Udany jubileusz trenera Zagłębia

Maciej Piasecki, poniedziałek, 3 października 2016

Zagłębie nie przestaje gonić czołówki i regularnie punktować na wyjazdach. Po Poznaniu i Warszawie tym razem Miedziowi zdobyli Chorzów, a na obcym terenie w tym sezonie nie doznali jeszcze porażki. Swój setny mecz na ławce trenerskiej lubinian rozegrał Piotr Stokowiec.

avatar
Piotr Stokowiec odniósł 51. zwycięstwo w setnym meczu na ławce trenerskiej Zagłębia, oby równie udanie rozpoczął drugą setkę (fot. K. Ziółkowski)

Trener Miedziowych rozpoczął swoją pracę przy ul. Skłodowskiej-Curie od przegranego 1:2 meczu z Cracovią 18 maja 2014 roku. Od tego czasu wygrał 51 razy, zanotował 24 remisy i 25 porażek (stosunek bramek 153:93). Bilans jest dobry, a przecież do tego dorzucić trzeba wymierne sukcesy w postaci awansu do Ekstraklasy, a w kolejnym sezonie brązowego medalu MP.
Surma łączy pokolenia
W przeszłości różnie bywało, ale teraz Stokowiec trzyma się taktyki z dwoma napastnikami, choć Martin Nespor mimo pięciu rozegranych meczów, wciąż czeka na premierowego gola w miedziowej koszulce. A drużyna potrzebuje jego bramek, jak na razie napastnicy Zagłębia łącznie trafiali do siatki jedynie dwukrotnie. W meczowej osiemnastce wciąż brakowało Filipa Starzyńskiego, który swoją markę wyrobił sobie właśnie świetnymi występami w ekipie Niebieskich. Warto podkreślić, że Waldemar Fornalik od początku desygnował do boju samych Polaków, co zdarzyło się w trwającej kampanii nie pierwszy raz. Piątkowe spotkanie idealnie ułożyło się dla gości, którzy objęli prowadzenie już po pierwszej ofensywnej akcji. W 3. minucie z rzutu wolnego dośrodkował Krzysztof Janus, w polu karnym niepilnowany był Łukasz Janoszka, który głową pokonał Kamila Lecha. Gola oczywiście nie celebrował, przez wiele lat (dłużej niż Starzyński) był zawodnikiem Ruchu, a w jego barwach debiutował w Ekstraklasie. I kibice przy ul. Cichej wciąż to pamiętają, kiedy w 79. minucie opuszczał boisko pożegnali go oklaskami. Żeby nie było tak słodko, Niebiescy bardzo dobrze zareagowali na straconą bramkę. Rywali ostrzegli kilka chwil później, choć strzał Kamila Mazka obronił jeszcze Martin Polacek. Skuteczniejsi byli w kolejnej akcji, podania z głębi pola nie przeciął Lubomir Guldan, piłka trafiła do Niezgody, który płaskim strzałem pokonał słowackiego bramkarza. Asystę zaliczył Łukasz Surma, który kilkanaście lat temu, także jako piłkarz Ruchu, rywalizował z występującym wtedy w Ruchu Radzionków ojcem Łukasza Janoszki, Marianem.

Więcej w poniedziałkowym wydaniu "Słowa Sportowego".

ARKADIUSZ BARSKI


źródło: własne


Proste pytanie: 5 + 7 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment