Ważą się losy selekcjonera reprezentacji Polski

Maciej Szumski, wtorek, 2 kwietnia 2013

Czy mecz Polski z San Marino był ostatnim spotkaniem naszej reprezentacji pod wodzą Waldemara Fornalika? Nad głową selekcjonera od kilku meczów zbierają się czarne chmury.

avatar

Łatwość z jaką ograł nas Urugwaj oraz porażka z przeciętną Irlandią mocno nadszarpnęła pozycję selekcjonera. Szalę goryczy przelała klęska z Ukrainą. Osoby bliskie najważniejszym personom w piłkarskiej centrali twierdziły, że po spotkaniu przez pewien moment Fornalik był już poza kadrą. Zbigniew Boniek, prezes PZPN, w jednym z wywiadów stwierdził: – Muszę zobaczyć, że zmierzamy we właściwą stronę. Chcę się przyjrzeć najbliższym meczom i ocenić, czy z tej mąki będzie chleb. Sam Fornalik swoją ewentualną dymisję komentował: – Po czterech eliminacyjnych meczach, po jednej porażce…Ciekawe, prawda. Świadczy to tylko o ludziach, którzy takie scenariusze snują – jak patrzą na piłkę, jak rozumieją jej mechanizmy.
Selekcjoner chyba jednak źle ocenia sytuację, bo nie chodzi o samą porażkę z Ukrainą, chociaż na pewno bardzo bolesną i ważną w kontekście walki o mundial, ale styl w jakim została poniesiona. Nie widać było u Polaków pomysłu na grę i zaangażowania, a za to było wiele bałaganu i chaosu. Mecz z San Marino nie mógł tej oceny poprawić, ale mógł być znakiem, że Fornalik chce zaistniałe problemy jakoś rozwiązać. Niestety, tak się nie stało. – Kibice oczekiwali ataków przez cały mecz, a tak się nie da. Wygraliśmy 5:0, i to jest to, co sobie założyliśmy, Zauważmy, że w takim samym stosunku Anglia wygrała z San Marino na Wembley – komentował zaraz po spotkaniu Fornalik.
I ponownie wydaje się, że trener nie zauważa istoty problemu. Polacy z San Marino zaprezentowali się podobnie jak z Ukrainą – chaotycznie, bez ładu i składu. Poza tym selekcjoner sam stworzył sobie kolejny problem. Chodzi o obsadę pozycji ofensywnego pomocnika. Ludovio Obraniak czy jednak Radosław Majewski? W starciu z San Marino nieoczekiwanie nie zagrał żaden z nich. Na kogo więc Fornalik chce postawić w czerwcu w Mołdawii?
Poza tym problem Obraniaka nie tylko nie został rozwiązany, ale urósł do poważnego kłopotu. – Nie ukrywam, że czuję ulgę, że wracam do domu. To był najgorszy mój tydzień w kadrze – komentował sam zawodnik. – Nie chcę rezygnować z reprezentacji, bo jest ona dla mnie ważna, ale czuję się zaszczuty i nie wiem, co będzie dalej – dodał. Obraniak od dawna nie spisuje się w kadrze na miarę oczekiwań i możliwości, ale wydaje się, że Fornalik nie bardzo wie, jak się z tym uporać. W sparingach uparcie stawiał na zawodnika, a kiedy nadszedł bardzo ważny mecz z Ukrainą postawił na Majewskiego, dla którego był to debiut w kadrze Fornalika.
