Rozmowa z Martinem Kaczmarskin – kierowcą rajdowym

, piątek, 31 stycznia 2014

O udziale w tym rajdzie marzy każdy kierowca na świecie, specjalizujący się w cross country. O jego ukończeniu wszyscy, którzy stają na starcie. O lokacie w czołówce mogą śnić tylko najwybitniejsi, zwłaszcza jeśli debiutują w Dakarze, bo to o tej ekstremalnie trudnej imprezie mowa…

avatar
Martin Kaczmarski spełnił sowje marzenie - ukończył Rajd Dakar

Udało się to niespełna 24-letniemu (ur. 20 lipca 1990) wrocławianinowi Martinowi Kaczmarskiemu, najmłodszemu kierowcy w całej historii powszechnie uznawanego za najtrudniejszy na świecie rajdu terenowego. Stuprocentowemu debiutantowi, choć pretensje do tego miana zgłaszał inny nasz rodak uczestniczący w Dakarze 2014 Marek Dąbrowski. Tyle że ten świetny skądinąd sportowiec miał w CV już kilka dakarowych startów jako motocyklista, a to bezcenne doświadczenie, o czym najlepiej świadczy przykład Stephana Peterhansela, który wygrał Dakar na motocyklu sześciokrotnie, zanim odniósł 5 zwycięstw jako kierowca samochodu. Martin Kaczmarski dojechał do mety w Valparaiso na 9 pozycji, czym zaskoczył (a nawet zszokował) nie tylko kibiców motosportu, ale i sławnych rywali. Tak oto zrealizował się najbardziej optymistyczny scenariusz programu „Szkoły mistrzów LOTTO” – bo pojętny uczeń uplasował się 3 lokaty niżej od swego mistrza Krzysztofa Hołowczyca.
Gdyby rok temu ktoś zawyrokował, że Martin Kaczmarski pojedzie w Dakarze, ukończy go, ba, uplasuje się w czołowej dziesiątce, to co byś na to powiedział?
MARTIN KACZMARSKI:
– Niesamowite, niemożliwe, arcytrudne do zrealizowania bez pomocy mistrza i licznej grupy wspierających (na różne sposoby). Po prostu to nie miało prawa się udać. A jednak….
Skoro poruszyłeś temat mistrza, pozwól, że zacytuję – za „Przeglądem Sportowym” – wypowiedź Krzysztofa Hołowczyca nt. Dakaru 2014: „Marek z Jackiem od strony nawigacyjnej pojechali perfekcyjnie (procentowało dakarowe doświadczenie, o którym wcześniej wspomniałem – przyp.W.N.). Adaś, gdyby nie urwał koła, byłby w dziesiątce. A Martin jest moją największą satysfakcją. Miałem ogromną frajdę, patrząc, jak wykorzystywał swoją inteligencję. Rozpierała mnie duma, kiedy widziałem, co daje szkolenie przez „Hołka”. Zadufanie mistrza czy realna ocena sytuacji?
– Krzysztof wykonał fantastyczną pracę. Bez jego pomocy, rad, informacji ciężko byłoby osiągnąć metę. Ale przecież Dakar to zwieńczenie całorocznej współpracy, która przynosi tak dobre efekty.
X-Raid to marzenie chyba wszystkich kierowców samochodów. Martinowi Kaczmarskiemu udało się dostać do tego zespołu, a przecież jesteś bardzo młodym człowiekiem.
– Byłem najmłodszym kierowcą samochodu – nie tylko Polakiem – w historii Dakaru. Metę osiągnąłem stuprocentowo sprawnym samochodem, zero uszkodzeń, mówiąc żartobliwie, tym Mini można by jeszcze spokojnie pojechać na zakupy, zaliczyć kolejny Dakar. Podczas całej imprezy złapałem tylko trzy kapcie (w tym jeden na dojazdówce). Nie zakopałem się w górze piachu, o co było bardzo łatwo, nie robiłem nerwowych ruchów, nie panikowałem. Zatem rajd bardzo dla mnie udany, co mam nadzieję nie uszło uwadze szefów X-Raid. Ale nie byłoby mnie w tej stajni, gdyby nie Krzysiek. Bo to on namówił właścicieli zespołu, barwy którego reprezentują wszyscy kierowcy ze światowej czołówki, do dano mi szansę podczas rajdu w Maroku (to był rodzaj testu). I jak sądzę, to był moment decydujący.
Motocykle to przede wszystkim KTM-y, quady Yamahy, a wśród samochodów bezdyskusyjnie dominują Mini. Tym pojazdem „podróżowała” w Dakarze 2014 pierwsza trójka, nim jechał Hołowczyc, także Kaczmarski. To naprawdę taki dobry samochód?
– Oj, tak. To samochód skonstruowany w oparciu o wiedzę i doświadczenie z poprzednich Dakarów, auto, które nie zawodzi, na którym można polegać, obsługiwane przez superfachowców, jakich zatrudnia X-Raid. To komfortowe uczucie, kiedy wiem, że można na nich polegać, mogę pytać, a informacje od nich płynące są bezcenne. Bo mają doświadczenie nie tylko w zakresie logistyki, serwisowania, ale typowo dakarowe, jakże różne od innych.
W ub. roku, podczas startów w Pucharze Świata, zdarzały się chwile fizycznej słabości, teraz – w ekstremalnie trudnej imprezie, imponowałeś znakomitym przygotowaniem.

– Mój wynik to praca wielu ludzi. Bardzo ważny jest facet, który siedzi na fotelu obok – Philipe Palmeiro to świetny, doświadczony (zwłaszcza w Dakarze) pilot. 50, nawet 60 procent sukcesu zawdzięczam właśnie Portugalczykowi. Do tego znakomici inżynierowie, rewelacyjny serwis. Ja zbieram śmietankę, ale dobry wynik to zasługa bardzo wielu osób.
Chemia między Kaczmarskim i Palmeiro była?
– Spędziłem z tym gościem wyczerpujące 2 tygodnie na kilkudziesięciu centymetrach sześciennych. To fantastyczny, ciepły, dobry człowiek. Przy nim nawet ekstremalny wysiłek znosi się nie najgorzej. Ja ciągle się uczę, dlatego doświadczenie Philipe jest takie ważne, pomaga unikać prostych błędów.


źródło: brak danych


Proste pytanie: 10 + 10 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.