Volta ao Alentejo

Maciej Piasecki, poniedziałek, 27 lutego 2017

Jan Tratnik zakończył Volta ao Alentejo z 8. miejscem na finałowym etapie i tą samą lokatą w końcowej klasyfikacji. Ostatniego dnia zmagań w odjeździe znalazł się inny z „pomarańczowych”, Marcin Mrożek.

avatar
Jan Tratnik uplasował się w pierwszej dziesiątce portugalskiej etapówki (fot. archiwum klubu)

Jan Tratnik był liderem polkowickiej ekipy na wyścig w Portugalii. Oprócz niego na starcie stanęli: Mateusz Taciak, Leszek Pluciński, Alan Banaszek, Jan Hirt, Piotr Brożyna, Kamil Małecki, Michael Schlegel oraz Marcin Mrożek.

Etap I
Pomimo choroby, Jan Tratnik finiszował na 5. miejscu, na otwierającym i równocześnie najcięższym etapie Volta ao Alentejo. – Nie spodziewałem się dzisiaj tak dobrego wyniku, gdyż od dwóch dni jestem przeziębiony i nie czuję się najlepiej. Starałem się skoncentrować na etapie i nie myśleć o tym, jak się czuję. Po pierwszym, większym podjeździe na czele uformowała się 30-osobowa grupa i ku mojemu zaskoczeniu, zdołałem się w niej utrzymać. Bardzo mnie to zmotywowało i dało dodatkowej energii na końcówkę. Sprint nie był dla mnie zbyt szczęśliwy, bo 300 metrów przed metą musiałem mocno zwolnić i finiszowałem ze stosunkowo dalekiej, 13. pozycji. Zdołałem jednak minąć kilku rywali i zająć 5. miejsce. Nie byłoby to możliwe bez moich kolegów z drużyny, którzy wspierali mnie przez cały etap – powiedział po etapie Jan Tratnik. 5-dniowy wyścig rozpoczął się od wysokiego C. Dosłownie wysokiego, gdyż zawodnicy tego dnia wspinali się na wysokość 700 m n.p.m. Na początku etapu uformowała się 2-osobowa ucieczka. Szybko zbudowała ona spory, ponad 10-minutowy zapas. Gdy peleton zabrał się do pracy, różnica ta stopniała bardzo szybko. Jeszcze przed wjazdem w najtrudniejsze góry, 65 km przed metą, przewaga duetu spadła poniżej minuty. Na pierwszym wzniesieniu dnia ucieczka była już skasowana. Chwilę później do przodu rzucili się Alejandro Marque (Sporting/Tavira), Logan Owen (Axeon Hagens Berman) i Ricardo Vilela (Manzana Postobón Team), ale ta akcja też nie okazała się skuteczna. Strome, ale nie najdłuższe podjazdy na finałowych kilometrach wyłoniły czołową ok. 25-osobową grupę. Znaleźli się w niej Jan Tratnik i Michal Schlegel. Dwójka ta wjechała w czołówce na ostatnie wzniesienie prowadzące do mety. Nie okazało się ono aż tak ciężkie, jak wynikało to z profilu i walkę o zwycięstwo rozstrzygnął sprint. Wygrał go Rinaldo Nocentini (Sporting Clube de Portugal/Tavira), a Tratnik finiszował jako 5. Schlegel również przyjechał wysoko, bo na 13. pozycji. Na podium etapowym, poza Włochem, stanęli Eduard Prades (Caja Rural – Seguros RGA) i Carlos Barbero (Movistar).

ETAP II
Początkowe 70 kilometrów było niezwykle szybkie. Jedna ucieczka następowała po drugiej, ale nikt nie był w stanie się oderwać. Początkowa faza wyścigu była nie tylko rozgrywana w mocnym tempie, ale obfitowała też w kraksy. W jednej z nich ucierpiał Michal Schlegel. Został on odwieziony do szpitala z podejrzeniem złamania obojczyka, ostatecznie okazało się, że kość jest nadłamana. Jan Tratnik, który w dniu etapu obchodził 27. urodziny, również był zamieszany w ten wypadek, ale jemu nic poważnego się nie stało i mógł kontynuować jazdę. W końcu po ok. 2 godzinach jazdy na czele uformowała się ucieczka. Peleton systematycznie zmniejszał straty do grupki, która w końcówce musiała sobie radzić bez Hagena, a trio zostało doścignięte 5 kilometrów przed metą. Zmagania zakończyły się masowym sprintem i po raz kolejny z bardzo dobrej strony pokazał się Jan Tratnik. Zafiniszował on tuż za podium, na 4.pozycji. Wygrał znany z polskich wyścigów Johim Ariesen (Metec – TKH Continental Cyclingteam p/b Mantel), pokonując Carlosa Barbero (Movistar) i Colina Joyce’a (Rally Cycling).

OSZ

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego"


źródło: własne


Proste pytanie: 3 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.