Tenisowy challenger ATP Wrocław Open dla Austriaka Jurgena Melzera

Maciej Piasecki, poniedziałek, 6 marca 2017

Tenisowy tydzień w Hali Orbita za nami. Challenger Wrocław Open kolejny raz okazał się być strzałem w dziesiątkę w dolnośląskiej stolicy. Dodatkowo miłą niespodziankę sprawiła „dzika karta” – Michał Przysiężny. Urodzony w Głogowie, ale od wielu lat mieszkający we Wrocławiu tenisista przebojowo awansował do finału, osiągając najlepszy sukces w historii turnieju w polskim wydaniu. Nadkomplet na trybunach niestety w niedzielę nie pomógł.

avatar
Michał Przysiężny jako pierwszy Polak w historii wrocławskiego turnieju dotarł do wielkiego finału (fot. K. Ziółkowski)

Sześciu w puli
Jeszcze zanim Wrocław Open na dobre się rozpoczął, pozytywne wieści napłynęły z innego challengera, w którym brał udział Jerzy Janowicz. „Jerzyk” wygrał turniej we włoskim Bergamo, gdzie w finale ograł Francuza Quentina Halysa (148 w rankingu ATP) 6:4, 6:4. Janowicz (188. ATP) wysłał zatem jasny sygnał, że jest w dobrej formie i we Wrocławiu może osiągnąć dobry wynik. Zarówno Polak, jak i jego rywal z finału pojawili się w Hali Orbita od początku minionego tygodnia i zaczęli walkę we Wrocław Open. Niestety, szybko okazało się, że dużo dalej zaszedł Halys... W turnieju głównym kibice mogli oglądać łącznie sześciu Polaków. Poza Janowiczem „dzikie karty” otrzymali: Kacper Żuk (975. ATP), Michał Dembek (902. ATP), Hubert Hurkacz (384. ATP) i Michał Przysiężny (402. ATP). Ten ostatni, rzutem na taśmę, ze względu na kontuzję pierwotnie wpisanego na listę Kamila Majchrzaka (267. ATP). Do tego przez eliminacje przebił się też Andriej Kapaś (467. ATP), tenisista urodzony w Kijowie, ale reprezentujący Polskę. Niestety, turniejowa rzeczywistość szybko sprowadziła naszych reprezentantów do parteru. Już pierwszego dnia wyleciał Wrocławianin Hubert Hurkacz. Mający 20 lat tenisista po pierwszym secie, którego przegrał w... 17 minut (!) 2:6. Wziął się jednak w garść i wyrównał stan meczu po zwycięstwie 7:5. Decydująca partia niestety należała ponownie do Francuza Jonathan Eysserica (231. ATP), który odwrócił role na korcie, zwyciężając 7:5. – Na początku byłem spięty. Potem się obudziłem, ale czułem, że nie gram na sto procent swoich możliwości. Teraz wybieram się na challenger do Chin – skwitował po spotkaniu Hurkacz. W 1. rundzie z Wrocław Open pożegnali się też Żuk, Kapaś i Dembek. Dalej przeszli za to Janowicz oraz Przysiężny, który urodził się co prawda w Głogowie, ale od wielu lat mieszka we Wrocławiu. „Ołówek” zagrał swój dobry tenis, ograł Andrieja Gołubiewa (269. ATP) 4:6, 6:3, 7:6(5) i jako pierwszy z Polaków zameldował się w 2. rundzie wrocławskiego turnieju.

MACIEJ PIASECKI

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 3 + 7 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment