Srebro dla Polaków

Podopieczni Marka Cieślaka wywalczyli srebrny medal w tegorocznym Speedway of Nations. W finale musieli uznać wyższość Rosjan. W pierwszym dniu zmagań groźnie wyglądający upadek zaliczył Maciej Janowski, jednak na szczęście obyło się bez złamań.

Speedway of Nations można lubić lub nie, jednak od poprzedniego roku jest on organizowany zamiast Drużynowego Pucharu Świata i trzeba się do tej sytuacji przyzwyczaić. Tegoroczne finały wywoływały mieszane uczucia również ze względu na wybór jego lokalizacji – rosyjskiego Togliatti. Z tego też powodu żużlowcy startujący w finałach Speedway of Nations musieli wcześniej wysłać samolotem swój sprzęt do Rosji. Wyjątek w tej kwestii stanowili reprezentanci Polski, których motocykle wyjechały dwoma samochodami dostawczymi tuż po zakończeniu Indywidualnych Mistrzostw Polski w Lesznie. Transport odbył się bez przeszkód, jednak tyle samo szczęścia nie mieli sami żużlowcy. Wzmożony ruch powietrzny i długa odprawa paszportowa sprawiły, że Polacy nie zdążyli na samolot do Samary, skąd mieli udać się do Togliatti. Wobec tego reprezentacja naszego kraju licząca łącznie dwadzieścia pięć osób (żużlowcy wraz z mechanikami dop. DO) musiała znaleźć zakwaterowanie w Moskwie, a następnego dnia udać się w trzech grupach do Samary. Na całe szczęście kolejnych przygód już nie było i biało-czerwoni zameldowali się w Togliatti.

Liderzy ważniejsi niż zespół

Po pierwszym dniu zmagań kibice reprezentacji Polski mogli być względnie zadowoleni. Podopieczni Marka Cieślaka zajmowali wprawdzie trzecie miejsce, jednak do prowadzących Australijczyków tracili tylko dwa punkty. Szans biało-czerwonych na odrobienie strat można było upatrywać również w tym, że dorobek punktowy wyprzedzających ich Australijczyków i Rosjan, był w znacznej mierze zasługą Jasona Doyle’a i Emila Sayfutdinowa. Zarówno Max Fricke, jak i Artiom Łaguta dosyć przeciętnie radzili sobie na torze w Togliatti. Najbardziej wyrównany team stanowili Szwedzi – Fredrik Lindgren i Peter Ljung, jednak zajmowali oni dopiero piąte miejsce. Na ostatnim miejscu uplasowali się Brytyjczycy, którzy pod nieobecność Taia Woffindena stracili szansę na powtórzenie wyniku sprzed roku. Podobnie jak w przypadku Australijczyków i Rosjan, wyrazisty lider wykreował się w polskich żużlowców, a był nim Bartosz Zmarzlik. Żużlowiec Truly.work Stali Gorzów wygrał pięć biegów, a zdołał pokonać go tylko Emil Sayfutdinow.

RED

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".

Pojechali dla „Ogóra”

Przedsezonowa próba generalna żużlowców Betard Sparty Wrocław przypadła na rozgrywany w stolicy Dolnego Śląska Memoriał Tomasza Jędrzejaka. Zawody miały również szczytny cel, bo całkowity dochód z ich organizacji zostanie przekazany na sfinansowanie edukacji córek Tomasza Jędrzejaka.

T. Jędrzejak nie żyje

Ta wiadomość wstrząsnęła mną, jak zapewne większością ludzi związanych ze środowiskiem sportu żużlowego. Brzmiała tak nieprawdopodobnie, że aż trudno było w nią uwierzyć.

Brąz na otarcie łez

Przed rozpoczęciem Speedway of Nations wiele mówiło się na temat jego regulaminu. Dla reprezentacji Polski okazał się on bezduszny.

Dublet Sparty

Maciej Janowski drugi raz z rzędu był bliski sięgnięcia po historyczne zwycięstwo na PGE Narodowym w Warszawie. Przed rokiem wrocławianin uległ Fredrikowi Lindgrenowi, teraz lepszy od niego okazał się jego kolega z Betardu Sparty Wrocław – Tai Woffinden.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij