Runda zasadnicza na ostatniej prostej

Maciej Piasecki, wtorek, 18 kwietnia 2017

Za nami przedostatni tydzień rundy zasadniczej w żeńskiej ekstralidze. Był on bardzo udany dla piłkarek AZS Wrocław, które wygrały aż dwa mecze i awansowały na szóste miejsce w tabeli. Są bardzo blisko awansu do grupy mistrzowskiej. Na pewno będzie w niej rywalizował AZS PWSZ Wałbrzych, ale w piątek musiał uznać wyższość mistrza Polski – Medyka Konin.

avatar
AZS Wrocław ma za sobą bardzo udany tydzień (fot. Ł. Haraźny)

To był tydzień prawdy dla AZS Wrocław. Drużyna ze stolicy Dolnego Śląska od wielu tygodni próbowała awansować do czołowej szóstki i w końcu dopięła swego. Udało jej się to w miniony poniedziałek, po wygraniu zaległego mecze wyjazdowego z Mitechem Żywiec. Obawy przed tym spotkaniem były jednak spore. Przede wszystkim wrocławianki nie mogły polegać w trakcie gry na podpowiedziach swojego trenera Radosława Belli, który został usunięty przez PZPN na dwa mecze na trybuny. A to po tym, jak Bella krytykował decyzję sędzi przy okazji wcześniejszego meczu AZS z Górnikiem Łęczna. Bellę zastąpili na ławce rezerwowych trener przygotowania motorycznego Dawid Gomola i trener bramkarek Jarosław Muracki. I zespół dał radę, chociaż przy kompletowaniu wyjściowej jedenastki też nie obyło się bez problemów. Na zgrupowaniu pierwszej reprezentacji Polski przebywała Sylwia Matysik, miała dołączyć do drużyny dopiero przed kolejnym, czwartkowym meczem w Białej Podlaskiej. Ponadto na zgrupowaniu kadry U-19 były przez ostatnie dni Maria Zbyrad, Dominika Grabowska i Joanna Olszewska. Cała trójka przyjechała do Radziechowych, gdzie rozegrano poniedziałkowe spotkanie, bezpośrednio ze zgrupowania. Jednak Zbyrad ostatecznie i tak nie mogła zagrać, nie było jej dokumentów. Ponadto cały czas kontuzjowana jest obrończyni Małgorzata Grec, a w pełni zdrowia nie była napastniczka Marta Cichosz. Zabrakło też doświadczonej bramkarki Anny Bocian, którą we Wrocławiu zatrzymały sprawy zawodowe. W tej sytuacji okazję do gry przeciwko Mitechowi otrzymały mniej doświadczone zawodniczki. Po raz pierwszy w podstawowym składzie AZS wyszły Julia Maskiewicz i Kamila Czudecka. A w bramce po raz pierwszy od dłuższego czasu w ekstralidze stanęła Jagoda Sapor. Każda z tych nich spisała się wyśmienicie. – Dziewczyny, które weszły na zmiany zagrały bardzo dobrze i tym samym sprawiły ból głowy mi i pozostałym członkom sztabu szkoleniowego. Rywalizacja jest ogromna, każda z dziewczyn zasługuje na grę w ekstralidze – mówił trener Bella po zwycięstwie swojej drużyny 4:0. 

ŁUKASZ HARAŹNY

Więcej w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 9 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
advertisment