To nie czary, to energia Ani

Monika Pelc, czwartek, 22 października 2015

Hala Stulecia wypełniona prawie do ostatniego miejsca… Nie, nie to nie koncert, ani mecz siatkarzy czy koszykarzy, to trening z Anią Lewandowską…

avatar
Fot. J. Pietroszek/ vireomedia.pl

O tym, jakim zainteresowaniem cieszyły się zajęcia z Anią Lewandowską, świadczyła już spora kolejka przed Halą Stulecia. W ogonku stały przede wszystkim panie, ale było także kilka „rodzynków”. Hala zapełniała się coraz bardziej ubranymi na sportowo paniami. Były młode dziewczyny, które widać, że trenują na co dzień, były nieco obszerniejsze panie, które walczą z kilogramami, były również starsze uczestniczki, które bawiły się z pewnością nie gorzej niż te młodsze. Wszystko zaczęło się od przedstawienia „Health Teamu” Ani, a zaraz później rozpoczęła się rozgrzewka, czyli zumba. Świetna muzyka, światła, genialne miejsce i zabawa. – Jest genialnie – komentowały dziewczyny. Po godzinnej zumbie na scenę wszyła Ania. No i się zaczęło… Pierwsze ćwiczenia to rozgrzewka, ale i integracja uczestniczek treningu. Było przebijanie „piątek”, zapoznawanie się, uśmiechy. Jednym słowem świetna zabawa. Kolejne ćwiczenia to już większy wycisk, coraz więcej elementów karate i boksu, które wyjątkowo podobały się paniom i panom, a później znów elementy integracji. Trzeba przyznać, że Ania ma wielki dar mobilizowania, integrowania ludzi, a jednocześnie wprowadzania świetnej, przyjacielskiej atmosfery. Po 1,5-godzinnym treningu z uczestniczek lał się pot, ale nie było osoby, która nie miałaby uśmiechu na twarzy. O to przede wszystkim chodziło. Choć trening zakończył się po upływie około godziny, uczestnicy i cały „Health Team” w hali zostali aż do godziny 18. Na koniec był czas na zdjęcia i autografy. A oto kilka opinii uczestniczek treningu z Anią Lewandowską.

 

Drugi raz miałam okazję uczestniczyć w treningu prowadzonym przez Anię i jej ekipę i muszę przyznać, że tak samo jak za pierwszym razem, podobało mi się to, że Ania potrafi kilkoma ćwiczeniami zintegrować setki ludzi. Po chwili nie jesteśmy sobie obcy i każdy wie, że przyjechał nie tylko po to, żeby poćwiczyć, ale żeby dobrze się bawić. Elementy karate dodają ogromnej wiary w siebie, fajnie jest czuć, że możesz więcej. Ja naładowałam się pozytywną energią na dobrych kilka miesięcy i to jest genialne uczucie. Kasia

 

Największym atutem treningu z Anną Lewandowską jest przekonanie, że „mogę wszystko”. Nagle okazuje się, że motywacja, o którą tak trudno w ponure dni oraz wiara w siebie pojawiają się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Z tą różnicą, że to nie czary, ale niesamowicie pozytywna energia bijąca od Ani i jej ekipy. Dagmara

 

Trening Ani Lewandowskiej dał mi przede wszystkim dużo wiary w siebie; sama forma i figura Ani motywuje do działania nie tylko na treningu, ale też w życiu codziennym. To niesamowite, że tak drobna osoba ma w sobie tyle pozytywnej energii, którą potrafi zarazić setki ludzi. Na co dzień uczestniczę w rożnego rodzaju aerobikach i zajęciach ruchowych, ale trening Ani wyróżnia się przede wszystkim elementami karate i boksu, które aktywizują wszystkie partie mięśniowe, dając przy tym dużą dawkę dobrego humoru. Na sali panowała niesamowita atmosfera. Muzyka, zabawa, uśmiech i instrukcje Ani bardzo pomagały w osiągnięciu wspólnego celu. Magda

OSZ


źródło: brak danych


Proste pytanie: 2 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment