Rozmowa z Wojciechem Gęstwą, dyrektorem Młodzieżowego Centrum Sportu – Wrocław

Maciej Piasecki, poniedziałek, 23 października 2017

Młodzieżowe Centrum Sportu – Wrocław skończyło właśnie 10 lat! Z tej okazji obecny dyrektor Wojciech Gęstwa opowiada o stanie jednostki, planach na przyszłość, kierunkach rozwoju, problemach i sukcesach.

avatar
W miniony piątek na Stadionie Olimpijskim byli i obecni pracownicy MCS Wrocław świętowali 10 urodziny (fot. K. Ziółkowski)

10-lecie MCS-u… Przez ten czas wiele się w Waszej działalności zmieniło. Jak oceniasz, w jakim punkcie teraz jesteście?

WOJCIECH GĘSTWA: – MCS jest teraz w takim punkcie, jak całe miasto Wrocław. Mamy coraz więcej ruchów oddolnych, osiedlowych, związanych z klubami sportowymi, ze społecznościami, które chcą mieć coraz więcej przestrzeni sportowej. Wygląda to tak, że najpierw społeczeństwo musiało się trochę wzbogacić, żeby później zacząć wydawać środki na kulturę fizyczną. My obecnie modernizujemy nasze obiekty, tworzymy nowe dzięki miastu Wrocław, Wrocławskiemu Budżetowi Obywatelskiemu czy poszczególnym radom osiedli. Na dzień dzisiejszy mamy 34 lokalizacjie, na mapie naszego miasta.

W dalszym ciągu są to obiekty niedochodowe, a te dochodowe w swoich rękach skupia Spartan?

– Tak. Taka była koncepcja w momencie, kiedy obie jednostki powstawały. MCS w swoich rękach skupić miał te przestrzenie sportowe, które służą do upowszechniania sportu. Te 34 obiekty to przede wszystkim boiska sportowe, ale są też hale, skatepark przeznaczony do uprawiania sportów ekstremalnych, kąpieliska, no i oczywiście Stadion Olimpijski. Dla mnie wielką dumą jest to, że stadion wypełniał się co do jednego miejsca podczas meczów żużlowych, sporo kibiców pojawia się także na futbolu amerykańskiego. W przyszłym sezonie myślimy też o organizacji zawodów w innych, może bardziej niszowych dyscyplinach sportu. Udało nam się także zapełnić pomieszczenia przeznaczone pod wynajem. Dziś na Stadionie Olimpijskim swoje biura mają kluby sportowe, Dolnośląska Rada Olimpijska. Stworzyliśmy także Izbę Pamięci Maratonu Wrocławskiego. Chciałbym, żeby to miejsce żyło sportem, żeby był to najlepszy sportowy adres we Wrocławiu.

Przez te dziesięć lat staraliście się tak dzielić te obiekty, żeby wrocławskie klubu mogły z nich korzystać po preferencyjnych cenach. Czy to się w dalszym ciągu udaje?

– Udaje, chociaż ciągle stajemy przed kolejnymi wyzwaniami. We Wrocławiu mamy obecnie ponad 300 klubów piłkarskich, boisk jest zdecydowanie mniej. Musimy więc zacząć nasze obiekty kategoryzować. Wyodrębnić te, które spełniają te bardziej restrykcyjne normy DZPN-u czy PZPN-u, na których mogłyby grać zespoły reprezentujące wyższe klasy rozgrywkowe. Druga część obiektów to będę te, które mają służyć dzieciom i młodzieży do rozwijania swoich umiejętności i stawiania pierwszych kroków w sporcie. Dbanie o infrastrukturę, tworzenie jej wspólnie z miastem jest więc jednym z naszych głównych celów.

Kolejnym bardzo ważnym zadaniem jest organizacja imprez sportowych. A te ciągle się rozwijają i biją kolejne rekordy frekwencji.

– Rzeczywiście tak jest. Myślę, że imprezy organizowane przez MCS są najbardziej znanymi imprezami we Wrocławiu. Cieszy mnie fakt, że zarówno półmaraton, jak i maraton przeżywają rozkwit. Jeśli chodzi o maraton, to jesteśmy w gronie trzech największych i najstarszych maratonów w Polsce. Ważne jest też to, że mimo tego, że ogólna tendencja jest raczej dołująca, to u nas wciąż ciągle jest ona nieznacznie rosnąca. Jeśli chodzi o półmaraton, to tym naszym biegiem wyznaczamy trendy w Polsce, jak ma się ten dystans rozwijać. W tym roku wystartowało 10 tys. biegaczy, w przyszłym limit zamierzamy zwiększyć do 12 tys.! Będziemy wciąż jednym z największych półmaratonów w Polsce, a na pewno tym najbardziej poszukiwanym. Organizując biegi, udało nam się połączyć misję szerzenia kultury fizycznej oraz promocji miasta. Co jest ważne dla nas, miasto coraz częściej półmaratonem i maratonem się chwali. To duża zmiana, bo do niedawna maraton był dla miasta przeszkodą, okazją do tego żeby „oberwać” od mieszkańców. Dzisiaj dojrzałość społeczna, wynikająca z tego, że coraz więcej ludzi biega, jest już zupełnie inna. Często ci, którzy kiedyś narzekali na pozamykane ulice, sami startują w półmaratonie, maratonie. To nam znacznie ułatwia życie. Choć nie da się ukryć, że wciąż niektórym biegi przeszkadzają. Miasto bardzo nam pomaga w organizacji i co najważniejsze, wciąż chce stawiać na bieganie. A to ważne, bo wiele dużych miast powoli wycofuje się z organizacji takich imprez.

Rozmawiała
ALEKSANDRA SZUMSKA

Cała rozmowa w najnowszym numerze "Słowa Sportowego".


źródło: własne


Proste pytanie: 2 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.