Kolejnym trudnym do wytłumaczenia posunięciem było wystawienie w podstawowej jedenastce na mecz z San Marino dwóch defensywnych pomocników. Licząc czterech obrońców w sumie w starciu z jedną z najsłabszych, a może nawet najsłabszą drużyną narodową w Europie, mieliśmy w wyjściowej jedenastce aż sześciu piłkarzy, których pierwszym zadaniem jest rozbijanie ataków rywali, a dopiero później konstruowanie akcji ofensywnych. Aż prosiło się, aby na boisku znalazł się gracz potrafiący przytrzymać piłkę i jednym podaniem otworzyć drogę do bramki lub samemu zaatakować odważnie z drugiej linii. Nie może więc dziwić fakt, iż mimo wystawienia dwóch napastników od pierwszej minuty, wcale nie zwiększyliśmy swojej siły rażenia. W grze Polaków ponownie trudno było dostrzec coś więcej niż chaos i szarpaninę. Akcji z pomysłem było jak na lekarstwo. Taki obraz gry daje podstawy twierdzić, że w czerwcowym meczu z Mołdawią naszą reprezentację może poprowadzić już nowy selekcjoner. Fornalik zaczął nieźle, nie bał się nowych powołań, żył na ławce trenerskiej podczas spotkań, ale od kilku miesięcy w reprezentacji obserwujemy stagnację. Być może były trener Ruchu Chorzów ma pomysł na grę, ale sami piłkarze nie chcą go przyjąć. Trudno wyrokować, skoro nie jest jasne, co tak naprawdę dzieje się wewnątrz zespołu. Coś zmienić jednak trzeba, bo nie ma symptomów, które dawały by nadzieję, że może być lepiej. Wręcz przeciwnie, może być chyba tylko gorzej.
Z Mołdawią musimy wygrać, aby zachować chociaż teoretyczne szanse na awans na mistrzostwa w Brazylii. To pierwszy z meczów: „być albo nie być” dla Polaków w tych eliminacjach. Z taką grą jak przeciwko Ukrainie i San Marino, nie mamy szans na 3 punkty w Mołdawii. Ale te eliminacje można jeszcze uratować. Prezes Boniek na razie nie chciał niczego komentować: Po wtorkowym meczu nie można wyciągać żadnych wniosków, ponieważ przeciwnik to drużyna tylko w teorii, marząca o tym, aby jak najniżej przegrać. Trudno więc mówić coś konkretnego. Dopytywany o przyszłość Fornalika enigmatycznie stwierdził: – Jeśli chodzi o mój komentarz, to do 15 kwietnia jest cisza wielkanocna. Co powiem w połowie kwietnia? Wówczas zaczniemy się koncentrować na czerwcowym meczu z Mołdawią.
Niezależnie od słów Bońka, giełda z nazwiskami ewentualnego następcy Fornalika już ruszyła. Ponieważ w Polsce trudno szukać kogoś, kto mógłby w tej chwili dźwignąć ciężar kadry i jej gwiazd, najczęściej padają nazwiska szkoleniowców zagranicznych. Wśród nich jest Marco Tardelli, aktualny asystent trenera GiovanniegoTrapattoniego w reprezentacji Irlandii, a w przeszłości kolega Bońka z czasów gry w Juventusie Turyn. A może jednak Boniek stwierdzi, że nie potrzebne są zmiany, a celem nie mistrzostwa w Brazylii, ale Euro 2016, ale bez poddawania jeszcze mundialu? Pozostaje poczekać do 15 kwietnia.
POLSKA – SAN MARINO 5:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Lewandowski (21-karny), 2:0 Piszczek (28), 3:0 Lewandowski (50-karny), 4:0 Teodorczyk (61), 5:0 Kosecki (90). Żółte kartki: Polanski, Krychowaik, Milik – dla Polski, Valle, Bollini, Gasperoni – dla San Marino. Sędziował: Ken Henry Johnsen (Norwegia). Widzów: 43 tys.
POLSKA: Boruc – Piszczek, Salamon (87 Wasilewski), Glik (46 Kosecki), Wawrzyniak – Mierzejewski, Krychowiak, Polanski, Grosicki – Milik (59 Teodorczyk), Lewandowski.
SAN MARINO: Simoncini – Alex Valle (80 Buscarini), Vitaioli, Alessandro Valle, Bollini (57 Bacciocchi), Palazzi – Vitaioli, Bollini, Coppini, Gasperoni – Selva (50 Rinaldi).
MARIUSZ
WIŚNIEWSKI


źródło: brak danych


Proste pytanie: 6 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.