Rozmowa z Natalią Czerwonką – łyżwiarką szybką z Lubina

Aleksandra Szumska, wtorek, 14 kwietnia 2020

Jedna z najlepszych polskich łyżwiarek szybkich - Natalia Czerwonka - opowiada o tym, jak spędza czas podczas społecznej kwarantanny, jak mobilizuje swoich podopiecznych do treningu w domu, a także podsumowuje miniony sezon.

avatar

Ze względu na epidemię musieliście zakończyć sezon wcześniej?

NATALIA CZERWONKA: - Nie. My w tym roku zakończyliśmy starty nieco wcześniej. Z tego co wiem, zawody odwoływane były natomiast w short tracku.

Jaki był dla Ciebie ten zakończony sezon?

- Ciężki pod względem psychicznym. Jestem bardzo doświadczoną zawodniczką, w dodatku po poważnych przejściach i zawsze myślałam, że głowa jest moją mocną stronę. Tym razem okazało się jednak inaczej. Sama sobie, a także związek narzucił mi tak dużą presję, że chyba nie do końca ją udźwignęłam. A jeżeli dodamy do tego fakt, że świat sportu poszedł niesamowicie do przodu, zresztą nie tylko w łyżwiarstwie szybkim, to nie wyglądało to zbyt kolorowo. Kiedyś wynik, który osiągałam na dystansie 1500 dawał mi miejsce w pierwszej piątce podczas Pucharu Świata. W zeszłym sezonie taki czas nie gwarantował miejsca nawet w pierwszej dziesiątce. Natomiast to, co mnie cieszy to fakt, że pobiłam swój rekord życiowy właśnie na 1500 m, o pół sekundy. Wiem, że może być jeszcze lepiej. Mam nadzieję, że pokaże to w przyszłym sezonie, a także w roku olimpijskim.

Sezon się skończył i… nadszedł trudny czas związany z pandemią. Jak sobie radzisz?

- Myślę, że dobrze. Na całe szczęście trenuję sport zimowy, więc wiosna jest dla mnie momentem roztrenowania. Bardzo współczuję sportowcom, którzy całą zimę szlifowali swoją formę także pod kątem igrzysk i nagle okazało się, że nie mogą trenować, nie wiadomo kiedy wystartują w jakichkolwiek zawodach, a wspomniane igrzyska zostały przeniesione. To bardzo trudny czas dla wielu z nas. Sama, choć jestem po sezonie, miałam wiele planów, z których musiałam zrezygnować.

Jakich?

- Czas po sezonie zawsze staram się poświęcić dzieciakom z mojej akademii. Miałam w planie prowadzić zajęcia, warsztaty dla dzieci. Przed świętami wrócilibyśmy z obozu, który odbyć się miał na profesjonalnym torze we Włoszech. Zgłosiło nam się piętnaścioro dzieci, z czego byliśmy bardzo zadowoleni.

Ile osób obecnie trenuje w Akademii Sportowego Rozwoju Natalii Czerwonki?

- W sumie mamy ok. 60 osób. To naprawdę sporo. Kiedy rozpoczynaliśmy naszą działalność, baliśmy się, że trudno będzie nam pozyskać dzieci. Lubin to miasto, w którym oferta sportowa jest bardzo bogata i pojawiał się stres, że nie przebijemy się z naszymi zajęciami. Okazało się jednak, że cieszą się one sporym zainteresowaniem nie tylko u nas, ale także w okolicznych miejscowościach i miastach. Dojeżdżają do nas dzieci m.in. z: Polkowic, a także mamy dziewczynkę z Wołowa, czy z Góry. Mało tego, dzieci są niesamowicie zdolne! Czasem mam wrażeniem, że na nasze treningi przychodzą osoby, które przeszły specjalną selekcję, a tak nie jest. Myślę, że za kilka lat nasi wychowankowie będą z sukcesami startować nie tylko w ogólnopolskich zawodach, ale także międzynarodowych.

Jak radzicie sobie w akademii w czasie społecznej kwarantanny?

- Niestety nie jest lekko. Myślę, że dla wielu dzieci będzie to prawdziwa próba charakteru. Każde z nich dostało rozpiskę treningów, rodzice nagrywają swoje pociechy i przesyłają nam filmiki. My staramy się korygować ewentualne błędy przy wykonywaniu kolejnych ćwiczeń. Wiemy jednak, że nam wszystkim brakuje wspólnych treningów, dzieci za sobą tęsknią, a w dodatku rozpiera je energia. Postanowiliśmy więc zorganizować różne wyzwania. Wspólnie robimy brzuszki, nagrywamy kolejne filmiki z ćwiczeniami. Po odzewie wiemy, że to naszym podopiecznym dodaje otuchy w tym trudnym czasie. Cieszę się, że ten wolny czas mogę spędzać na pomaganiu innym. Zaangażowałam się również w robienie zakupów seniorom. W ten sposób sama rozładowuję swój nadmiar energii i mam świadomość, że komuś pomogłam w tej trudnej sytuacji.

Sama myślisz już o powrocie do treningów?

- Tak. Już najwyższy czas. Stworzyłam w swoim ogródku mini siłownię, jeżdżę na rowerze, tzn. na trenażerze. Powoli trzeba zacząć się ruszać. Wiemy, że póki co wszystkie zgrupowania są odwołane. Zobaczymy, co będzie później.

Rozmawiała

Aleksandra Szumska


źródło: własne


Proste pytanie: 2 + 5 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
3 zł netto
(3,69 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.