Speedway Grand Prix

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 14 maja 2018

Maciej Janowski drugi raz z rzędu był bliski sięgnięcia po historyczne zwycięstwo na PGE Narodowym w Warszawie. Przed rokiem wrocławianin uległ Fredrikowi Lindgrenowi, teraz lepszy od niego okazał się jego kolega z Betardu Sparty Wrocław – Tai Woffinden.

avatar
Maciej Janowski (na zdjęciu) był bliski zwycięstwa na PGE Narodowym (fot. M. Szmyd)

Dżentelmen z Wrocławia

Maciej Janowski był bliski uszczęśliwienia ponad pięćdziesięciu pięciu tysięcy kibiców na PGE Narodowym, jednak po raz kolejny musiał obejść się smakiem. Może byłoby inaczej, gdyby kapitan Betard Sparty Wrocław zostawił w finale nieco mniej miejsca Taiowi Woffindenowi. Wrocławianin jest znany ze swojej dżentelmeńskiej jazdy, lecz tym razem kosztowało go to zwycięstwo. – Być może w finale powinienem pojechać trochę szerzej, ale Tai był bardzo szybki, podobnie jak szybki był Fredrik Lindgren. To były dobre zawody, a za nami bardzo ciężki wieczór. Włożyliśmy mnóstwo pracy w motocykl. Mieliśmy trochę problemów ze sprzęgłem. Mimo to nie traciliśmy skupienia i na koniec motocykl jechał już naprawdę dobrze – przyznał Maciej Janowski. „Tajski” wykorzystał jego błąd na przedostatnim okrążeniu i przedarł się na pierwszą pozycję. – Jeśli wygrywam zawody z cyklu Grand Prix i nie czuję, że jestem w stuprocentowej formie, to oznacza, że będzie to ekscytujący sezon. Pokażę jeszcze wiele. Dziękuję Maciejowi za dobry wyścig i polskim kibicom. Daliśmy fanom dobre widowisko, więc czego można chcieć więcej – powiedział triumfator sobotnich zawodów. Trzecie miejsce w Grand Prix Polski zajął Fredrik Lindgren, a czwarty był Artiom Łaguta.

DAMIAN ORŁOWICZ

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 4 + 1 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
Sonda
Mundial 2018 w Rosji: Czy Polska wyjdzie z grupy??