W Dusznikach wszystko się zaczęło i skończyło

W Dusznikach-Zdroju, a dokładnie na terenie pięknego obiektu Duszniki Arena rozegrane zostały mistrzostwa Polski. Impreza była ostatnią w karierze Weroniki Nowakowskiej. – Celem nie było zwycięstwo, tylko sam start. To miało być symboliczne pożegnanie z tym miejscem, z tymi ludźmi i to się udało – mówiła zawodniczka z Dolnego Śląska.

Jako pierwszy rozegrano sprint kobiet. Zakończył się on wygraną Krystyny Guzik. To jej dwudziesty złoty medal MP w karierze! Krystyna Guzik po igrzyskach olimpijskich zachorowała i nie brała udziału w zawodach Pucharu Świata. Jak sama przyznała, w tym czasie odbyła tylko trzy treningi na nartach. Mimo zaległości, to właśnie Guzik okazała się najlepsza w biegu sprinterskim. Może nie była najszybsza na trasie, ale jako jedyna oddała dziesięć celnych strzałów, co wystarczyło do tego, by pokonać Monikę Hojnisz o pięć sekund. Obrończyni tytułu sprzed roku spudłowała raz. Dwie karne rundy biegała Kamila Żuk, która ze stratą dziesięciu sekund uplasowała się na trzecim miejscu. W samym biegu to ona była najszybsza. Tym samym podium w całości zajęte zostało przez zawodniczki reprezentujące AZS AWF Katowice. Guzik poza 20 złotymi medalami ma również w dorobku jeszcze 15 srebrnych i 2 brązowe krążki. Łącznie z aż 37 krążkami jest najczęściej dekorowaną biathlonistką w historii mistrzostw naszego kraju. W rywalizacji panów tytuł mistrzowski wywalczył Grzegorz Guzik. Zwycięstwo wcale nie przyszło łatwo, bo poprzeczkę wysoko zawiesił powracający do startów po kontuzji żeber Łukasz Szczurek. Guzik strzelał ciut gorzej od swojego rywala i w odróżnieniu od niego miał trzy, a nie dwie karne rundy. Lepiej spisał się za to na trasie, dzięki czemu na mecie wygrał ze Szczurkiem o 14 sekund. Ta dwójka wyraźnie przewyższyła swoim poziomem resztę. Mateusz Janik, który wywalczył brązowy medal, stracił do Guzika już ponad minutę.Najlepszym z juniorów okazał się Łukasz Sidorowicz i to właśnie absolwent dusznickiego SMS zajął siódme miejsce.

ALEKSANDRA SZUMSKA

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".

Tylko toru brak…

Podczas igrzysk w Pjongczangu o polskim saneczkarstwie głośno było przede wszystkim za sprawą Mateusza Sochowicza, który swój ślizg wykonał bez maski, bo… zwyczajnie jej zapomniał. Mało jednak kto wie, że w Polsce saneczkarstwo to świetnie zorganizowana dyscyplina, która radzi sobie pomimo braku obiektu z prawdziwego zdarzenia, o czym opowiada Przemysław Pochłód – były saneczkarz, trener MKS-u Karkonosze.

Air Stoch

To był podręcznikowy przykład sportowej dominacji. Kamil Stoch był nieosiągalny dla innych skoczków podczas minicyklu Raw Air i świetnymi występami w ostatnich dniach zapewnił sobie już Kryształową Kulę.

O but za Czechem

Za nami 42. Bieg Piastów – Festiwal Biegowy.

Skoczkowie na medal

Zgodnie z oczekiwaniami polscy sportowcy w Pjongczangu spisali się gorzej niż na dwóch poprzednich igrzyskach. Z Vancouver i Soczi biało-czerwoni przywozili po sześć medali.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij