Wehikuł czasu „Słowa Sportowego”

Aleksandra Szumska, poniedziałek, 16 marca 2020

Rzeczywistości, w jakiej się obecnie znaleźliśmy, nie sposób porównać do żadnej innej szerzej nam znanej. Nie jest możliwe wydobyć z archiwum „Słowa Sportowego” sytuacji podobnej, w jakikolwiek sposób przypominającej coś, z czym mamy do czynienia obecnie. A właśnie takowe momenty i wydarzenia staramy się w „Wehikule...” przybliżać.

avatar

Zarazą (rzecz jasna zupełnie innego kalibru), która parę ładnych lat temu dotknęła polski sport, konkretnie futbol, była także korupcja. Od połowy ubiegłej dekady, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, w sportowej prasie pojawiały się nowe doniesienia – kogo doprowadzono do wrocławskiej prokuratury, kto zeznawał, ilu skazano. Wybraliśmy jeden z wielu tekstów autorstwa Dariusz Tokarza, który ukazał się w numerze z 3 marca 2008 roku. Oto fragment.

-----

Już od samego początku toczącego się przed wrocławskim Sądem Okręgowym procesu można określić linię obrony większości oskarżonych, która polega na wycofywaniu się z zeznań złożonych wcześniej w śledztwie i obwinianiu prokuratury o nakłaniania do przyznania się do zarzutów. Nie inaczej było w ubiegłym tygodniu. Sędzia Piotr A. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił odpowiedzi na zadawane mu pytania ze strony sędziego i prokuratora. W skierowanym do sądu oświadczeniu skarżył się na sposób zatrzymania do przez wrocławską policję w szatni tuż po meczu Śląsk – Pelikan. Początkowo nie przyznawał się wtedy do zarzutów, jednak po widzeniu z żoną chciał jak najszybciej wyjść na wolność i przyznał się do winy. – Coś we mnie pękło, nie wytrzymałem psychicznie. Zapytałem policjantów, co muszę powiedzieć, aby zadowolić prokuratorów, i złożyłem wyjaśnienia zgodnie z potrzebą prokuratury – mówił Piotr A. Z odczytanych przez sędziego Wiesława Rodziewicza zeznań Piotra A. złożonych w śledztwie wynikało, że były sędzia wieczorem po meczu Arka – Radomsko przyjął od działacza Arki Wiesława K. w hotelowej toalecie 5 tys. zł, a następnego dnia rano dostał jeszcze dodatkowo pieniądze w małych nominałach. Również po meczu Arka – Piast i również w hotelowej toalecie przyjął od działacza gdyńskiego klubu kolejnych 5 tys. zł. Oskarżony przed sądem nie podtrzymał jednak tych wyjaśnień i stwierdził, że nigdy nie składano mu propozycji korupcyjnych.
Były sędzia liniowy Dariusz G. także nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Stwierdził, że po dwóch meczach Arki – ze Stargardem i Górnikiem Polkowice – przyjął co prawda od sędziego głównego Mariusza G. po ok. 800 zł przy okazji rozliczania kosztów podróży, ale nie miał pojęcia, skąd te pieniądze pochodziły. – Żałuję, że wziąłem od Mariusza G. w dwóch przypadkach pieniądze. Nie zrobiłem tego za coś, ale jest to moralnie naganne – mówił Dariusz G. przed sądem. Sędzia Wiesław Rodziewicz: – Po co pan przyjął te pieniądze? Dariusz G.: – Do tej pory się nad tym zastanawiam. To był mój błąd. [...]
Pod koniec rozprawy sąd rozpatrzył wniosek obrony o uchylenie tymczasowego aresztu wobec Ryszarda F. „Fryzjera”. Prokuratura była temu przeciwna. – W dalszym ciągu istnieje groźba matactwa. Najpierw trzeba przesłuchać dużą liczbę świadków, na których oskarżony miał wpływ. Poza tym jest sprawa grypsów wysyłanych przez oskarżonego – argumentował prokurator. – Po 20 miesiącach w areszcie jestem wrakiem człowieka. Pisałem z aresztu do córki, żeby zajęła się domem, a nie żeby wpływać na świadków. Groźba matactwa z mojej strony do stara śpiewka prokuratury – przekonywał Ryszard F. Ostatecznie sąd postanowił przedłużyć areszt wobec „Fryzjera” o kolejny miesiąc.

-----

W związku z aferą oskarżono dziesiątki osób: działaczy, sędziów i piłkarzy. Całym procederem kierował wspomniany w ostatnim akapicie „Fryzjer”, który w grudniu ubiegłego roku usłyszał kolejny wyrok – 4,5 roku więzienia.

ARKADIUSZ BARSKI


źródło: własne


Proste pytanie: 10 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
3 zł netto
(3,69 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.