Speedway Grand Prix Wyśmienity występ Macieja Janowskiego

Maciej Janowski spełnił jedno ze swoich marzeń i wygrał rundę Speedway Grand Prix organizowaną na Stadionie Olimpijskim. Dzień wcześniej wrocławianin musiał uznać wyższość jedynie Artioma Łaguty, więc został on równocześnie liderem klasyfikacji przejściowej cyklu mającego wyłonić Indywidualnego Mistrza Świata.

(Niemal) Perfekcyjny wrocławianin

Takiego Macieja Janowskiego chcemy oglądać w cyklu Speedway Grand Prix jak najczęściej! W drodze po zwycięstwo w drugiej rundzie tegorocznych zmagań potknął się on tylko raz, a w pozostałych startach był piekielnie szybki. Zaczęło się od pięknej walki z Jasonem Doylem, którego wrocławianin wyprzedził dopiero na ostatnim okrążeniu. W następnych biegach kapitan Betard Sparty Wrocław wygrywał z łatwością – najlepiej wychodził ze startu, budował przewagę i pozostawiał rywali daleko za sobą. – Niesamowite emocje. To był wymarzony weekend. Na tym torze dorastałem i tutaj się wychowywałem, biegając po trybunach z braćmi i kolegami. To wspaniałe stanąć na najwyższym stopniu podium przed własną publicznością, w najbardziej prestiżowych zawodach. To zasługa ciężkiej pracy całego naszego teamu i wielu wyrzeczeń – powiedział Maciej Janowski, zwycięzca sobotnich zawodów i aktualny lider klasyfikacji przejściowej cyklu Speedway Grand Prix. Podobnie było w półfinale i finale, gdzie Polak pewnie wygrywał start z pierwszego pola i nie musiał oglądać się za siebie.

Niegościnny „Tajski”

Po finałowym biegu oprócz skandowania nazwiska Macieja Janowskiego z trybun można było usłyszeć również głośne „WTS!,WTS!,WTS!”. Nie przez przypadek, bo drugie miejsce w sobotnich zawodach zajął Tai Woffinden. Mocno napierał na niego Bartosz Zmarzlik, który uporał się wcześniej z Fredrikiem Lindgrenem, jednak ostatecznie to trzykrotny mistrz świata był drugi. Przez długi czas w pamięci pozostanie natomiast walka tej dwójki w półfinale – obaj tasowali się niesamowicie, jednak i tym razem górą był Tai Woffinden. Bardzo dobrze wypadła w sobotę również pozostała dwójka żużlowców Betard Sparty Wrocław – Max Fricke i startujący z „dziką kartą” Gleb Czugunow, którzy zakwalifikowali się do fazy półfinałowej zawodów. Wiele pozytywnych słów można było usłyszeć na temat juniora Betard Sparty Wrocław, który konsekwentnie zbierał punkty (osiem oczek w czterech biegach – dop. DO), a błąd popełnił jedynie w swoim ostatnim biegu rundy zasadniczej. Nie opanował on wówczas motocykla i wpadł w jadącego Emila Sayfutdinowa. Nikt na szczęście nie ucierpiał. Gleb Czugunow tym manewrem zmniejszył swoje szanse na pozostanie w ósemce, jednak pomógł mu ostatecznie poszkodowany w tym wypadku, który pokonał mającego jeszcze nadzieję na półfinał Patryka Dudka. Polak w miarę dobrze rozpoczął zawody, jednak później spuścił z tonu i przegrywając o pół długości koła z Rosjaninem, zajął ostatecznie dziewiąte miejsce.

„Szukajcie, a znajdziecie”

Trzeci w sobotnich zawodach był ku radości polskich kibiców Bartosz Zmarzlik. Początek zmagań nie zapowiadał takiego scenariusza, bo zamiast skupiać się na jeździe, to aktualny mistrz świata musiał szukać lepszych ustawień. Nie wyglądało to dobrze, a potwierdzeniem tego była sytuacja tuż przed jedenastym biegiem. Gorzowianin wyjechał na jednym motocyklu, po próbnym starcie zmienił na drugi, by po kilkunastu sekundach wrócić ponownie do poprzedniego. Dlatego też nie wychodziły mu wcześniej starty, a na dystansie nie był on w stanie nawiązać walki z najlepszymi. Wyciągnięcie odpowiednich wniosków i ustawień w sprzęcie spowodowało jednak, że Bartosz Zmarzlik stanął na najniższym stopniu podium.

