Sensacje w dniu prezydenckim na Partynicach

Aleksandra Szumska, poniedziałek, 8 czerwca 2015

Dwie spore sensacje zanotowano wczoraj podczas Dnia Prezydenckiego na Partynicach. Faworytów pokonały Bachtanka i Monte Christo. Obu rumaków dosiadał najlepszy obecnie polski dżokej Szczepan Mazur.

avatar
Fot. K. Ziółkowski

W głównym wyścigu dnia O Nagrodę Prezydenta Wrocławia, Mazur miał pierwotnie dosiadać Silvanera. Ale rumak ten doznał kontuzji, w gonitwie nie wystartował, więc trener Adam Suchorzewski zaproponował, żeby Mazur pojechał na jego Bachtance. – To nie jest jakaś dziwna rzecz. Tak to wygląda na świecie. Dżokej to po prostu taka osoba, którą się wynajmuje na jazdę. Opowiada się mu o tym koniu. On sam wyciąga wnioski jak pojechać, czy też mówi mu się jak ma jechać i on potem to realizuje – przekonywał trener Suchorzewski.
Bez bata i podków
Bachtanka to nietypowa klacz. Ściga się i ćwiczy bez użycia bata, a trenuje także bez podków. – Moim zadaniem jeźdźcy bardzo często tego bata nadużywają. To taka nasza manifestacja, że można się obyć bez niego. Bachtanka trenuje bez podków. Jest kuta tylko i wyłącznie na wyścig, a po nim jest rozkuwana – opisuje Suchorzewski.
Świetna taktyka i superfinisz
Przez długi czas prowadziła faworyzowana Medicina pod irlandzkim dżokejem Tadhgiem O’Shea, ale nie wytrzymała narzuconego tempa i zakończyła wyścig na trzecim miejscu. Na finiszowej prostej do przodu wyskoczył czeski Omnibus, którego dosiadał Michał Mach. Jednak to Bachtanka popisała się kapitalnym finiszem. Po wyjściu stawki z ostatniego zakrętu klacz Suchorzewskiego zaatakowała środkiem pola z dalszej pozycji i tuż przed celownikiem odebrała wygraną rumakom z Czech. – Bachtanka była cichą faworytką, trochę niedocenianym koniem, ale podołała. Wiedzieliśmy, że ta klacz ma dobre przyspieszenie, wiedzieliśmy, że wyścig powinien być w mocnym tempie. Dlatego starałem się trzymać blisko i obserwować jak te mocne konie rozegrają wyścig. Ta klacz jest specyficzna. Siedząc na niej bardzo trudno wyczuć czy ona już dała z siebie wszystko, czy jeszcze coś w niej jest. Starałem się troszkę zaoszczędzić jej sił, bo wiedziałem, że ma dobrą końcowkę. Pierwszy raz w wyścigu tak dobrej kategorii, jechałem bez bata. To akurat wola trenera. On sądził, że ten koń jest w stanie wygrywać bez bata. Miał rację – cieszył się Mazur
Rodzinny biznes
Właściciel zwycięskiego konia otrzymał 50 tysięcy złotych. I niemal cała ta suma (trzeba oczywiście zapłacić jeźdźcowi) pozostanie w rodzinie. Bachtanka bowiem pochodzi ze stadniny we Wiadrowie. Jej właścicielem wspólnie ze swoim ojcem Maciejem jest właśnie Adam Suchorzewski oraz Anna Stasiak, życiowa partnerka trenera, która na co dzień dosiada Bachtanki. – Nie uważamy wygranej naszej klaczy za niespodziankę. Zawsze chcemy wygrywać. Tym razem się udało. To był bardzo dobry wyścig. Szczepan to naprawdę świetny jeździec. Pojechał tak jak należy, chociaż pierwszy raz dosiadał tego konia. To nieprawda, że wygrywa tylko na faworycie. Jeździ na różnych koniach i na różnych koniach zwycięża. Nie wiem jeszcze, gdzie po raz kolejny wystawię Bachtankę. Chciałbym, aby pobiegła Wielkiej Warszawskiej i oczywiście wygrała. Ale muszę to jeszcze przemyśleć – twierdzi pan Adam.
Monte Christo skorzystał z tempa
W podobnym stylu Mazur wygrał trzecią gonitwę dnia. Jej faworytem był rumak Bogusława Lindy Brego, którego tym razem dosiadał znany brytyjski dżokej Nicholls. I Brego w swoim stylu prowadził od samego startu. Ale nie docenił Monte Christo, który minął go na kilkanaście metrów przed metą.
ANDRZEJ
LEWANDOWSKI


źródło: własne


Proste pytanie: 0 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.