Rozpoczęły się mistrzostwa świata w podnoszeniu ciężarów

, poniedziałek, 21 października 2013

Na tę chwilę czekaliśmy ładnych parę miesięcy. W minioną niedzielę we Wrocławiu rozpoczęły się mistrzostwa świata w podnoszeniu ciężarów. Za nim jednak Tomas Ajan – prezydent Światowej Federacji Podnoszenia Ciężarów dokonał oficjalnego otwarcia, rozdano już pierwsze medale.

avatar
(Fot. K. Ziółkowski) Marzena Karpińska, chociaż wypadła najlepiej z Europejek, jednak nie stanęła na podium

Nie udało się Marzenie Karpińskiej zdobyć krążka w najlżejszej wadze (do 48 kg). Pierwszą mistrzynią za to została Chinka Ya Yun Tan. Marzena 10 dni temu mogła powrócić na pomost po szesnastomiesięcznej dyskwalifikacji za doping. Ale już od początku bieżącego roku przygotowywała się do mistrzostw świata. – Od początku roku współpracowałam z nowymi trenerami kadry Zdzisławem Farasiem i Waldemarem Ostapskim. Dziękuję im i prezesowi Szymonowi Kołeckiemu, że mogłam jeździć na obozy. Gdyby nie to, to pewnie nie byłabym dziś tu na starcie – mówiła Karpińska. Niemniej jednak polskiej zawodniczce z pewnością zabrakło startów przed najważniejszą tegoroczną imprezą. – Lubię trenować z grupą, ale zawody to co innego. Jest presja, więc oczywiście był też stres, bo 16 miesięcy nie startowałam. To bardzo długi okres – oceniała zawodniczka.

Być kobietą
Karpińska to dziewczyna bardzo dbająca o swój image. – Zobaczysz, że na zawody zmienię fryzurę – mówiła jeszcze w sobotę jednemu z oficjeli mistrzostw. I rzeczywiście. Nie zobaczyliśmy już kucyków, będących dotąd charakterystycznym znakiem tej zawodniczki. A w części rozgrzewkowej równie często jak sztangi używała lusterka i szminki. Przed każdym bojem malowała usta i poprawiała fryzurę. – Przecież jestem kobietą więc muszę dbać o swój wizerunek. Tym bardziej że o Polkach mówi się, że są najładniejsze. Nie wiem, czy ja jestem ładna, bo od oceniania są inni – śmiała się sympatyczna sztangistka z pomalowanymi na biało-czerwono paznokciami.

Mniej niż życiówki
Na pomoście też nie szło jej najgorzej, chociaż uzyskała wyniki gorsze od swoich rekordów życiowych. W rwaniu udało jej się tylko pierwsze podejście do sztangi o wadze 78 kg. Pozostałe dwa do ciężaru o 3 kilogramy większego spaliła. A jej życiówka wynosi 85 kg, czyli o kilogram więcej, niż osiągnęła w tym boju późniejsza mistrzyni świata Ya Yun Tan. W tym boju została sklasyfikowana jako czwarta, przegrywając z późniejszą brązową medalistką Caroliną Valencią Hernandez większą o 8 gramów wagą ciała. Podrzut przebiegał u Marzeny podobnie jak rwanie. Także zaliczyła pierwsze podejście do 97 kg, a pozostałe dwa (103 i 104 kg) spaliła. W tym boju o 1 kg lepsza od Marzeny okazała się także Wietnamka Do Thi Thu Hoai i właśnie ona zajęła czwarte miejsce, a Karpińska jako najlepsza z Europejek zajęła piątą lokatę. – Muszę popracować trochę nad swoją nogą i techniką tego boju – mówiła zawodniczka.

Trzecie boje faworytek
Dwie faworytki: broniąca tytułu Chinka Ya Yun Tan oraz zawodniczka z KRLD Chun Hwa Ryang także przeżyły nerwowe chwile. Chinka dopiero w trzecim podejściu zaliczyła 84 kg w rwaniu, natomiast Koreanka spaliła dwie próby ze sztangą o wadze 105 kg w podrzucie i dopiero jej trzecie podejście było udane. Natomiast Tan, która kilkanaście dni temu ustanowiła w podrzucie nowy rekord świata (121 kg), spokojnie zaliczała wszystkie podejścia, rozpoczynając od 105 kg, i poprzez 110, kończąc na 115 kg i zdecydowanym zwycięstwie w dwuboju.

Ja im jeszcze pokażę!
Karpińska nie zamierza poprzestać na tym, co osiągnęła. Jest pełna zapału i wierzy, że na igrzyskach w Rio de Janeiro będzie walczyć o złoto. – Nie widziałam wcześniej tych trzech medalistek, a znam swoje zawodniczki, bo startuję już od 9 lat. Ale ja nawet tę Chinkę dorwę! Będę walczyła o złoto właśnie z nią, a nie o brąz z jakąś Meksykanką. Ja się nie boję Chinek. To one mają się mnie bać, a nie ja ich. Bo we mnie brzmi energia! I w końcu eksploduje! – nieco buńczucznie zapowiedziała Marzena.

Ajan otwiera ­mistrzostwa
Po zakończeniu rywalizacji pań w kategorii do 48 kg przyszła pora na część oficjalną. Były ministra Joanna Mucha, Irena Szewińska, był Andrzej Kraśnicki – prezes PKOl, marszałek Rafał Jurkowlaniec, wojewoda Aleksander Marek Skorupa. Był przede wszystkim sprawca całego zamieszania, czyli prezes PZPC Szymon Kołecki. – Dziękuję Szymonowi za to, że nas przekonał. To dzięki niemu tak wspaniałą imprezę mamy na Dolnym Śląsku – mówił Rafał Jurkowlaniec. Oficjalnego otwarcia dokonał prezydent światowej federacji, Węgier Tamas Ajan. – Wracam do Wrocławia, do tego samego budynku, w którym mistrzostwa świata rozgrywane było równo 100 lat temu. To niesamowita rocznica. Dziękuję polskim władzą i dziękuję Szymonowi Kołeckiemu, który robi fantastyczną robotę – zakończył swoje przemówienie Ajan. Tym samym mistrzostwa zostały oficjalnie otwarte i przypomnijmy, że potrwają do najbliższej niedzieli.

ANDRZEJ
LEWANDOWSKI

WYNIKI:
KOBIETY
WAGA DO 48 KG

1. Ya YunTan (Chiny) 199 (84+115), 2. Chun Hwa Ryang (KRLD) 186 (81+105), 3. Carolina Valencia Hernandez (Meksyk) 181 (78+103), 4. Do Thi Thu Hoai (Wietnam) 176 (78+98)


źródło: własne


Proste pytanie: 8 + 4 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.