Śląsk Wrocław ponownie zwycięża na własnym boisku

Trzeci mecz na własnym boisku, trzecie zwycięstwo w stosunku 2:0 – Śląsk Wrocław jest w tym roku wyjątkowo regularny i – co ważniejsze – wreszcie straszy przyjezdnych rywali. Już przecież wygrał więcej aniżeli w dziesięciu domowych potyczkach rundy jesiennej. W ubiegły piątek bez punktów została Jagiellonia Białystok.

W okresie lipiec-grudzień pokonał jedynie Cracovię i Piasta, do tego dorzucił dwa remisy i sześć porażek. Mizeria. Na wyjazdach też nie było rewelacyjnie, choć akurat jesienny występ na Podlasiu temu przeczy. Wysokie 4:0 dla gości z Wrocławia – ot, nasza fikuśna liga.

Wymiana ciosów

Piątkowe spotkanie mogło pójść w zupełnie innym kierunku niż do nieco standardowego już 2:0 (kibicom WKS się chyba jednak nie znudzi...), gdyby białostoczanie wykorzystali ładnie przeprowadzoną kontrę. Niecelne dośrodkowanie z rzutu rożnego, przejęcie piłki i prostopadłe podanie Jesusa Imaza do Arvydasa Novikovasa. Litwin nie zabłysnął jednak skutecznością i w dogodnej sytuacji przelobował zarówno Jakuba Słowika, jak i chronioną przez niego bramkę. Choć termometr wskazywał tylko 6 stopni na plusie i na trybunach można było nieźle zmarznąć, na boisku było gorąco. Tuż po tym, jak cios mogła zadać Jaga, wynik otworzyli wrocławianie. Wyrzut z autu Marcina Robaka (tak, tego elementu snajper WKS też się podejmuje), płaskie podanie Roberta Picha na 4. metr, niepewna interwencja Grzegorza Sandomierskiego i spryt Michała Chrapka, który dopadł do piłki i wpakował ją do siatki. Ławka rezerwowych Śląska eksplodowała z radości! W kolejnych scenach do głosu ponownie doszli aktorzy z Białegostoku. Do wyrównania mógł doprowadzić Novikovas, ale jego uderzenie z rzutu wolnego zastopował Słowik.

ARKADIUSZ BARSKI

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".

Trener i... pisarz

Do Wrocławia zawitał dopiero w styczniu, ale pracę w Panthers rozpoczął już kilka miesięcy wcześniej. Skompletował trenerski sztab, zadbał o zawodników z importu, koordynował przygotowania drużyny na siłowni.

Powrót Vala Gunna

Panthers Wrocław mają już nowego trenera głównego. Po rozstaniu z Nickiem Johansenem drużynę poprowadzi Val Gunn.

Domowe fatum finałów

Panthers Wrocław nie obronili mistrzostwa Polski w futbolu amerykańskim. W Polish Bowl XIII rozegranym na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu przegrali jednym punktem z Lowlanders Białystok, którzy zdobyli swój pierwszy tytuł w historii klubu.

Kroczek od mistrzostwa

Panthers Wrocław pokonali w półfinale Tychy Falcons i już za tydzień zagrają w Polish Bowl XIII. Mistrzowie kraju, grając w polskim składzie, zwyciężyli 28:7 i są o krok od obrony tytułu.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij