Speedway Grand Prix

Fredrik Lindgren był niewątpliwie bohaterem sobotniego Grand Prix Skandynawii rozgrywanego w Malilli. Postawa Szweda zasługuje na uznanie nie tylko z racji zwycięstwa, ale również ominięcia w kapitalny sposób upadającego na tor w szóstym biegu Patryka Dudka.

Bohaterski wyczyn Fredrik Lindgren popisał się niebywałym refleksem, bo jadąc tuż za polskim żużlowcem, zdołał momentalnie podnieść przednie koło w swojej maszynie, by nie wjechać w Patryka Dudka. – Znalazłem się w bardzo niekomfortowej sytuacji, najgorszej dla żużlowca. Kiedy ktoś przed tobą upada na wejściu w łuk, ciężko go ominąć. Nie mamy przecież żadnych hamulców i nie możemy się nagle zatrzymać. Zrobiłem co w mojej mocy, aby rozegrać to najlepiej, jak potrafiłem. Rezultat końcowy był najlepszym z możliwych rozwiązań – powiedział szwedzki żużlowiec. Wzorowo zachował się również w tej sytuacji reprezentant Polski, który zaraz po upadku zgiął nogi w kolanach. W zdarzeniu ucierpiał również Max Fricke, który nie był w stanie ominąć motocykla zawodnika Stelmet Falubazu Zielona Góra, jednak cała trójka była w stanie kontynuować zawody. Fredrikowi Lindgrenowi należą się również brawa za jazdę, jak i wybór pól startowych przed półfinałem i finałem. Szwed w trakcie rundy zasadniczej świetnie napędzał się po zewnętrznej części toru i wyprzedzał w ten sposób swoich rywali. Podobny manewr wykonał on w decydujących wyścigach turnieju, startując dwukrotnie z czwartego pola. W półfinale uciekł on Artiomowi Łagucie, a w finale na pierwszym łuku objechał Macieja Janowskiego i pomknął po zwycięstwo. Był to zarazem pierwszy triumf szwedzkiego żużlowca na rodzimym torze od 2012 roku. Poprzednio uczynił to również Fredrik Lindgren, a miało to miejsce w Goeteborgu.

RED

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".

Zmarzlik niczym Gollob

Bartosz Zmarzlik nawiązał do sukcesów swojego mentora Tomasza Golloba i zwyciężył w Grand Prix Polski we Wrocławiu. Niewiele brakowało, by polscy kibice mieli więcej powodów do zadowolenia, bo w półfinałach znalazło się aż czterech reprezentantów naszego kraju.

Początek pościgu

Maciej Janowski uplasował się na najniższym stopniu podium w Grand Prix Szwecji, dzięki czemu jego strata do ósmego miejsca w klasyfikacji generalnej cyklu zmalała do sześciu punków. Czwarty w Hallstavik był inny z żużlowców Betard Sparty Wrocław – Max Fricke.

"Tajski" po raz trzeci

Ostatnia runda żużlowych mistrzostw świata rozgrywana była w Toruniu. I na kilka godzin przed rozpoczęciem zawodów wymarzony scenariusz był jeden – odrobienie strat przez Bartosza Zmarzlika, który do pierwszego w klasyfikacji generalnej Taia Woffindena miał dziesięć punktów, i tytuł dla Polaka.

Gorzki smak srebra

Gonił, gonił i dogonił… Nowym indywidualnym mistrzem świata juniorów został Bartosz Smektała, który w Pardubicach odrobił z nawiązką sześć punktów straty do Maksyma Drabika. Żużlowiec Betard Sparty Wrocław po zeszłorocznym złocie tym razem musiał zadowolić się srebrnym medalem.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij