Trwa 38. Challenge Wratislavia

Około 2500 tysiąca dzieci z ponad 30 krajów i z 5 kontynentów walczy w 38. Challenge Wratislavia – największym turnieju szermierczym dla dzieci na świecie. – To kolejny rekord frekwencji, z czego jesteśmy bardzo dumni, biorąc pod uwagę coraz trudniejsze warunki w jakich przychodzi nam organizować zawody – mówi Krzysztof Głowacki, organizator oraz prezes Klubu Wrocławianie.

Można by zastanawiać się, skąd się wziął fenomen turnieju, który po raz 38 w tym roku organizowany jest we Wrocławiu i który uważany jest za nieoficjalne mistrzostwa świata dzieci do lat 11, 13 i 15. – Też się nad tym zastanawiamy – śmieje się Krzysztof Głowacki. – To chyba wynik tradycji, tego, że właściwie nie ma drugich takich zawodów na świecie – tłumaczy. Kluczem do sukcesu jest z pewnością świetna organizacja i niesamowita oprawa wrocławskich zawodów. – Rzeczywiście, pewnie tak jest. Jesteśmy chwaleni, a poszczególne kluby przekazują sobie informację o naszym turnieju i stąd taka ogromna frekwencja – dodaje Głowacki. W tym roku po raz pierwszy w zawodach udział wzięli młodzi zawodnicy z Australii, a także Jamajki. Pełna egzotyka! Nikt nie narzekał, nawet Ci, którzy odpadali we wcześniejszych fazach walk, bo przegrać w tych zawodach to nie wstyd. Imprezę docenił także prezes Polskiego Związku Szermierczego Adam Konopka. Docenili także gmina Wrocław oraz urząd marszałkowski, które wsparły Klub Wrocławianie dotacjami. Przykre jednak jest to, że pracy Krzysztofa Głowackiego wciąż nie potrafią docenić władze miasta. Po raz kolejny na otwarciu nie pojawił się prezydent Wrocławia ani żaden z jego zastępców. Honor uratował Zbigniew Korzeniowski, doradca prezydenta ds. sportu oraz radna Renata Mauer-Różańska. To przykre, bo dzięki turniejowi do Wrocławia co roku przyjeżdża w sumie ponad 3 tys. osób z całego świata. Sama nazwa turnieju Challenge Wratislavia to już promocja miasta. Ciekawe kiedy jego włodarze to zrozumieją i docenią? Czas skupić się na sportowej rywalizacji. Zanim jednak przejdziemy do tej wśród dzieci, warto wspomnieć o turnieju VIP-ów. Po raz drugi w hotelu Scandic zorganizowany został mecz drużynowy, w którym udział wzięli m.in. olimpijczyk Paweł Rańda czy dziennikarz TVP Wrocław Arkadiusz Dziubek. Zabawa była wyśmienita!

DZIEŃ I – szpada dziewcząt

Wystartowało 411 zawodniczek z 19 krajów. Najlepiej z wrocławianek wypadła Ewa Parszuto (AZS AWF Wrocław), która zajęła 16. miejsce w kategorii 12-13 lat. W najniższej kategorii wiekowej w finale spotkały się dwie Ukrainki: Yeva Mazur oraz Yulia Mukoid. Zwyciężyła ta pierwsza. Także w kategorii do 13 lat najlepsza była Ukrainka Anastasia Zelentsova, która 8 do 5 pokonała Rumunkę Melany Pfeifer. W najstarszej kategorii zwyciężyła Anastasia Soldatova (Rosja).

