Ważna wygrana Śląska w LOTTO Ekstraklasie

Maciej Piasecki, poniedziałek, 22 maja 2017

Cztery pociski zatopiły Arkę. W piątek Gdynianie przeważali, ale kiedy zaczęli popełniać szkolne błędy – Śląsk zabawił się w nauczyciela. Srogo ukarał niepokornego ucznia. Profesorem okazał się tym razem Morioka, który popisał się hat-trickiem… asyst.

avatar
Kamil Biliński zdobył dziewiątą bramkę w sezonie. Pęknie dycha? (fot. K. Ziółkowski)

Po meczu, w którym Śląsk przejechał się po Ruchu, przyszła wtopa w Lubinie. Trener Jan Urban po pokonaniu chorzowian tonował jednak nastroje, jakby przewidywał, co ma się wydarzyć we wtorek. – W naszej ekstraklasie jest tak, że po wysokim zwycięstwie może przyjść porażka. Wahania formy są na porządku dziennym. Te słowa okazały się prorocze. Wrocławianie podczas derbów w żadnym stopniu nie przypominali drużyny, która trzy dni wcześniej wbiła rywalowi sześć goli. Zamiast tego jeszcze bardziej się osłabiła. Riera w końcówce uderzył rywala, otrzymał czerwoną kartkę i być może do końca rozgrywek już go nie zobaczymy. W dodatku ostatecznie na kilka miesięcy wypadł Kokoszka. Obrońca kilka tygodni temu nie naciągnął więzadeł w kolanie, a całkowicie je zerwał. Nie ma już mowy o grze Romana, a niedostępny cały czas jest Alvarinho. Z tymi absencjami musiał sobie poradzić szkoleniowiec wrocławian w piątek, kiedy na Dolny Śląsk przyjechała Arka Gdynia. – Myślę, że jeżeli strzelimy jako pierwsi, to się rozpędzimy. Jeżeli to Arka pierwsza trafi – będziemy w stanie ją dogonić. Słowa szkoleniowca, jak się później okazało, znów były prorocze.

Demony wróciły…

Na początku spotkania przeważała Arka. To jej piłkarze konstruowali bardziej dojrzałe akcje, jednak nic konkretnego z nich nie wychodziło. Jeszcze bardziej wzięli się do roboty, kiedy postraszył ich Augusto. Portugalczyk uderzył z dystansu, a piłka o centymetry minęła okienko bramki Steinborsa. Po tej akcji Śląsk zaczął powielać błędy ze swoich najgorszych występów w tym sezonie. Tak grając, aż prosił się o gola, a Arka nie była aż tak nieuprzejma, by tej prośby nie spełnić. W 15. minucie piłka z wrzutu z autu powędrowała na 12. metr, a tam głową do bramki skierował ją Sołdecki. Wrocławianie mieli wyraźne problemy z grą w powietrzu, Gdynianie raz po raz stwarzali zagrożenie po takich wrzutkach. Zielono-biało-czerwoni wyraźnie nie mieli pomysłu na odpowiedź. Morioka próbował rozegrać akcję z Engelsem. Ten drugi jednak zamiast wystawić piłkę koledze na strzał – przymierzył prosto w obrońcę.

RAFAŁ STEFANIAK

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 9 + 4 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.