Rozmowa z Ryanem Tuiasoą, nowym running backiem Panthers Wrocław

W zbliżającym się sezonie Ligi Futbolu Amerykańskiego jednym z graczy importowanych w szeregach Panthers Wrocław będzie niedawno zakontraktowany Ryan Tuiasoa. W 2018 roku ten Running Back rodem z USA zdecydował się kontynuować grę poza ojczyzną – Polska będzie jego trzecim europejskim przystankiem. – Futbol mnie pochłonął, dzięki niemu poznałem ludzi z całego świata. Gdziekolwiek jestem, ta gra łączy ludzi i społeczności – opowiada o swojej sportowej pasji Tuiasoa. A co nowy nabytek Panter lubi robić poza zdobywaniem jardów i przyłożeń? Hmm, mówi Wam coś... łowiectwo podwodne?

We Wrocławiu pojawiłeś się tydzień temu. Zdążyłeś pochodzić po mieście? Jak Ci się tutaj podoba?

RYAN TUIASOA: – Nie widziałem jeszcze wszystkiego, ale to, co zwiedziłem do tej pory było niesamowite. Wrocław to naprawdę piękne miasto, można tu robić wiele rzeczy i dobrze zjeść. Mój krótki jak na razie pobyt tutaj był bardzo przyjemny.

Co zdecydowało o tym, że związałeś się z Panthers?

– To mój trzeci rok w Europie, więc już od pewnego czasu sporo wiem o Panterach i ich reputacji. Kiedy się ze mną skontaktowali, podpisanie umowy było dla mnie łatwą decyzją.

Mógłbyś przybliżyć swoją karierę uniwersytecką?

– Podczas mojego pierwszego roku w college'u otrzymałem stypendium na Weber State University w stanie Utah, gdzie grałem jako linebacker. Potem zdecydowałem się wrócić w rodzinne strony i grać dla drużyny z Uniwersytetu Hawaii. Zdobyłem tam kolejne stypendium i przez kilka lat występowałem głównie jako running back.

Próbowałeś dostać się do NFL?

– Tak, podobnie zresztą jak większość ludzi z Division I. Nie udało się, mam jednak szczęście, że znalazłem możliwości poza NFL i CFL.

Człowiek z Honolulu na Hawajach chyba nie przypuszczał, że kiedyś przyjdzie mu mieszkać i grać w futbol w innej części świata?

– Nigdy! Na pierwszym roku studiów życie daleko poza Hawajami, w stanie Utah, było dla mnie bardzo trudne. Kiedy sobie o tym myślę, jestem zaskoczony, jak daleko od domu zabrał mnie futbol amerykański i jak bardzo to mi się teraz podoba.

Dlaczego zdecydowałeś się na wyjazd do Europy?

– Po ukończeniu college'u zdałem sobie sprawę, że najprawdopodobniej nie będę miał okazji w grać NFL. W dodatku kilku kolegów z byłej drużyny, którzy znaleźli sobie kluby w Niemczech, zadzwoniło do mnie i opowiedziało o futbolu w Europie. Byłem wtedy wolnym zawodnikiem, postanowiłem więc podjąć nowe wyzwanie. Minęły trzy lata, a ja wciąż tutaj jestem.

Jak wyglądały Twoje pierwsze dni na nowym kontynencie? Ciężko było Ci się zaaklimatyzować?

– Dla kogoś z tak małego, tropikalnego miejsca jak Hawaje, wszystko tutaj było zupełnie inne, bardzo obce. Czynności w stylu złapania autobusu, prośby o pomoc czy pójścia do sklepu po jedzenie wydawały się wówczas wielką przygodą. Szczerze mówiąc, to jedna z rzeczy, które spodobały mi się za granicą.

W sezonie 2019 grałeś na Węgrzech, rok wcześniej w Finlandii. Jakie masz stamtąd wspomnienia?

– Finlandia to pierwszy kraj, gdzie na własnej skórze doświadczyłem europejskiego futbolu. Jeśli chodzi o Węgry, tam zdobyłem swoje pierwsze krajowe mistrzostwo. W obu tych miejscach poznałem wielu dobrych przyjaciół, świetnie się bawiłem, spróbowałem tamtejszego jedzenia, odkryłem inne kultury i nauczyłem... próbowałem uczyć się języków.

Wszędzie imponowałeś statystykami. W fińskim UNC Crusaders byłeś nawet liderem ligi w zdobywaniu jardów, zdobywałeś też sporo przyłożeń. Jak to robiłeś?

– Dużą częścią mojego sukcesu w Finlandii było to, że zespół dał mi wiele okazji do takiej gry. Często przebywałem na boisku i często dostawałem piłkę. Pomogła mi również możliwość grania na różnych pozycjach i atakowania na różne sposoby.

Zostałeś MVP finału na Węgrzech w 2019 roku. To Twoje największe wyróżnienie indywidualne?

– Nagrody indywidualne nie znaczą dla mnie wiele, ale tak, do tej pory największe. Najważniejsze jest jednak wygrywanie meczów, powiedziałbym więc, że jestem zadowolony z tego wyróżnienia, ponieważ pokazuje, że prezentowałem dobrą formę i pomogłem drużynie w tak ważnym spotkaniu.

Gdyby nie pandemia nadal grałbyś w lidze węgierskiej? Czytałem, że przedłużyłeś umowę z Fehérvár Enthroners.

– Taki był mój plan, tak. Enthroners to bardzo dobrze zarządzany klub z dobrze zapowiadającym się zespołem, w ubiegłym roku spędziłem tam bardzo dobry czas. Zawsze szukałem tego rodzaju środowiska, miałem więc szczęście, że po tym, jak koronawirus zniweczył moje plany, najlepsza organizacja w Polsce, jaką są Pantery, szukała akurat gracza importowanego.

Jak i gdzie spędzałeś czas podczas przerwy spowodowanej COVID-19? Przestrzegałeś domowej izolacji?

– Większość czasu spędziłem w moim węgierskim domu, w Fehérvár. Miałem czas na wiele rzeczy, nauczyłem się gotować nowe potrawy, czytałem książki, ćwiczyłem w domu i tak dalej. Stosowałem się oczywiście do wskazówek zdrowotnych, które obejmowały izolację i noszenie maski po ewentualnym wyjściu z domu.

Jak będziesz spędzał wolne chwile we Wrocławiu? Masz jakieś hobby?

– Moim głównym hobby, które praktykuję na Hawajach jest łowiectwo podwodne, wątpię jednak, czy będę mógł to robić tutaj. Jestem pewien, że dużo czasu poświęcę na odkrywanie miasta i cieszenie się jego atmosferą. Lubię wychodzić z domu, przyjemnie byłoby więc zobaczyć zarówno pobliskie, zielone tereny, jak i miejską stronę Wrocławia. Jestem też otwarty na wszelkie sugestie!

Czym jest dla Ciebie futbol amerykański? Co najbardziej lubisz w tym sporcie?

– Futbol to gra, która odzwierciedla lekcje życia. Uczy, że bycie twardym, zdyscyplinowanym i ciężko pracującym pomaga osiągnąć założone cele. Ale futbol to także świetna zabawa. Miałem szczęście, że mnie pochłonął, że dzięki niemu poznałem ludzi z całego świata. Gdziekolwiek jestem, futbol amerykański łączy ludzi i społeczności – to dla mnie osobiście jego największa zaleta.

Twój cel na sezon 2020?

– Jest prosty: pomóc Panthers wygrać kolejne mistrzostwo Polski.

Rozmawiał

ARKADIUSZ BARSKI

Pantery na wolności!

Po dwóch miesiącach ćwiczeń na masie własnego ciała oraz przed ekranami komputerów, futboliści amerykańscy wreszcie mogli pobiegać i porzucać na zielonej murawie Stadionu Olimpijskiego. Panthers Wrocław pracują póki co w małych grupach i z kilkoma innymi ograniczeniami, ale trudno nie zgodzić się z opinią, że jest to niezwykle pozytywna informacja.

LFA na... serwerach

Sytuacja w Polsce i na świecie zmusza nas, abyśmy w miarę możliwości zostali w swoich domach. Praktycznie wszystkie rozgrywki sportowe zostały zawieszone lub odwołane.

Zabawa Lego

Co porabiają sportowcy w stanie zagrożenia epidemicznego? Niektórzy pracują zdalnie, wielu doradza jak zadbać o formę i kondycję nie wychodząc z domu, praktycznie wszyscy nadrabiają zaległości związane z zainteresowaniami.

Powrót na tron i...

Boiskowe sukcesy (sporo) i porażki (o wiele mniej), szkoleniowe nowości, trudne do przewidzenia przypadki losowe, logistyczne wyzwania, marketingowe kampanie – zakończony sezon przyniósł drużynie futbolu amerykańskiego Panthers Wrocław rozmaite doświadczenia, których żal byłoby nie utrwalić na papierze. Na podsumowanie kampanii 2019 namówiliśmy więc prezesa klubu, dyrektora marketingu, dyrektor grup młodzieżowych, trenera głównego juniorów oraz kapitanów: pierwszego zespołu i ekipy juniorskiej.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij