Trudny czas we wrocławskiej okręgówce

Aleksandra Szumska, poniedziałek, 23 marca 2020

Wpływ koronawirusa na piłkę nożną w dużym wydaniu – o tym czytamy i słyszymy w miarę często... Zerknijmy, jak wygląda sytuacja na niższych szczeblach rozgrywkowych, chociażby we wrocławskiej klasie okręgowej.


avatar

A wygląda podobnie. Nie wiadomo, co z urwaną w połowie rywalizacją i klubowymi finansami. W ogóle mało wiadomo. Co tu dużo gadać, nie ma piłkarskiego ośrodka, który byłby na taką kolej rzeczy przygotowany. Jak w nowej rzeczywistości odnajdują się – przykładowo – w Brzezinie, Środzie Śląskiej, Jelczu-Laskowicach i Podgaju? Opowiadają Jacek Kucharski, Mariusz Kargol, Radosław Florek oraz Zbigniew Masłowski. Są głosem całego omawianego w tym tekście szczebla rozgrywkowego, ponieważ...

Zatrzymali się

…praktycznie w każdym klubie działano według podobnego, dobrze znanego schematu. Intensywne treningi od stycznia, weekendowe sparingi, ruchy kadrowe, półroczne plany. Wszystko zakończyły zdecydowane kroki DZPN (wtorek, 10 marca) i PZPN (czwartek, 12 marca). – Od początku trenowaliśmy zgodnie z planem, pracowaliśmy nad kondycją, rozgrywaliśmy sparingi. Ostatni z Sokołem Marcinkowice. Trening odbyliśmy jeszcze we wtorek, 10 marca, a zaraz po decyzji DZPN padła propozycja – jak chyba w większości klubów – żeby w tym samym terminie, zamiast meczu ligowego, zagrać sparing. Wstępnie umówiliśmy się z Parasolem, ale po dwóch dniach prezes postanowił – nie gramy sparingu, przestajemy trenować – informuje trener Mechanika Brzezina, Jacek Kucharski. Niemal identyczne wspomnienia ma opiekun Czarnych Jelcz-Laskowice, Radosław Florek. – Na treningach i sparingach wszystko wyglądało obiecująco, ale niestety tydzień przed ligą trzeba było się zatrzymać. Ostatnie zajęcia odbyliśmy w czwartek. W klubie zdecydowaliśmy, że na razie odpuszczamy, że zobaczymy, jak sytuacja będzie się rozwijać i kolejne kroki podejmiemy w stosownym czasie. Podobnie było w Polonii Środa Śląska. Mówi prezes klubu, Mariusz Kargol: – Zarówno pierwsza drużyna, jak i grupy młodzieżowe trenowały do czwartku, 12 marca. Wiosną w pierwszej drużynie miało grać wielu juniorów, w zajęciach z seniorami brało udział 5-6 młodych piłkarzy. W sparingach grali dość regularnie i myślę, że 2-3 chłopaków z rocznika 2001 i młodszych występowałoby regularnie w okręgówce. Celem było utrzymanie 5-6. miejsca w tabeli i ogrywanie wychowanków. Chcieliśmy rozegrać jeszcze jeden, nieplanowany pierwotnie sparing, ale kiedy dowiedzieliśmy się, jak naprawdę wygląda sytuacja, wszystko natychmiast odwołaliśmy. Nie chcieliśmy narażać zawodników, ani swoich, ani drużyny przeciwnej.

Ruch lub regeneracja

Co w stanie zawieszenia powinni robić piłkarze amatorzy? Samodyscyplina to podstawa, ten, kto będzie chciał podtrzymać kondycję lub czucie piłki, wstanie z kanapy, włoży sportowe obuwie, wyjdzie do parku czy ogrodu i się po prostu zmęczy. Stroniąc rzecz jasna od większych zgromadzeń. – Mamy swoją grupę na facebooku, tam wymieniamy myśli, uwagi. Zawodnicy ruszają się, biegają, niektórzy z piłkami, ale to są półśrodki. Gdybyśmy mieli wznowić rundę, trzeba by wykonać dwutygodniowy cykl przygotowawczy. Wejście w sezon z marszu nie byłoby odpowiednie – twierdzi opiekun wicelidera klasyfikacji, Jacek Kucharski. Swoje dodaje Florek: – Niektórzy z pewnością się zaangażują, biegają, kopią piłkę na kawałku wolnej przestrzeni. Ja tak robię – spotykamy się w małym gronie, żeby trochę potrenować. Po filmikach i zdjęciach na facebooku czy instagramie widzę też, że chłopaki cały czas aktywnie spędzają wolny czas. Nie oszukujmy się jednak, u tych starszych piłkarzy – takich pod czterdziestkę – ciężko o motywację do sumiennych treningów. Ten okres mogą potraktować nieco inaczej, jako odpoczynek od futbolu, regenerację. No to jeszcze punkt widzenia najbardziej doświadczonego w tym gronie, Zbigniewa Masłowskiego: – Mam już swój wiek, ale za młodu zwariowałbym w takiej sytuacji. Owszem, widuję chłopaków, którzy przychodzą na boisko i kopią dwójkami lub trójkami, można nazwać ich napaleńcami, aczkolwiek takich napaleńców jak za moich czasów to chyba już nie ma. Kiedyś, jak jeszcze na polach leżał śnieg, popracowaliśmy łopatami na boisku i mieliśmy zielony, gotowy do gry plac. Nikogo nie pytaliśmy o zgodę.




źródło: własne


Proste pytanie: 10 + 1 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
3 zł netto
(3,69 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.