Śląsk podzielił się punktami z Górnikiem Łęczna

Maciej Piasecki, wtorek, 18 kwietnia 2017

Miała być walka, miał być szacunek do przeciwnika i próba walki o górną ósemkę. To wszystko było, ale tylko w pierwszej części sobotniego meczu Śląska. Mało jak na Górnika Łęczna – ostatnią drużynę w tabeli. Wrocławianie po golach Kamila Bilińskiego i Roberta Picha kontrolowali boiskowe wydarzenia, po to, by na końcu tylko zremisować. W efekcie, w ostatnim meczu w Lubinie podopieczni Jana Urbana powalczą już tylko o punkty do grupy spadkowej.

avatar
Kamil Biliński w sobotę strzelił gola i zaliczył asystę (fot. K. Ziółkowski)

Przegrywając z Cracovią, Śląsk praktycznie pozbawił się szans na grę w grupie mistrzowskiej. – Cracovia nas zdominowała w pierwszej części – przyznał szkoleniowiec zielono-biało-czerwonych, Jan Urban. – Po przerwie się obudziliśmy, stworzyliśmy kilka okazji, byliśmy zespołem lepszym, lecz nie potrafiliśmy tego udokumentować. Po spotkaniu wszyscy byli wkurzeni. Najbardziej tym, że znowu wypuściliśmy trzy punkty z rąk. W tym sezonie zdarzało się to Śląskowi zbyt często. Najpewniej dlatego wrocławianie już drugi raz z rzędu będą walczyć tylko o utrzymanie. – Myślę, że każdy jest na takim miejscu w tabeli, na jakie zasługuje – skwitował szybko trener Urban. – Nasz najbliższy rywal, Górnik Łęczna, jest ostatni, a my w dolnej części tabeli. To niby pokazuje, że jesteśmy lepsi, ale uczulam moich zawodników, by nikogo nie lekceważyli. Ostatnio w Krakowie byliśmy stawiani w roli faworyta i wiemy, jak się skończyło. Łęcznianie może nie mają indywidualności, jednak potrafią stworzyć niezły kolektyw. Są wybiegani i w niezłej dyspozycji. Szczególnie na dobrym występie zależało Zwolińskiemu, który w bieżącej kampanii ma tylko jednego gola na koncie, i to jeszcze w barwach Pogoni. Słabo jak na napastnika. – Liczy się zwycięstwo. Bardzo chcielibyśmy sprawić sobie i kibicom radość, tak żeby wielkanocne śniadanie z rodziną zjeść w przyjemnej atmosferze. Najpierw jednak robota przed nami. Cały tydzień ciężko pracowaliśmy. Jeszcze w tabeli wiele może się zmienić i fajnie byłoby zagrać ostatni mecz w Lubinie o wejście do pierwszej ósemki – przyznał popularny „Zwolak”. W sobotę trener Urban miał ograniczone pole manewru przy wyborze podstawowej jedenastki. Z powodu kartek pauzował Morioka, a będący w dobrej formie Roman nabawił się kontuzji. Hiszpan ciągnący grę WKS-u wypadł na kilka tygodni. Po karze absencji w trzech meczach wrócił natomiast Madej i od razu wybiegł na plac gry od pierwszej minuty. 

RAFAŁ STEFANIAK

Więcej w najnowszym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 2 + 9 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.