Rozmowa z Weroniką Baszak, finalistką juniorskiego Australian Open

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 24 lutego 2020

17-letnia Weronika Baszak to niezwykle utalentowana polska tenisistka. Kilkanaście dni temu dotarła do finału juniorskiego Australian Open, osiągając największy sukces w karierze. Nie wygrała Wielkiego Szlema, ale udowodniła, że w przyszłości może dosięgać gwiazd.

avatar
Weronika Baszak w finale Australian Open przegrała z Andorką Victorią Jimenez Kastinsteva 7:5, 2:6, 2:6 (fot. archiwum)

Emocje po Australian Open opadły?
WERONIKA BASZAK:
– Chyba już opadły, jestem nadal bardzo zadowolona z wyniku, ale musiałam trochę zejść na ziemię, od poniedziałku zaczynam kolejny turniej. Nie miałam dużo czasu na odpoczynek, bo przez ostatnie dwa tygodnie trenowałam dość intensywnie.
Po 24 latach Polka zagrała w finale juniorskiego Australian Open. Co to oznacza dla Ciebie i dla Twojej kariery sportowej? Można powiedzieć, że z przytupem wchodzisz do tenisowej elity?
– Wydaje mi się, że ten sukces doda mi skrzydeł na następne turnieje i ogólnie na moją karierę. Finał Szlema, nawet juniorskiego to ogromny sukces. Często się zdarza, że tenisistki, które osiągały sukcesy w juniorach, potem dobrze grały w dorosłych rozgrywkach. Zdaje sobie sprawę, że nie będzie to łatwe. Na obecnym etapie mojej kariery najważniejszy jest jednak rozwój, abym grała lepiej i robiła postępy.
Porozmawiajmy o samym finale. Twoją rywalką w walce o tytuł była 14-letnia Victoria Jimenez Kastinsteva. Patrząc z perspektywy czasu, czego zabrakło, aby wygrać z reprezentantką Andory?
– Zdecydowanie miałam za mało czasu na regenerację po półfinałowym pojedynku. Skończyłam ten mecz dopiero o północy, a już dwanaście godzin póżniej rozpoczynał się mecz finałowy. To zbyt mało czasu na odpoczynek i przygotowanie do pojedynku. Tym bardziej, że jeszcze po półfinale musiałam udać się do fizjoterapeuty, ponieważ nabawiłam się naciągnięcia mięśnia czworogłowego uda (z meczu na mecz co raz bardziej odczuwałam ból). Niestety w pół doby nie da się zagrać życiowego meczu, spałam też zaledwie cztery godziny. Bardzo szkoda, że tak to się wszystko potoczyło.

Rozmawiał
IRENEUSZ BUCZYŃSKI


Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 0 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
3 zł netto
(3,69 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.