Umarł król...

, poniedziałek, 13 czerwca 2016

Po dwóch latach rządów we wrocławskiej Gwardii doszło do zmiany na stanowisku prezesa klubu. Podczas poniedziałkowego (tj. 6.06) Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, m.in. pod wpływem krytyki oraz przedstawionej sytuacji finansowej, z funkcji zrezygnował Mariusz Żebrowski. Jego dymisja została zresztą przegłosowana przez delegatów, a nową osobą na stanowisku „głowy” Gwardii została dotychczasowa wiceprezes Sylwia Szymańska.

avatar
Poniedziałkowe obrady w gwardyjskiej sali boksu przy Krupniczej były gorące, nie tylko ze względu na temperaturę za oknem

Trudne Polaków rozmowy
Od ładnych kilku tygodniu informowaliśmy, że we wrocławskim klubie nie dzieje się zbyt dobrze. Mowa głównie o sprawie obiektu przy Krupniczej, który wraz z końcem roku 2016 ma zostać oddany w ręce Agencji Mienia Wojskowego. A jak wiadomo, wspominana instytucja ze względu brak zainteresowania dalszym utrzymywaniem ze strony policyjnej, legendarną Nową Giełdę będzie chciała najprawdopodobniej sprzedać. To byłby wyrok dla Gwardii, która obecnie ma w swoich strukturach 243 zawodników w czterech sportowych sekcjach: boksu, judo, brydżu oraz siatkówki mężczyzn. Ponieważ spotkania z komendantem wojewódzkim czy wojewodą nie przyniosły praktycznie jakiegokolwiek posunięcia w dobrą stronę dla klubu, atmosfera z tygodnia na tydzień coraz bardziej gęstniała. Musiał sobie z tego zdawać sprawę prezes Żebrowski. Podsumował on dotychczasową działalność Gwardii obszernym sprawozdaniem, już podczas walnego zgromadzenia. Można było jednak odnieść wrażenie, że pomimo złego stanu, zarówno finansów klubu jak i perspektyw na przyszłość, w samym sprawozdaniu więcej było plusów aniżeli minusów. A to... co najmniej niepokojący aspekt w obecnej sytuacji. Złudzeń nie pozostawiła główna księgowa i wiceprezes, Sylwia Szymańska, która punkt po punkcie przedstawiła aktualny stan kasy klubu, gdzie niestety poziom zadłużenia sięga ok. 100 tysięcy złotych (dla porównania, przed rokiem niecałe 80 tys., rok wcześniej także w okolicach 100 tys.). Podczas dyskusji pałeczkę przejęli także rodzicie, wyrażając głośną dezaprobatę dla „teoretycznego” wsparcia ze strony klubu dla grup młodzieżowych. Halina Muzaj, matka powołanego w obecnym sezonie do reprezentacji Polski Macieja, szczerze przyznała, że to rodzicie w większości przypadków finansowali wyjazdy swoich pociech na turnieje, pamiętając także o codziennym funkcjonowaniu. Po stronie prezesa Żebrowskiego opowiadali się za to m.in. Ryszard Plichta (była głowa siatkarskiej Gwardii w okresie gry męskiej sekcji w elicie) czy Waldemar Szewc. Ten drugi przyznał, że jego zdaniem, bez osoby Żebrowskiego klub sobie nie poradzi i daje sobie na słuszność tej tezy obciąć... wszystkie członki. Głos zabrał także generał Andrzej Matejuk, były komendant główny Policji. Sensowne postawienie sprawy, które pokazało, że nawet o obiekt przy Krupniczej, mimo a więc że zostało pół roku na „walkę”, rzeczywiście można jeszcze powalczyć. A Gwardia nie jest tylko reliktem przeszłości w świadomości wysoko postawionych osób. Dobra wola ze strony komendanta wojewódzkiego Arkadiusza Golanowskiego oraz wojewody Pawła Hreniaka jest. Trzeba jednak działać...
Praktycznie ­jednogłośna decyzja
Podczas poniedziałkowego posiedzenia przedstawiono również pomysły na wyjście z obecnej sytuacji klubu. Wśród pięciu wariantów najrozsądniejszy wydawał się  ten ostatni, tj. wsparcie wojewody oraz organizacji samorządowych. Zakłada on m.in. przedłużenie umów z Agencją Mienia Wojskowego na dalsze korzystanie z obiektów przy ul. Krupniczej oraz Krępickiej (także własność Gwardii). – W czasie moich 8 lat pracy w siatkarskiej sekcji wpłynęło do klubu ok. 4 mln złotych netto, tak ostatnio wyliczyłem – mówił prezes Żebrowski. Z minuty na minutę krytyka pod adresem działań Gwardii była coraz większa, jedynie co jakiś czas przeplatana pozytywami. – Przykro mi, że sprawiłem wam zawód. A jeśli choć jedna osoba zagłosuje za tym, żebym odszedł, będę wiedział, że zawiodłem. Bo 2 lata temu to wy mnie wybraliście, ja się na stanowisko prezesa klubu nie prosiłem, a zostałem zaproszony – mówił Żebrowski. Po upływie ok. 2,5 godziny po rozpoczęciu dotychczasowy prezes stwierdził, że składa rezygnację z piastowanego stanowiska. Pół godziny później odbyło się głosowanie, w wyniku którego przygniatającą różnicą „na tak” (38 za, 6 przeciw, 8 wstrzymało się) podjęto uchwałę o odwołaniu prezesa Żebrowskiego. Pomiędzy najistotniejszymi punktami spotkania dochodziło do kilku słownych przepychanek, ostatecznie niedługo później podjęto kolejną, ważną decyzję. Mianowicie nową „głową” Gwardii została dotychczasowa wiceprezes Sylwia Szymańska, tworząc jednoosobowy zarząd (również za zgodą obecnych na sali delegatów klubu – poprzez dwa kolejne głosowania). W tym wypadku aż 41 osób była „za” zmianą funkcji z wiceprezesa na prezesa, nikt przeciwko, jedynie 2 osoby wstrzymały się od głosu. – Na pewno bierzemy się teraz do roboty, podchodzimy do wszystkiego uczciwie. Będziemy angażować rodziców, pracowników, którzy do tej pory również starali się angażować na miarę swoich możliwości. Będziemy angażowali trenerów, którzy pełnią w klubie wielką rolę, kształcąc nasze dzieci. Dodatkowo zaangażujemy wolontariuszy, których nie było na naszym obiekcie. Chcemy także utrzymać stosunki z miastem. Będziemy dużo robić, a czy nam się to uda, zobaczymy. Mamy jednak dużo pomysłów i chęci działania – powiedziała niedługo po zakończeniu ponad trzyipółgodzinnych obrad nowa pani prezes.
Wszystkie ręce na pokład
Co teraz? Z pewnością nie ma czasu na świętowanie, właściwie ciężka praca czeka od samego początku – z nadzieją na pozytywne wieści w nadchodzących miesiącach. – Najważniejsze jest teraz utrzymanie klubu. Pozyskanie środków, rozwiązanie problemów dotyczących obiektów. I to nie są dalekosiężne plany, bo takich nie możemy zakładać i realizować. Najważniejsze jest to, co tu i teraz. Musimy wyjść z trudnej sytuacji finansowej i iść dalej, nie bojąc się kolejnych wyzwań. Zakasujemy rękawy. Chcemy aktywnie działać, wyjść do ludzi. Chcemy pokazać, że jesteśmy we Wrocławiu, że klub istnieje, ma tradycje i jest na Krupniczej 15 – przyznaje prezes Szymańska. Jako że jest księgową, od strony „słupków” klub może być spokojny o przejrzystość i faktyczne działania na zasadach szycia na miarę możliwości. Pojawia się też furtka, która być może otworzy się jeszcze szerzej dla tych wszystkich, którym na sercu leży m.in. wrocławska siatkówka, ale również kwestia samego życia i funkcjonowania Gwardii w mieście. Wróbelki bowiem ćwierkają, że pojawią się pozytywne głosy ze strony potencjalnych sponsorów, rzeczywiście chcących wspierać gwardyjską legendę, wkładając do niej bardziej nowoczesnego ducha. Trochę na wzór żeńskiego Impela (bądź co bądź była żeńska sekcja Gwardii), który faktycznie, wyznaczył drogę, która być może – nie w wymiarze jeden do jednego – jest dzisiejszym wykładnikiem możliwości działania na polu biznesu poprzez sport. Nowa pani prezes (do końca kadencji 2 lata) z pewnością będzie mocno działać ku temu, aby klub stanął na nogi od strony finansowej. Gwardia potrzebuje jednak ambasadorów (kto wie, może w formie rady przy jednoosobowym zarządzie?), którzy pomogą w otworzeniu drzwi, czy to miejskich, czy prywatnych postaci, mogących wskrzesić ducha przy Krupniczej. Oczywiście to tylko życzeniowe pomysły, których administratorem i tak będzie prezes Szymańska. Jeśli nie chcemy jednak za pół roku płakać rzewnymi łzami, wspominając gwardyjskie czasy i ponad 70 lat sportowej historii, to właśnie teraz trzeba zacząć pomagać. Jak widać, chęci ku temu są, wewnętrzne zmiany i poniedziałkowa burza (nie ta w szklance wody), dobrze to pokazały. Prezes Szymańska już pokazała, że nie boi się wyzwań. Przejęła klub w momencie nie do pozazdroszczenia. Tym bardziej zasługując na szacunek oraz wsparcie do budowania czegoś solidnego na gwardyjskiej marce, znanej zdecydowanie nie tylko na terenie Dolnego Śląska.

MACIEJ PIASECKI


źródło: brak danych


Proste pytanie: 10 + 7 =


Komentarze:
  • Dido:
    9 miesięcy temu

    Wprowadzanie metod policyjnych do biznesu nigdy nie działa. PLAJTA gwarantowana. Ciekawe co można przekazać studentom na nowej posadzie…Chyba jak biznesem NIE zarządzać. Co też jest ważne i cenione, byle konkretnie przekazane.
    Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny całkowicie zejść...

  • Dido:
    9 miesięcy temu

    Wprowadzanie metod policyjnych do biznesu nigdy nie działa. PLAJTA gwarantowana. Ciekawe co można przekazać studentom na nowej posadzie…Chyba jak biznesem NIE zarządzać. Co też jest ważne i cenione, byle konkretnie przekazane.
    Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny całkowicie zejść...

E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
advertisment
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment