Rozpoczęły się mistrzostwa świata juniorów w podnoszeniu ciężarów

Aleksandra Szumska, poniedziałek, 8 czerwca 2015

W sobotę, 6 czerwca w hali Orbita rozpoczęły się mistrzostwa świata juniorów do lat 20 w podnoszeniu ciężarów, które potrwają do 13 czerwca. Pierwsze złoto, w kategorii do 56 kg, wywalczył Chińczyk Cheng Meng. Startujący w tej wadze zawodnik Polwicy Wierzbno Adrian Franczyk był ostatnim sklasyfikowanym zawodnikiem.

avatar
Fot. K. Ziółkowski

Niemal do ostatniej chwili przed uroczystym otwarciem mistrzostw trwały prace organizacyjne w hali Orbita. Dwoił się i troił szef komitetu organizacyjnego Mariusz Jędra. Ale kiedy na pół godziny przed otwarciem imprezy „Słowo Sportowe” pojawiło się w hali, wszystko wyglądało już wspaniale. Imponował zwłaszcza sam pomost, a także dwa pomieszczenia treningowe. Jedno, dla zawodników startujących akurat danego dnia, jest usytuowane tuż za pomostem, natomiast drugie na płycie lodowiska (oczywiście bez lodu). Już wtedy zaczęli schodzić się do hali zaproszeni goście. Pierwszy pojawił się kanclerz Akademii Wychowania Fizycznego Zdzisław Paliga, a następnie wojskowi: zastępca dowódcy garnizonu Warszawa płk Adam Wronecki, szef szkolenia garnizonu Warszawa płk Krzysztof Kseń, dowódca 10. pułku dowodzenia we Wrocławiu płk. Zygmunt Malec i jego zastępca ppłk Kazimierz Łucki. Żołnierze jak zwykle byli zdyscyplinowani. Nie było natomiast przebywających za granicami Polski: prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza oraz marszałka województwa Cezarego Przybylskiego. Zastępowali ich doradca prezydenta ds. sportu Zbigniew Korzeniowski oraz dyrektor wydziału zdrowia i promocji urzędu marszałkowskiego Jarosław Maroszek, którzy dotarli tuż przed rozpoczęciem imprezy w towarzystwie wojewody dolnośląskiego Tomasza Smolarza
Korzeniowski wita gości
Po krótkich występach tanecznych i muzycznych, wszystkich, a przede wszystkim zawodników, trenerów, sędziów oraz członków władz Światowej Federacji Podnoszenia Ciężarów (IWF) powitał właśnie Korzeniowski. – Jest mi bardzo miło w imieniu prezydenta Wrocławia Dutkiewicza, powitać państwa ponownie we Wrocławiu, bo jak państwo wszyscy wiecie seniorzy niespełna dwa lata temu walczyli też we Wrocławiu. Jest to wspaniałe, że nasze miasto jest tak przez was lubiane i może organizować tak wspaniałe imprezy. W imieniu władz Wrocławia życzę państwu wspaniałych zmagań, wspaniałej atmosfery i dobrego samopoczucia przez cały tydzień pobytu w naszym mieście. Wszystkiego dobrego! – krótko, acz treściwie przemówił pan Zbigniew.
Ordery od prezydenta
W tym czasie w hali byli już dwaj bracia, znani w przeszłości ciężarowcy, a dziś działacze samorządowi i sportowi a także trenerzy: Włodzimierz i Mirosław Chleboszowie. Przyszli w towarzystwie swojej mamy. Jak się wkrótce okazało nie bez powodu, bowiem pani Chlebosz mogła z dumą obserwować jak jeden z jej synów jest odznaczany, a drugi, ten starszy czyli Włodzimierz ze sceny zapowiada tę uroczystość. Ustępujący już prezydent Rzeczpospolitej Polskiej Bronisław Komorowski postanowił bowiem przyznać dwa Srebrne Krzyże Zasługi, za zasługi na rzecz rozwoju i upowszechniania sportu. Jednym z nich został odznaczony właśnie Mirosław Chlebosz, który na tych mistrzostwach pełni także funkcję drugiego trenera reprezentacji Polski juniorów. Drugi Krzyż zawisnął na piersi znanej do niedawna sztangistki Dominiki Misterskiej-Zasowskiej, która odbierała odznaczenie w towarzystwie swoje małej córeczki.
Prezes dziękuje
