Speedway Grand Prix

Maciej Janowski uplasował się na najniższym stopniu podium w Grand Prix Szwecji, dzięki czemu jego strata do ósmego miejsca w klasyfikacji generalnej cyklu zmalała do sześciu punków. Czwarty w Hallstavik był inny z żużlowców Betard Sparty Wrocław – Max Fricke.

Nierówne pola startowe

Początek zawodów w wykonaniu reprezentantów Polski nie był najgorszy, jednak na pierwsze zwycięstwo żużlowca z naszego kraju musieliśmy poczekać aż do dziewiątego biegu. W nim najlepiej ze startu wyszedł Maciej Janowski, który przypilnował krawężnik i nie dał się minąć na dystansie Jasonowi Doyle’owi. Po trzech seriach startów kapitan Betard Sparty Wrocław miał na swoim koncie sześć punktów, tyle samo co Bartosz Zmarzlik. Lider Truly.work Stali Gorzów trzykrotnie jednak przekraczał linię mety na drugim miejscu, chociaż próbował jazdy na każdym ze swoich trzech dostępnych monocyklów. Warto zaznaczyć, że w tej części zawodów kibice nie mogli zobaczyć zbyt wielu mijanek na torze. W znaczny sposób przyczynili się do tego organizatorzy Grand Prix Szwecji, którzy pomimo piątkowych opadów deszczu, w sobotę od samego rana konsekwentnie polewali tor wodą. Dodatkowo intensywnie bronowano pasy przy krawężniku i bandzie, więc po raz kolejny w tegorocznym cyklu Grand Prix niektóre pola startowe dawały ogromną przewagę. Z tego też powodu w pierwszych czterech biegach triumfowali żużlowcy, którzy ruszyli spod taśmy z czwartego pola.

RED

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".

"Tajski" po raz trzeci

Ostatnia runda żużlowych mistrzostw świata rozgrywana była w Toruniu. I na kilka godzin przed rozpoczęciem zawodów wymarzony scenariusz był jeden – odrobienie strat przez Bartosza Zmarzlika, który do pierwszego w klasyfikacji generalnej Taia Woffindena miał dziesięć punktów, i tytuł dla Polaka.

Gorzki smak srebra

Gonił, gonił i dogonił… Nowym indywidualnym mistrzem świata juniorów został Bartosz Smektała, który w Pardubicach odrobił z nawiązką sześć punktów straty do Maksyma Drabika. Żużlowiec Betard Sparty Wrocław po zeszłorocznym złocie tym razem musiał zadowolić się srebrnym medalem.

Fantastyczny „Magic”

Tydzień wystarczył, by zobaczyć odmienionego Macieja Janowskiego. Po nieudanych zawodach w Horsens, w szwedzkim Hallstavik nie było na niego mocnych.

Król zdetronizowany

Nie udało się Maciejowi Janowskiemu – trzymając się mundialowej nomenklatury – skompletować hattricka i sięgnąć po trzecie zwycięstwo z rzędu na Casa Arena w Horsens. Duńczycy mają nowego króla – Taia Woffindena, który pewnym krokiem zmierza po tytuł indywidualnego mistrza świata.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij