Rozmowa z sędzią piłkarskim Kornelem Paszkiewiczem

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 20 stycznia 2020

Sędzia, trener personalny i mentalny, a poza tym bloger i coach językowy. Step by step to dla niego nie tylko wyświechtany slogan i nazwa jego firmy, a przede wszystkim to klucz do jego życiowej filozofii.

avatar
Kornel Paszkiewicz należy do czołówki sędziów piłkarskich na Dolnym Śląsku (fot. archiwum)

Jak zaczynasz dzień?
KORNEL PASZKIEWICZ:
– Od kilku lat, a już tak skrupulatnie od kilku miesięcy staram się codziennie powtarzać pewien dzienny rytuał. Dla ludzkiego organizmu jest bardzo ważne, jak zaczynamy dzień i co w ciągu jego trwania robimy. Generalnie uwielbiam cytaty, do takiego stopnia, że w zeszłym roku przygotowałem sobie jeden cytat na każdy dzień roku. Ale wracając… nie cytując dosłownie, moja filozofia opiera się na słowach, że tylko ode mnie zależy czy dzień poprowadzi mnie, czy to ja poprowadzę jego. Większość ludzi funkcjonuje tak, że to dzień ich prowadzi. W zasadzie od otworzenia oczu do ich zamknięcia cały czas biegną, śpieszą się, a przy tym niestety pojawia się stres.
W jaki sposób starasz się tego unikać?
– Przeczytałem wiele książek o rytuałach. Jednak szczególnie w pamięć zapadła mi jedna. Był to „Fenomen poranka” po przeczytaniu tej pozycji, którą uważam za obowiązkową, zmieniłem swoje życie. Mój poranny rytuał rozpoczyna się od tego, że zawsze wstaję nieco wcześniej niż muszę i robię różne ćwiczenia, jednocześnie słucham podcastów, żeby się odpowiednio nakręcić na nadchodzący dzień. Dzięki temu przede wszystkim nigdzie się nie śpieszę, a rezultaty tych dwudziestu minut ćwiczeń widzę później w ciągu dnia, bo średnio pracując po 12-13 godzin, nie odczuwam na wieczór takiego zmęczenie typu: „nie chce mi się, jestem zajechany”. Nie. Jestem czasami zmęczony, ale tak pozytywnie.
Czy nadal starasz się pracować nad sobą?
– Każdego dnia chce być o 1% lepszy niż dnia poprzedniego. Codziennie czytam. Czasami jest to pięć stron, a czasem pięćdziesiąt – nieważne, ale bez czytania nie ma u mnie dnia. Mam takie fajne powiedzenie do mojej żony: „Dzisiaj kocham cię bardziej niż wczoraj, ale mniej niż jutro”, bo rozwijamy się, każdego dnia zmieniam się na lepszą wersję siebie. Pracuję nad sobą 24 godziny na dobę. Generalnie zwariowałem na punkcie rozwoju mentalnego, a najgorsze czego można by mi życzyć, to „nie zmieniaj się”.

Rozmawiał
ARTUR CIACHOWSKI


źródło: brak danych


Proste pytanie: 6 + 1 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.