Potem na scenie pojawił się Szymon Kołecki. Prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów skupił się głównie na podziękowaniu dla wszystkich, którzy pomogli w organizacji tych mistrzostw. – Chciałbym raz jeszcze powitać was wszystkich we Wrocławiu. Po raz drugi spotykamy się w tym fantastycznym miejscu podczas mistrzostw świata. Dwa lata temu rozstaliśmy się po championacie seniorek i seniorów. Były to niezapomniane zawody. Organizacyjnie zrobiliśmy wszystko, aby przygotowania były co najmniej na tym samym poziomie i aby emocje związane z rywalizacją dorównywały tym, które stały się udziałem starszych kolegów tych zawodników, z którymi oni sami już niedługo rywalizować będą na arenach światowych. Nie byłoby ani tamtych ani tych zawodów gdyby nie ogromna przychylność władz Wrocławia oraz przychylność pana Tamasa Ajana, który podjął decyzję o przyznaniu nam tych mistrzostw, za co bardzo serdecznie dziękuję. Na podziękowania przyjdzie jeszcze czas po zakończeniu mistrzostw, ale chciałbym już dziś poświęcić chwilę i bardzo podziękować prezydentowi miasta Wrocławia za wsparcie nas przy organizacji tych mistrzostw. Oczywiście także bardzo dziękuję jego przedstawicielowi czyli Zbyszkowi Korzeniowskiemu. Chciałem tez podziękować panu marszałkowi województwa dolnośląskiego i panu wojewodzie. Nasze zawody nie mogłyby się odbyć gdyby nie wsparcie wojska. Chciałbym więc złożyć podziękowania dowódcy okręgu Warszawa. Ogromną pracę wykonał przy tych mistrzostwach także 10. Pułk Dowodzenia oraz czwarta brygada – starał się uhonorować wszystkich pan Szymon.
Polacy rekordzistami
W końcu przyszła kolej na najważniejszą personę na tych mistrzostwach czyli szefa IWF. Dzień dobry – rozpoczął po polsku Tamas Ajan. – Kłaniam się przedstawicielowi prezydenta Wrocławia panu Korzeniowskiemu i przedstawicielowi marszałka panu Jarosławowi Maroszkowi. Chciałbym powitać wiceprezesów światowej federacji, moich drogich kolegów z polskiej armii oraz wszystkich tych, którzy są tu dziś obecni. Wśród polskich zawodników jest wielu złotych medalistów igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata. Nic tak dalece nie świadczy o sprawności organizacyjnej oraz znaczeniu tego kraju dla podnoszenia ciężarów jak fakt, że w Polsce odbyło się już 6 mistrzostw seniorów, a teraz po raz czwarty są rozgrywane tutaj mistrzostwa juniorów. Czyli 10 imprez mistrzowskich zorganizowanych przez Polskę i PZPC. To jest swoisty rekord. Chciałbym w tym miejscu wspomnieć mojego serdecznego przyjaciela, który przez kilkadziesiąt lat był prezesem PZPC Janusza Przedpełskiego. Dzisiaj jest z nami pani Maria, jego żona. Chciałbym też jeszcze raz podkreślić wspaniałe zaangażowanie obecnego prezesa PZPC pana Szymona Kołeckiego. Jest pan prezesem wspaniałej federacji! Uznaję MŚ juniorów za otwarte! – kadził naszemu krajowi Ajan. Nic w tym dziwnego. W końcu „Polak Węgier dwa bratanki”, czy też „Magyar Lengyel kit juborat”, jak mawiają rodacy pana Ajana.
Nawet nie przeczytał
Jedynym zgrzytem podczas ceremonii otwarcia była osoba scenicznego prezentera. Gdy przyszła pora na wystąpienie Kołeckiego nazwał go...przewodniczącym Państwowego Związku Podnoszenia Ciężarów. Dobrze że nie PGR-u! Pomylił się także wymieniając proste przecież nazwisko wojewody dolnośląskiego. Nie ustrzegł się nawet błędów przy wymienianiu nazw państw uczestniczących w mistrzostwach. Gołym okiem było widać, że prowadzący nie tylko nie zna się na sporcie, ale nawet nie zadał sobie trudu wcześniejszego przeczytania tego, co ma mówić na scenie. Żenujące. Tym bardziej, że w hali były co najmniej 3-4 osoby, które z pewnością zrobiłyby to znacznie lepiej od niego. I bez błędów.
Ostatnie miejsce ­Polaka
