Rozmowa z Mieczysławem Łopatką – jedynym z najlepszych koszykarzy w historii Polski

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 18 marca 2019

Trzykrotny medalista mistrzostw Europy, król strzelców mistrzostw świata w Urugwaju w 1967 r. i igrzysk olimpijskich w Meksyku. Na obu imprezach wybrany został także do pierwszej piątki turnieju. Multimedalista mistrzostw Polski, zarówno jako zawodnik, jak i trener, aż w końcu czterokrotny uczestnik igrzysk olimpijskich! Z takimi sukcesami Mieczysław Łopatka z pewnością w dzisiejszych czasach grałby w NBA. Nam opowiada o mistrzostwach świata sprzed 52 lat, koszykówce kiedyś i dziś i dlaczego nie zrobił kariery za oceanem.

avatar
Mieczysław Łopatka jest jednym z najlepszych koszykarzy w historii Polski (fot. archiwum)

Był Pan na meczu naszej reprezentacji w Gdańsku?
MIECZYSŁAW ŁOPATKA:
– Tak. Sam mecz już nic nie wnosił, bo po zwycięstwie z Chorwacją awans mieliśmy zapewniony. Ale całe spotkanie było dobrym widowiskiem i rodzajem święta. W końcu po 52 latach nasza reprezentacja pojedzie na mistrzostwa świata. Być może otworzy to nowy rozdział w historii polskiej koszykówki.
Ostatnie lata w Polskiej koszykówce nie były zbyt dobre.
– Ośmielę się powiedzieć, że były nawet słabe. Nasza kadra nie osiągnęła nic znaczącego. Mam wrażenie, że przespaliśmy boom, który był na koszykówkę w latach 90. Mocno stała wtedy koszykówka klubowa, reprezentacja zajęła 7. miejsce na mistrzostwach Europy. Do tego doszło NBA i audycja Włodzimierza Szaranowicza „Hej, hej, tu NBA”. Młodzi ludzie bardzo interesowali się naszą dyscypliną i tego władze polskiego związku nie potrafiły wykorzystać, zorganizować odpowiedniego szkolenia. Pieniądze, które pojawiły się w dyscyplinie zostały „przejedzone”, a nie zainwestowane w rozwój. Stąd w moich odczuciach późniejsze problemy.
Co było kluczem do sukcesu reprezentacji za czasów Pana kariery?
– Wydaje mi się, że po prostu ludzie. Kiedy przyszedłem do zespołu jako młody chłopak, zostałem bardzo dobrze przyjęty przez starszych kolegów. Tak samo ja później pomagałem klejonym zawodnikom, którzy dołączali do zespołu. Z reguły było tak, że ci nowi świetnie umieli zastąpić tych, którzy odchodzili. Myślę, że to było kluczowe. Oczywiście borykaliśmy się z różnymi problemami. Kiedyś na imprezie rangi mistrzowskiej spływała nam farba ze strojów, numerków na koszulkach praktycznie nie było widać. Problem był również z butami. Naszym ideałem były trampki z USA AllStars. Pojawił się nawet zakład w Polsce, który wyprodukował dla nas buty na wzór tych amerykańskich. Wyglądały rewelacyjnie. Niestety okazało się, że można biegać w nich tylko do przodu, przy próbie zrobienia jakiś manewrów stopa wykręcała się na wszystkie strony.

Rozmawiała
ALEKSANDRA SZUMSKA


Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 9 + 0 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.