Rozmowa z Michałem Bednarskim, napastnikiem Górnika Polkowice

Wzoruje się na Lewym, gra w Fifę, jesienią zdobył 13, a nie 12 bramek jak informowały niektóre serwisy i – gdyby nie powiodło się w piłce – szuka planu B. Kto taki? Najlepszy snajper Górnika Polkowice, wicelider klasyfikacji strzelców II ligi, Michał Bednarski.

Jak minęła przerwa świąteczno- noworoczna? Kilogramów przybyło?

MICHAŁ BEDNARSKI: – Bardzo szybko, mimo to zdążyłem odpocząć. Dwudniowy pobyt w górach, oraz na miejscu, w rodzinnym Głogowie. O dziwo ważę pół kilo mniej niż na ważeniu 2 grudnia, sumiennie wykonałem więc rozpiskę, którą dostaliśmy od sztabu. Dodatkowo ćwiczyłem na siłowni, choć w święta nie oszczędzałem się i podjadałem wigilijne potrawy. Ostatecznie różnie się to mogło skończyć i przyznaję, że na wagę wchodziłem z niepokojem.

Noworoczne postanowienia?

– Raczej bez jakichś poważniejszych, jeżeli ze zdrowiem wszystko będzie dobrze, ten czas uznam za udany.

Na początku 2020 roku masz chyba więcej pewności siebie aniżeli na starcie sezonu?

– Z pewnością. Moja pozycja w zespole wzrosła i teraz jestem dużo pewniejszy siebie, choć muszę przyznać, że nie brakowało mi tego nawet wtedy kiedy nie grałem. Trener cały czas chciał ze mną współpracować, dlatego nie denerwowałem się, wiedziałem, że to odpowiednia pora, by pokazać się na boisku z najlepszej strony. Cierpliwie czekałem na swoją szansę, trenowałem coraz ciężej, ale nie ukrywam, że bolało mnie to, że sezon ucieka, a ja praktycznie nie łapię meczowych minut.

Twój status zmienił się dopiero po 6. kolejce. Odnieśliście wtedy pierwsze zwycięstwo, pokonaliście Legionovię, między innymi dzięki Twojej bramce. To był punkt zwrotny?

– Tak, mamy w zespole bardzo dobrych napastników i wiedziałem, że w którymś aspekcie mogę przegrać z nimi rywalizację. Mecz z Legionovią był bardzo ważny dla drużyny i trenera. Ekipa z Legionowa – podobnie jak my – również miała duże problemy z punktowaniem. Zacząłem tamto spotkanie na ławce, wszedłem w drugiej połowie przy niekorzystnym wyniku 0:1. Chwilę później sędzia podyktował rzut karny. Bez zastanowienia go wykonałem, chciałem dać impuls drużynie, przekonać ją, że może na mnie liczyć. Tamta wygrana bardzo pomogła, zarówno całemu zespołowi jak i mi personalnie.

Łatwej wskoczyć do podstawowego składu kiedy drużynie nie idzie?

– Zależy dla kogo, kto jakim charakterem dysponuje. Ja akurat nie mam problemu z takimi sytuacjami, jestem wtedy jeszcze bardziej zdeterminowany.

Rozmawiał
ARKADIUSZ BARSKI

Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".

Trenujemy w...

Spotkanie z Czesławem Michniewiczem rozpoczęliśmy od miłych wspomnień. Szkoleniowiec, mimo upływu lat, doskonale pamięta nasz tygodnik.

Zagranica daleka i...

Polskich trenerów pracujących w klubach zagranicznych można policzyć na palcach u rąk. Szczególnie jeśli mówimy o klubach cieszących się szeroko rozumianą renomą.

O drodze do...

w 2003 roku zdobywał bramkę przeciwko Manchesterowi City, nikt nawet nie pomyślał, że za jedenaście lat przypieczętuje także zwycięstwo Polaków w meczu z Niemcami. To drugie trafienie jeszcze tego samego wieczoru przeszło do historii polskiego futbolu.

Kujon na bieżni

Sofia Ennaoui opowiada o swoich początkach w sporcie, szkole, mieszkaniu we Wrocławiu i przede wszystkim rozpoczynających się przygotowaniach do igrzysk w Tokio.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij