WKK awansował do finału II ligi

Maciej Szumski, poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Po wygranej u siebie i przegranej w Prudniku, WKK musiał rozegrać trzecie, decydujące o awansie do finału spotkanie. We własnej hali zawodnicy Wrocławskiego Klubu Koszykówki po ciężkim boju ograli Pogoń Prudnik 91:74, a kilku zawodników zwycięstwo okupiło krwią i urazami.

avatar

W hali przy ulicy Paderewskiego we Wrocławiu atmosfera jeszcze nigdy nie była tak napięta. Mecz między WKK a Pogonią toczył się o coś więcej niż zwycięstwo i było to widoczne w postawie kibiców oraz zawodników. Na trybunach w ruch poszły bębny i trąbki a na parkiecie kolana i łokcie.
Początek meczu należał do gospodarzy. Po celnym rzucie zza łuku Jana Grzelińskiego, WKK wygrywał z Pogonią 9:2 i zdawał się mieć wszystko pod kontrolą. Przez następne dwie minuty zawodnicy gospodarzy„popisali” się jednak aż 5 stratami i Prudnik wyszedł na prowadzenie 13:11. Goście bronili tej przewagi do końca kwarty, która zakończyła się przy stanie 19:17.
Decydująca dla losów spotkania okazała się druga kwarta, w której prym wiedli gracze obwodowi WKK. Za trzy trafiali Artur Grygiel i Jakub Koelner. Duet ten w samej tylko drugiej kwarcie zdobył 17 punktów. Obok nich punktował również Bartosz Diduszko, który w niespełna minutę rzucił Pogoni 7 oczek. W ten sposób WKK odrobił stratę z nawiązką i wygrywał do przerwy 51:39.
Nie wiadomo, co stało się w szatni Pogoni, ale na drugą połowę spotkania zawodnicy wybiegli bardziej umotywowani. Żądni zwycięstwa i... krwi. Momentami to, co prezentowali nawet nie starało się przypominać koszykówki. Mowa tu o graniu łokciami i kolanami, rozcięciu skóry na głowie Tomasza Nowakowskiego, poobijanych Mateuszu Płatku, Jakubie Koelnerze i Aleksandrze Leńczuku oraz zakrwawionej twarzy Bartosza Diduszko po jednym ze starć z rywalami z Prudnika. Gracze WKK grali jednak swoje i spokojnie dowieźli wypracowaną w drugiej kwarcie przewagę do końca.
– Wiedzieliśmy, że Prudnik będzie starał się nadrobić braki kondycyjne twardą grą. To był mecz o być albo nie być – porażka oznaczała dla jednej z drużyn koniec sezonu. Trochę krwi się polało, wszyscy jesteśmy poobijani, ale było to wliczone w cenę – opowiadał o meczu Artur Grygiel, po czym dodał – Nie jestem zawodnikiem, który na niesportową grę reaguje podstawianiem nóg, czy grą kolanami. Staram się robić to, co umiem najlepiej, czyli znaleźć dobrą pozycję i trafić z dystansu. Jak widać okazuje się to lepszym sposobem na zwycięstwo niż agresja. Po meczu jednak przybiliśmy piątki z zawodnikami oraz fanami z Prudnika, bo przecież nie ma sensu przenosić walki poza boisko – opowiadał po meczu najlepiej punktujący tego dnia zawodnik wrocławian.
WKK w finale II ligi grupy B zagra z AWF-em Katowice. Pierwszy mecz o wejście do I ligi odbędzie się 20 kwietnia w Katowicach.
WKK WROCŁAW
– POGOŃ PRUDNIK 91:74
(17:19, 34:20, 23:19, 17:16)
WKK: Diduszko 15 (1), Grzeliński 15 (3), Płatek 8, Łopatka 7, Leńczuk 4 oraz Grygiel 20 (4), Koelner 18 (4), Trojan 4, Nowakowski 0.
Finał: (20 kwietnia): WKK Wrocław – AWF Katowice; (24 kwietnia): WKK Wrocław – AWF Katowice.
MIKOŁAJ HANC


źródło: brak danych


Proste pytanie: 1 + 2 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.