Gdy tzw. VIP-y po zakończeniu ceremonii otwarcia rozpoczęła się rywalizacja sztangistów w kategorii do 56 kg. Kilka ważnych osobistości zostało w hali, by oglądać zmagania młodych sportowców. Choćby legenda polskiej koszykówki, dziś szef Dolnośląskiej Rady Olimpijskiej Mieczysław Łopatka. Nie od dziś jednak wiadomo, że pan Mieczysław to nie tylko świetny sportowiec i działacz, lecz także człowiek z klasą. A na trybunach słychać było głośny doping. To kilkunastoosobowa grupka kibiców z Wierzbna (w tym członkowie rodziny), którzy przyjechali wspierać pierwszego Polaka, jaki wystartował w mistrzostwach Adriana Franczyka. Młody zawodnik walczył ambitnie, robił co mógł, ale nie na wiele było go stać. Zajął jedenastą lokatę, ostatnią ze sklasyfikowanych w dwuboju, a byłby jeszcze niżej, gdyby zarówno wszystkich podejść w rwaniu, jak i w podrzucie nie spalił Wietnamczyk Nguyen van Viet, a podrzutu Turek Ferhat Mazlum. – Mamy aktualnie mniej utalentowane pokolenie i niemal za cud uważałbym zdobycie przez któregoś z tych chłopców medalu – mówili na długo przed mistrzostwami zarówno Kołecki, jak i Mirosław Chlebosz. I to się potwierdziło jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji. Wystarczyło spojrzeć od podejść do jakich ciężarów rozpoczynają rywalizację zawodnicy. Adrian w rwaniu rozpoczął od ciężaru 35 kg mniejszego niż późniejszy zwycięzca Chińczyk Cheng Meng, a w podrzucie ten ciężar był mniejszy o 40 kg. Czyli w dwuboju o 75 kg mniej. To przepaść!
Włoch ulubieńcem ­Meksykanek
Brązowy medal, jako pierwszy Europejczyk wywalczył Włoch Mirco Scarantino. Ten 20-letni dziś zawodnik czterokrotnie z rzędu zdobywał tytuły mistrza Europy w swoim przedziale wiekowym, więc jego osiągnięcie nie dziwi. Byliśmy jednak zaskoczeni, że najgłośniej zawodnika z Italii dopingowały cztery z siedmiu zawodniczek z Meksyku, które wystąpią we wrocławskiej imprezie. Czyżby pierwsze przyjaźnie. W hali słychać było także kilkuosobowe ekipy z Korei Południowej oraz Chin. Ci pierwsi wywiesili nawet jakiś transparent, lecz niestety we własnym języku. A Chińczycy cieszyli się z wygranej swojego faworyta Cheng Menga. Zwycięzcy ubiegłorocznych igrzysk młodzieży wystarczyły jedynie dwa udane podejścia (po jednym w każdym boju), by zdobyć złoty medal w dwuboju i podrzucie. W rwaniu Chińczyk przegrał wyższą wagą ciała z Sinphetem Kruaithongiem. Tajlandczyk jednak znacznie gorzej wypadł w podrzucie i musiał się zadowolić srebrem w dwuboju. Drugiego dnia na pomoście stanęła reprezentantka Polski w kategorii do 48 kg. Agnieszka Kuczmaszewska uzyskała wynik139 kg w dwuboju. Polska startowała w grupie B i jej osiągnięcie nie wystarczyło do tego, żeby stanąć na podium, ale rezultat całkiem przyzwoity.
Jędra spotkał ­przyjaciela
Jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji młodych zawodników Mariusz Jędra dostrzegł siedzącego na krzesełku pana. Podbiegł do niego, padli sobie w objęcia i czule się przywitali. Tą osobą jest najbardziej chyba utytułowany zawodnik, jakiego dostrzegliśmy wczoraj w Orbicie – Giorgi Asanidze. Gruzin to brązowy medalista olimpijski z Sydney (2000) i złoty cztery lata później w Atenach. Ma także w dorobku złoto z mistrzostw świata w Antalyi (2001) i trzykrotne pod rząd (Sofia 2000, Kijów 2001 i Antalya 2002) tytuły mistrza Europy. Wszystkie w kategorii do 85 kg.
Choroś się odegrał
Jędrę bardzo zmartwił fakt, że we Wrocławiu nie zjawiła się reprezentacja Azerbejdżanu. Od lutego bieżącego roku trenerem kadry w tym kraju, jest były szkoleniowiec reprezentacji Polski Mirosław Choroś. Nie od dziś wiadomo, że Choroś i Kołecki nie przepadają za sobą. Czyżby aż tak, że Choroś postanowił nie przyjeżdżać ze swoją ekipą na mistrzostwa organizowane przez Kołeckiego?

ANDRZEJ
LEWANDOWSKI
WYNIKI
Meżczyźni
Kategoria do 56 kg: 1. Cheng Meng (Chiny 276 (126+150), 2. Sinphet Kruaithong (Tajlandia) 268 (126+142), 3. Mirco Scarantino (Włochy) 262 (117+145)....11. Adrian Franczyk (Polska) 203 (93+110).


źródło: własne


Proste pytanie: 1 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.