Pierwszy raz Rosjanina

W piątek równie szczęśliwy, jak w sobotę Maciej Janowski, był Artiom Łaguta, który zanotował swoje pierwsze zwycięstwo w cyklu Speedway Grand Prix. I podobnie jak wrocławianin, także i on zasłużył na zajęcie miejsca na najwyższym stopniu podium. – To niewiarygodne uczucie. Czekałem na ten moment długo. Nie mogę w to uwierzyć.  Mechanicy wykonują fantastyczną robotę. Mój tuner – Ryszard Kowalski, przygotowuje dla mnie fantastyczne silniki – powiedział Artiom Łaguta, zwycięzca piątkowej rundy SGP. Rosjanin w trakcie całych zawodów stracił zaledwie jeden punkt, który notabene odebrał mu w trakcie fazy zasadniczej Maciej Janowski. Obaj imponowali jazdą od samego początku zmagań. Wrocławianin potrafił wykorzystać autu własnego toru, wygrywając pomimo mocnej stawki i startując z pola, które nie było tego dnia szczęśliwe dla pozostałych żużlowców. Dobrze radził sobie w sobotę również inny Rosjanin – Emil Sayfutdinow, jednak w półfinale przechytrzył go jednak Tai Woffinden i Brytyjczyk obok Artioma Łaguty zameldował się w finale. To spory wyczyn lidera Betard Sparty Wrocław, zważywszy na to, że ucierpiał on w osiemnastym biegu. Przy wejściu w wiraż drugiego okrążenia Fredrik Lindgren starał się wyprzedzić Bartosza Zmarzlika, jednak zahaczył o jego motocykl i upadł na tor. Tai Woffinden intuicyjnie położył motor, lecz opuścił tor w karetce i narzekał na bolącą nogę. W finale dominacja Artioma Łaguty nie podlegała dyskusji, a pozostałe miejsca na podium zajęli Maciej Janowski i Fredrik Lindgren.

Zmienne szczęście mistrza

W finale pierwszej rundy cyklu Speedway Grand Prix na Stadionie Olimpijskim zabrakło za to miejsca dla Bartosza Zmarzlika. O ile w sobotę lepiej spisywał się on w drugiej części zawodów, to odwrotnie było w piątek. Początkowo wydawało się, że jest on szybki, jednak później zagubił gdzieś najwyraźniej ustawienia sprzętu. Wystarczyło to jedynie na trzecie miejsce w półfinale. Jeszcze mniej powodów do zadowolenia miał inny z Polaków – Patryk Dudek. Bardzo dobra forma prezentowana w PGE Ekstralidze nie przełożyła się na występ w cyklu Speedway Grand Prix. Nie wygrał on żadnego biegu, a ostatecznie uplasował się na dwunastym miejscu. Debiutancki występ Gleba Czugunowa można uznać za dobry, jednak zjadła go trema. W pierwszym swoim starcie zerwał on taśmę i za niego na starcie pojawił się Michał Curzytek. Co ciekawe, drugi z juniorów Betard Sparty Wrocław powtórzył wyczyn kolegi i na tor wyjechał Przemysław Liszka. Wrocławianin w doborowym towarzystwie punktów jednak nie zdołał zdobyć.

Faworyt z Wrocławia

Po dwudniowej rywalizacji w stolicy województwa dolnośląskiego liderem cyklu został oczywiście Maciej Janowski, który jednocześnie wyrósł na jednego z głównych faworytów do odebrania mistrzowskiego tytułu Bartoszowi Zmarzlikowi. Warto dodać, że w tym sezonie zmianie uległ system punktacji. Wcześniej liczyła się ilość punktów zdobytych na torze, teraz każde miejsce ma z góry przypisaną ilość oczek. Łącznie w piątek i sobotę wrocławianin zainkasował aż trzydzieści osiem punktów i o sześć wyprzedza Artioma Łagutę i Taia Woffindena. Dwa oczka do dwójki wymienionych żużlowców traci Fredrik Lindgren. W ścisłej czołówce plasuje się jeszcze Bartosz Zmarzlik, który ma dwadzieścia siedem punktów. Siódmy w klasyfikacji generalnej jest startujący we Wrocławiu z „dziką kartą” Gleb Czugunow, natomiast dziesiąty Patryk Dudek. Przewaga lidera cyklu – Macieja Janowskiego, nad szóstym Leonem Madsenem wynosi już dwadzieścia punktów. Nowy system punktacji dla czterech pierwszych miejsc nie jest rozstrzelony (20, 18, 16, 14 punktów – dop. DO), więc można pokusić się o stwierdzenie, że nowym mistrzem świata zostanie ktoś z grona: Maciej Janowski, Artiom Łaguta, Tai Woffinden, Fredrik Lindgren i Bartosz Zmarzlik. Następne dwie rundy cyklu Speedway Grand Prix odbędą się w Gorzowie, więc można być pewnym, że aktualny mistrz świata będzie chciał odrobić chociaż część strat dzielących go od Macieja Janowskiego. Warto przypomnieć, że w tym roku przepustkę do przyszłorocznych zmagań uzyska jedynie sześciu najlepszych zawodników.

Afera oponowa

Niestety zwycięstwa Artioma Łaguty i Macieja Janowskiego pozostały nieco przyćmione dyskusją na temat opon tureckiej firmy Anlas, na której startowała w piątek i sobotę czwórka żużlowców: wspomniani wyżej Rosjanin i Polak, a także Mikkel Michelsen i Niels Kristian Iversen. W czym tkwi problem? W opinii niektórych ekspertów są one bardziej miękkie i zapewniają dzięki temu lepszą przyczepność. Firma Mitas, z których ogumienia korzysta większość  ma być na granicy dozwolonej miękkości, natomiast Anlas poniżej dolnej granicy. Opony tureckiej firmy mają oczywiście homologację, więc ich problem nie jest problemem korzystających z nich zawodników. Zarówno Maciej Janowski, jak i pozostała trójka żużlowców miała prawo z nich skorzystać. Co ciekawe, pojawiły się również informacje, że w piątek kilku zawodników chciało złożyć protest u organizatorów i sprawdzić, czy rzeczywiście spełniają one wymogi regulaminowe. Ostatecznie jednak go nie złożono, bo przedstawiciel FIM zasugerował, że sprawdzenie czy opona faktycznie spełnia wymogi regulaminowe, może zająć trzy miesiące, bo konieczne będzie wykonanie specjalistycznych testów w laboratorium.

Pogoda pokrzyżowała plany

Po dwudniowych emocjach związanych z cyklem Speedway Grand Prix, wisienką na torcie miały być niedzielne mecze PGE Ekstraligi. Niestety zarówno setne derby ziemi lubuskiej, jak i mecz Betard Sparty Wrocław, zostały przełożone na najbliższą środę. To skutek niekorzystnych prognoz pogody, które potwierdziły się w niedzielę. Ważny mecz czeka zatem Betard Spartę Wrocław w środku tygodnia. W poprzednim numerze nie znaliśmy wyniku niedzielnego mecz z RM Solar Falubazem Zielona Góra. Ku zaskoczeniu wielu osób Betard Sparta Wrocław zdołała sprawić niespodziankę i zdobywając trzy punkty ponownie przybliżyć się do fazy play-off PGE Ekstraligi. Czy tak się stanie, poznamy odpowiedź w przyszłym tygodniu – oprócz meczu w Grudziądzu, w niedzielę czeka ich starcie na Stadionie Olimpijskim z  Moje Bermudy Stalą Gorzów.

DAMIAN ORŁOWICZ

Podwójne ściganie we Wrocławiu!

Po długim oczekiwaniu wreszcie poznaliśmy kalendarz tegorocznego cyklu Speedway Grand Prix! Kibice Betard Sparty Wrocław mają ogromne powody do radości, bo dwie z ośmiu zaplanowanych rund odbędą się pod koniec sierpnia na Stadionie Olimpijskim!

Przebudzenie Sparty

Podopieczni Dariusza Śledzia nie mieli problemów z pokonaniem MrGarden GKM Grudziądz. Nie zawiedli liderzy – Tai Woffinden, Maciej Janowski oraz Gleb Czugunow, a z dobrej strony pokazali się również będący ostatnio w nieco słabszej formie Max Fricke i Maksym Drabik.

Złote marzenie

W ostatnich pięciu latach żużlowcy Betard Sparty Wrocław aż trzykrotnie znaleźli się w finale PGE Ekstraligi, jednak nie udało im się zdobyć upragnionego mistrzostwa Polski. Czy w tym sezonie marzenie władz klubu ze stolicy Dolnego Śląska może się spełnić?

Kosztowna niewiedza

Maksym Drabik będzie musiał tłumaczyć się przed Polską Agencją Antydopingową (POLADA). W przypadku żużlowca Betard Sparty Wrocław nie chodzi o wykrycie w organizmie niedozwolonej substancji, ale zastosowanie infuzji dożylnej w większej objętości niż dopuszczalne normy.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij