Ślęza Wrocław pokonała CCC Polkowice i zagra w finale Basket Ligi Kobiet

Maciej Piasecki, wtorek, 18 kwietnia 2017

Co to był za mecz… Chyba przed rozpoczęciem play–offów nikt nie spodziewał się, że rywalizacja półfinałowa pomiędzy Ślęzą Wrocław i CCC Polkowice będzie aż tak zacięta. Piąty mecz był meczem wielkiej walki, ale też spotkaniem, podczas którego oba zespoły i ich kibice pokazali wielką klasę. Brawa dla Ślęzy i Marissy Kastanek, która zdobyła aż 34 punkty, duży szacunek dla CCC!

avatar
Mama Marissy Kastanek doskonale wiedziała, na jaki mecz przyjechać. Wybrała ten w którym jej córka była prawdziwą bohaterką (fot. K. Ziółkowski)

Właściwe przez 35 minut piątego spotkania półfinałowego pomiędzy dolnośląskimi zespołami dużo lepiej grała ekipa z Polkowic. Pomimo braku kontuzjowanej rozgrywającej Faulkner, pomarańczowe były skuteczniejsze, lepiej odnajdywały się także w obronie i powoli, ale systematycznie powiększały przewagę. Prowadziły już nawet 13 „oczkami”. Kiedy kibice Ślęzy tracili już nadzieję na zwycięstwo swojej drużyny, prawdziwy koncert rozpoczęła Marissa Kastanek. Amerykanka cały mecz grała bardzo dobrze, ale to, co zrobiła w końcówce było niesamowicie. Rzuty zza linii 6,75 m, przechwyty, celne „osobiste”. Właśnie dzięki Kastanek, a także świetnej grze młodej zawodniczki Zuzanny Sklepowicz to Ślęza zwyciężyła i już w środę i czwartek w wielkim finale zmierzy się z Wisłą Kraków. – W dzisiejszym meczu bohaterką była oczywiście „Marysia”, ale musimy pamiętać, że nie zdobyła tych 34 punktów sama. Ktoś musiał bronić, ktoś zbierać, ktoś podawać piłki. Gratuluję swojemu zespołowi świetnej postawy. Chciałbym też zaznaczyć, że świetną robotę zrobiła Zuzia Sklepowicz – mówił trener Arkadiusz Rusin. – Myślę, że wspólnie z CCC stworzyliśmy wspaniałe widowisko przez tych pięć meczów i gratuluję temu zespołowi tak dobrej postawy, zwłaszcza dzisiaj, kiedy trener Kovacik musiał radzić sobie bez czołowej rozgrywającej – dodał. – To był zdecydowanie najlepszy mecz w mojej karierze, nawet nie chodzi o to, ile punktów udało się rzucić, ale o to, że zagramy w wielkim finale – mówiła szczęśliwa Marissa Kastanek. Ślęza Wrocław osiągnęła historyczny sukces. Po 30 latach od zdobycia przez klub mistrzostwa Polski ma szansę powtórzyć ten sukces. – Nie stawiamy się w roli faworyta w tym finale, choć przecież wygraliśmy sezon zasadniczy – stwierdził Arkadiusz Rusin. – Teraz wszystko zaczyna się od początku, udało nam się z Wisłą wygrać w meczach ligowych, ale w pucharze Polski przegraliśmy w dogrywce. Na pewno nie będzie łatwo, ale damy z siebie wszystko – przyznał Arkadiusz Rusin.

OSZ

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 10 + 6 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment