Zakrzowie. Boczna płyta stadionu Polaru (teren kupiony za około trzy miliony złotych od amerykańskiej firmy Whirlpool, obecnie zarządzany przez MCS), zyskała życie. Choć największa w tym zasługa samego klubu, który dwukrotnie zwyciężył (2015 i 2016) we Wrocławskim Budżecie Obywatelskim, dzięki czemu w 2017 roku powstała tzw. Wrocławska Arena Sportu. A w niej chociażby boiska do grania w baseball oraz softball. Do tego wspomniany tytuł mistrzowski, który powoduje, że na Zakrzowie wzrasta prestiż posiadania drużyny, która jest najlepsza w całym kraju. A jej obiekt ma podobno w niedalekiej przyszłości zyskać dosłowny blask, za sprawą instalacji jupiterów.

Niesprawiedliwe byłoby porównywanie zainteresowania piłką nożną a dokonaniami drużyny Barons, na przestrzeni dziesięcioleci stadionu na Zakrzowie. Fakty są jednak takie, że właśnie tu, niedługo po drugiej wojnie światowej (1947), powstała Unia Zakrzów. Protoplasta zarówno Stali, jak i „najmłodszego”, Polaru. Unia została Stalą w 1950 roku. W tamtych czasach we Wrocławiu funkcjonowały aż cztery drużyny o tej nazwie, co odnotowuje nieoceniony historyk, Krzysztof Mielczarek. Poza Stalą Zakrzów były jeszcze: Stal-Pafawag, Stal Pilczyce oraz Stal WSK, późniejszy Lotnik. Ten ostatni miał swoją siedzibę po sąsiedzku z Zakrzowem, przynajmniej tak wynika z mapy, jasno wpisującej go do Psiego Pola. „Lotnicy” w swoich najlepszych latach (sześćdziesiąte) grali nawet w drugiej lidze, wychowując takich piłkarzy, jak Lesław Ćmikiewicz czy Zdzisław Kostrzewa. O stadionie Lotnika na Psim Polu oraz samym klubie, możemy jednak zapomnieć. W miejscu dawnego terenu „Lotników” pojawił się za to imponujący kompleks piłkarski Ślęzy Wrocław.

Gdy ktoś wygrywa, to Polar właśnie!

Jak można wyczytać w wydawnictwie „Skarby miasta” (autorstwa Łukasza Cielemęckiego i Adama Drygalskiego), traktującego o wrocławskiej piłce nożnej wzdłuż i wszerz, najazd Armii Czerwonej na tereny Zakrzowa, zrównały z ziemią tamtejszą halę sportową. Zdjęć niestety brak, pozostaje jednak wierzyć na słowo, podobnie jak w kwestii basenu, również usytuowanego na terenie obiektu. Do tego bieżnia lekkoatletyczna dookoła piłkarskiej murawy, mocno ograniczająca potencjał boiska. Ta zniknęła w ostatnich dekadach XX wieku. Nikt się tym jednak specjalnie nie przejmował wynikami sportowymi. Choć Zakładowy Klub Sportowy „Polar” (oficjalna nazwa od 1966 roku) miał swoje ambicje, nie wykraczały one poza sportową rekreacje pracowników dawnych Zakładów Metalowych „Zakrzów”. W 1979 roku z wrocławskich taśm montażowych zeszła milionowa pralka automatyczna, Polar dekadę później zatrudniał przeszło sześć tysięcy pracowników, zatem „kręciło się”. Aż wreszcie, podjęto również większe ryzyko sportowe. Klub miał w swojej historii m.in. sekcję hokeja na trawie kobiet, ale to panowie, na murawie, dali się zapamiętać w szczególny sposób.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych stadion przeszedł remont, dzięki któremu zyskał nowe trybuny i zaplecze, które… funkcjonuje do dzisiaj. Mecze klubu z Zakrzowa cieszyły się na przełomie XX i XXI wieku coraz większym zainteresowaniem. Tym bardziej, że drużyna awansowała do drugiej ligi (dzisiejsza pierwsza), zajmując nawet dziewiątą pozycję, najwyższą w historii startów (2002). Udało się też dotrzeć do ćwierćfinału Pucharu Polski w sezonie 2002/03, gdzie Polar odpadł ostatecznie po dwumeczu z Widzewem Łódź (0:2 i 3:5). A kilka lat wcześniej, dokładnie w 1997 roku, łódzki RTS odpadł z krajowego pucharu po porażce z wrocławianami, przegrywając 0:1. Łodzianie byli wówczas mistrzami Polski. Gol! I wszystko jasne! Gdy ktoś wygrywa, to Polar właśnie! – taka przyśpiewka była przebojem płynącym z głośników w trakcie meczów na Zakrzowie. Trudno sobie z dzisiejszej perspektywy wyobrazić, jaka była „przepustowość” ulicy Niepodległości, przyjmującej samochody kibiców, o autokarze przyjezdnych nie wspominając. A jednak, choć ludzi było sporo, Polar radził sobie jak mógł. Niestety, również niedozwolonymi metodami…

Interesy spod ciemnej gwiazdy

Jak łatwo się domyślić, wesoło przestało być w momencie, w którym kryzys zajrzał w oczy głównemu sponsorowi. Polar został sprzedany, do gry wkroczył wspominany Whirlpool i szybko skończyło się to, co dobre. Anegdotyczne opowieści o sędziach piłkarskich, którzy z Zakrzowa wyjeżdżali wyposażeni w nowy sprzęt AGD, nie były wyssane z palca. Co więcej, Polar Wrocław stal się klubem-symbolem afery korupcyjnej, która wybuchła w 2004 roku. Nikt już nie pamiętał o tym, ile radości dawały występy piłkarzy dla Zakrzowa. Stadion był często pełny (realia tzw. przepełnionego to nawet w granicach tysiąca osób), po boisku młodzi-zdolni Łukasz Garguła, Mateusz Piątkowski, Dariusz Sztylka… A na trenerskiej ławce zasiadał sam Tadeusz Pawłowski. Polar jednak nie był do odratowania i po spadku w 2006 roku z trzeciej ligi, klub nie otrzymał licencji na grę poziom niżej. A dodajmy, do utrzymania zabrakło wówczas tylko punktu. Polar był w rundzie jesiennej jeszcze groźny dla rywali, ogrywając chociażby na wyjeździe 4:3 Raków Częstochowa. Wiosna 2006 to była już jednak wegetacja. A gdzie pod koniec 2020 roku jest Polar i Raków, nie trzeba dodawać.

Podobnie jak zatrzymało się życie klubu, nadeszły trudne lata dla stadionu na Zakrzowie. Różne były pomysły, i tymczasowi gospodarze… Nadal stoi charakterystyczny budynek klubowy, choć jego wygląd, lekko mówiąc, nie napawa optymizmem. Na głównym boisku najczęściej można spotkać różne drużyny młodzieżowe. Przez wielu stadion uważany jest za „zastępcze” rozwiązanie, kiedy nie ma innych wolnych we Wrocławiu. Seniorzy Polaru (już tylko z nazwy, bez konotacji sponsorskich) pojawiali się, ale bez większego skutku, szybko znikając z regionalnej mapy. I choć baseball miewa się na Zakrzowie bardzo przyzwoicie, trochę szkoda, że piłkarsko jest to pustynia ze słodko-gorzkimi wspomnieniami. Dla większości kibiców w Polsce, z korupcyjnymi historiami pod szyldem Polaru, na czele. A szkoda, bo we Wrocławiu miejsce dla zespołu, mającego ambicje walki w drugiej lub pierwszej lidze, z pewnością by się znalazło. Zwłaszcza dla młodych chłopaków. Takich jak Maciej Pałaszewski, obecnie piłkarz Śląska Wrocław, ale wychowanek klubu z Zakrzowa. Jeden z ostatnich „akcentów”, o które biegają po krajowych murawach.

MACIEJ PIASECKI

Odszedł Mały Wielki Człowiek

Był postacią nietuzinkową, wręcz wyjątkową. Wielu ludzi nie wyobraża sobie polskiego tenisa stołowego bez Zygmunta Sutkowskiego.

Rozpoczynamy!

Nastał listopad, a więc rozpoczynamy nasz plebiscyt. Głosowanie potrwa do 10 stycznia.

Miejsce nie do zapomnienia!

Olimpijski rodowód zwieńczony medalem igrzysk, choć w kategorii sztuki, a nie sportu. Mecze Polaków z Niemcami, gdzie obie strony pełniły rolę gospodarzy.

Gościnne Duszniki

Kolejna impreza rozegrana na Tauron Duszniki Arenie. Tym razem były to mistrzostwa Polski w biathlonie na nartorolkach.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij