To już 5. edycja piłkarskiego święta w stolicy Dolnego Śląska – Wrocław Trophy!

Maciej Piasecki, poniedziałek, 10 lipca 2017

Przez cały weekend (7-9 lipca) we Wrocławiu panowało prawdziwe święto futbolu. Dużo grania, emocji, dobrej zabawy, a także chęć zdobycia cennego doświadczenia – te czynniki z pewnością przyciągnęły około 3 tys. zawodników na piątą już, jubileuszową edycję Wrocław Trophy. 

avatar
W miniony weekend futbol w wydaniu najmłodszych opanował Wrocław (fot. K. Ziółkowski)

Zgodnie z niepisaną tradycją turniej na dobre rozkręcił się jeszcze przed ceremonią, którą zaplanowano na piątkowy wieczór na placu Solnym. Trudno się temu dziwić, do rozegrania łącznie było ponad pół tysiąca meczów piłkarskich, a do Wrocławia zjechali się piłkarze z przeszło 20 krajów całego świata. Po raz pierwszy zagościli młodzi adepci piłkarscy ze Szwecji, Szkocji czy USA. Podczas ceremonii na placu Solnym panowała z jednej strony atmosfera doniosła, łącznie z wniesieniem flag poszczególnych krajów uczestniczących we Wrocław Trophy, ale było też sporo zabawy. Swój występ zaliczyły m.in. Cheerleaders Wrocław, które przygotowały specjalną choreografię z okazji turnieju. Dodatkowo mocno aktywizowały obecnych na pl. Solnym piłkarzy i kibiców, ucząc układu tanecznego do słynnego przeboju tego lata „Despacito” Luisa Fonsi. Łącznie w 5. edycji Wrocław Trophy wzięło udział aż 179 drużyn, czyli ok. 3000 zawodników. Poza występem uroczych dziewcząt, zaprezentowano maskotkę turnieju. Jest nią piłka o imieniu Wrophy w białe oraz niebieskie łaty, uśmiechnięta od ucha do ucha. Całą ceremonię poprowadził tercet: Daniel Pastuszka, Paweł Gołębski i Maciej Gambit. 

W sobotę poza typową rywalizacją na 19 piłkarskich boiskach (zarówno na „Oławce”, jak i terenach kompleksu Stadionu Olimpijskiego) można było śledzić również tzw. „Bitwę bramkarską”. Coraz popularniejszy konkurs dla golkiperów, gdzie rozgrywane są pojedynki jeden na jeden. Celem jest zdobycie jak największej ilości goli i zaliczenie przy tym skutecznych interwencji. A jeśli kto nie mógł dotrzeć do Wrocławia, organizatorzy zadbali o transmisję internetową z głównego boiska na swoim koncie na YouTube. W imprezie, której ambasadorem jest Tadeusz Pawłowski, było mnóstwo emocji. Pomimo zdecydowanej przewagi polskich drużyn, z uśmiechem i sporym podziwem można było oglądać poczynania kibiców np. rosyjskiego Football Factory Kaliningrad, gdzie walczyli najmłodsi, tzw. kategoria U-8. Ciekawym przypadkiem była również ekipa SC Vistula Panthers, zespół z USA, którego szkoleniowiec posługiwał się na boisku zarówno polskim, jak i angielskim. Nie brakowało również łez, niektóre jeszcze w przerwie meczu, co dodatkowo podkreślało, jak ważne dla młodych piłkarzy jest to, co dzieje się na boisku. Podobnie zresztą można mówić o rodzicach. Im młodsza pociecha, tym większa frekwencja przy linii i „szkoleniowe rady”, która można dwojako traktować.

RED

Więcej w najnowszym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 1 + 4 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.