DZIEŃ II – szpada chłopców

Tym razem na planszach w hali Orbita stanęło 514 szpadzistów z 21 państw. W sumie przez dwa dni zarówno chłopcy, jak i dziewczynki stoczyli 3168 pojedynków. Szpada była najszczęśliwszą bronią dla wrocławskich, ale i w ogóle polskich zawodników. Dwóch z nich stanęło na najwyższym stopniu podium w najstarszej i średniej kategorii wiekowej. Wśród 15-latków najlepszy okazał się Wojciech Lubieniecki (PTG Sokół 1893 Mielec). W rywalizacji do lat 13, po pięknej finałowej walce triumfował Karol Noganowicz (Kolejarz Wrocław). – To była najtrudniejsza walka w turnieju – powiedział po finale Karol. – Długo się przygotowywałem od tych zawodów i bardzo się cieszę, że udało mi się wygrać. To mój największy sukces – dodał. W rywalizacji najmłodszych wygrał Amerykanin Ethan Kushnerik. Najlepsze miejsce wrocławian: 10. Artur Krzyżyński, 18 Bartłomiej Godlewski (obaj Kolejarz), 20. Adam Chlebik (KS Szpada Wrocław).


DZIEŃ III – floret chłopców

Floret chłopców to tradycyjnie już najliczniej obsadzona broń, choć tym razem wyprzedziła szpadę chłopców o zaledwie 3 zawodników. Tak więc w sobotę do rywalizacji przystąpiło 517 florecistów z 20 krajów. Niestety, na 24 miejsca w szerokim finale tylko jedno przypadło Polakowi – Witoldowi Frąckowi (Kolejarz Wrocław). Mimo pecha naszych reprezentantów finały i tak były bardzo emocjonujące. W pierwszym (do lat 11) triumfował Rosjanin Zakhar Kozlov. W drugim najlepszy okazał się Niemiec Markus Praus, a w najstarszej kategorii wiekowej na najwyższym stopniu podium stanął Rosjanin Artem Kadyrov. Miejsca Polaków: 19. Wiktor Józefowski (Kolejarz Wrocław), kategoria do lat 15: 14. Szymon Czartoryjski (Wrocławianie), 19. Filip Boratyn (Kolejarz) 24. Sławomir Kasprzyk (KS Wrocławianie).

DZIEŃ IV – floret dziewcząt

Walczyło 417 dziewczynek z 21 państw. W najmłodszej kategorii najlepiej zaprezentowała się Jula Malniece (Łotwa). W rywalizacji do lat 13 równych sobie nie miała Polka Karolina Śniarowska (AZS AWF Warszawa), która w finale 12:6 pokonała Łotyszkę Jekaterinę Solodkihę. Do lat 15 wygrała Anastasia Minyaeva (Rosja).

DZIEŃ V – szabla chłopców i dziewcząt

Dziś (poniedziałek 31.03) kolejny dzień rywalizacji w ramach Challenge Wratislavia – do boju ruszą szablistki i szabliści. Chociaż turniej się jeszcze nie skończył, z jego przebiegu pod względem organizacyjnym zadowolony jest już Krzysztof Głowacki. – Wszystko przebiega sprawnie, właściwie nie było żadnych wpadek – podsumowuje. – Szkoda tylko wyników sportowych. Niestety fakt, że coraz mniej jest Polaków w finałach, świadczy o tym, że świat nam ucieka. Tak to jest, kiedy nakłady finansowe na szkolenie dzieci i młodzieży są ciągle zmniejszane. Obecnie w treningu najmłodszych największe sukcesy ma Rosja, o czym świadczą chociażby wyniki w naszych zawodach. Wiedzieć jednak trzeba, że za tym idą ogromne pieniądze – zakończył Krzysztof Głowacki.

Z piwnicy w świat

Sytuacja w polskiej i wrocławskiej szermierce wydaje się być równią pochyłą. Mowa tu tylko i wyłącznie o finansach, które z roku na rok są dramatycznie uszczuplane.

Wieczór mistrzów

Był skok ze spadochronem, jazda na koniu wyścigowym, kickboxing, podnoszenie ciężarów, przyszedł czas na… szermierkę. Jeden wieczór, dwóch trenerów.

Wieczór mistrzów

Był skok ze spadochronem, jazda na koniu wyścigowym, kickboxing, podnoszenie ciężarów, przyszedł czas na… szermierkę. Jeden wieczór, dwóch trenerów.

Cichy bohater…

… właśnie tak można, a nawet trzeba o nim mówić. Nie stoi w blasku fleszy, przed kamerami, a jednak, każdy kto pozna jego historię jest poruszony.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij