Rozmowa z Kingą Byzdrą, rozgrywającą KGHM Metraco Zagłębia Lubin

Maciej Szumski, wtorek, 2 kwietnia 2013

Już w najbliższą sobotę szczypiornistki KGHM Metraco Zagłębia Lubin z Kingą Byzdrą w składzie rozpoczną rywalizację w 1. rundzie play-off PGNiG Superligi z drużyną KPR Jelenia Góra. Czołowa Polska szczypiornistka w przyszłym sezonie opuści Lubin i będzie występowała w utytułowanej Buducnosti Podgorica. Jak zapewnia jednak zawodniczka, w tym momencie najważniejsza jest dla niej walka o mistrzostwo Polski z Zagłębiem.

avatar

Zagłębie po rundzie zasadniczej zajęło trzecią lokatę w tabeli. Czy to miejsce was satysfakcjonuje, czy też liczyłyście na lepszą pozycję przed play-off?
KINGA BYZDRA: – Na pewno celowałyśmy nieco wyżej i były na to szanse, ale uważam że nie jest to zła lokata, gdyż gramy w systemie play-off. W nim nawet z ósmego miejsca można walczyć o medale, tak że nie narzekamy i zobaczymy, jak ułożą się kolejne etapy. Początek sezonu nie układał się po naszej myśli, ale po trzech spotkaniach wróciłyśmy na swoje tory i grałyśmy tak, jak tego oczekujemy.
Czy tegoroczne rozgrywki przyniosły jak dotąd niespodzianki?
– Myślę, że w przeciwieństwie do ubiegłych rozgrywek w tym roku w lidze było wiele niespodzianek, a wyniki niektórych spotkań zaskoczyły obserwatorów. Niespodzianką jest na pewno postawa zespołu z Nowego Sącza, który pokazał się z naprawdę dobrej strony i dostał się do ósemki.
W pierwszej rundzie play-off zmierzycie się w derbach z zespołem KPR Jelenia Góra. Czego możecie spodziewać się po tych rywalkach?
– W zespole z Jeleniej Góry grają młode, ale bardzo waleczne dziewczyny, które w każdy mecz wkładają wiele serca. W tym sezonie KPR gra trochę inną, podwyższoną obroną, podobną nieco do naszej. Uważam jednak, że my stosujemy ją dłużej, mamy ją dobrze opanowaną i jest to dla nas plusem. Na pewno podejdziemy do tych spotkań bardzo skoncentrowane i będziemy chciały wyjść zwycięsko z dwóch meczów.
Kontuzja wykluczyła z gry do końca sezonu Sabinę Kobzar, z urazami zmagały się też ostatnio Anna Pałgan i Seynabou Benga. Czy to wpłynie na waszą postawę w play-off?
– Szkoda, że dziewczyny odniosły kontuzje, jednak te zdarzają się w każdej drużynie. Wiele zawodniczek zmaga się z urazami stawów skokowych, bólem pleców czy barków, jednak w najważniejszych momentach zaciskamy zęby i stajemy do walki, zapominając o kontuzjach. Na pewno tak będzie również teraz.
Jak przygotowujecie się do pojedynków z KPR?
– Cały czas przygotowujemy się po kątem meczów z Jelenią Górą. Myślę, że po świętach przygotowania taktyczne będą jeszcze bardziej intensywne. Rano mamy treningi biegowe na stadionie, a wieczorem spotykamy się w hali.
W ostatnich dniach reprezentacja Polski z Panią w składzie przegrała dwa towarzyskie mecze z Holandią. Czy rywalki były w nich takie mocne, czy może skupiałyście się bardziej na ćwiczeniu poszczególnych elementów gry niż na wyniku?
– To były mecze sparingowe i trener już na początku zapowiedział, że wynik nie będzie najważniejszy. Wiadomo, chciałyśmy wygrać, gdyż to buduje morale, ale miałyśmy inne założenia. Chciałyśmy głównie przećwiczyć obronę. Co ważne, Holenderki grały defensywę bardzo podobną do naszych przyszłych rywalek, Szwedek. W kadrze znalazło się również sporo zawodniczek nowych lub powracających do składu. Miałyśmy okazję do przećwiczenia timingu, naszych zachowań i poruszanie się w ataku oraz w obronie. Szkoda, że nie wygrałyśmy, ale to nie było na tym zgrupowaniu głównym celem.
W czerwcu rozegracie kluczowy dwumecz eliminacji mistrzostw świata ze Szwecją. Jakie są najmocniejsze strony rywalek?
– Przygotowujemy się pod kątem rywalizacji ze Szwedkami praktycznie od momentu, kiedy dowiedziałyśmy się, że będą naszymi rywalkami. Podchodzimy do tych meczów bojowo, bo bardzo chcemy wrócić w końcu na wielkie, światowe imprezy. W zespole Szwecji są dwie kluczowe zawodniczki, środkowa rozgrywająca Isabelle Gullden i Linnea Torstenson na lewej połówce. Na nich trzeba będzie się najbardziej skupić i pod nie przygotowujemy też obronę. Naszym atutem musi być dobra gra w defensywie, gdyż Szwedki dobrze grają w ataku jeden na jeden. Musimy też popracować nad pośrednim kontratakiem.
Po sezonie przeniesie się Pani do jednej z najlepszych obecnie drużyn w Europie, ubiegłorocznych triumfatorek Ligi Mistrzyń, Buducnosti Podgorica. Jak doszło do podpisania tej umowy?
– Sprawy potoczyły się dość szybko, otrzymałam telefon z Podgoricy i po rozmowach zdecydowałam się podpisać umowę. Jest mi trochę ciężko o tym mówić, gdyż ciągle jestem zawodniczką Zagłębia. Po zdobyciu Pucharu Polski chcę osiągnąć z drużyną kolejny cel i skupić się na walce o mistrzostwo. Nasza mentalność jest taka, że jeśli nie wyjdzie mi jeden mecz będzie mówiło się, że myślę już o nowym klubie. To nieprawda. Przez cały czas, kiedy jestem w Lubinie jest mi tu bardzo dobrze i brałam pod uwagę pozostanie w Zagłębiu. Propozycja, którą otrzymałam z Podgoricy mogłaby się już jednak nigdy nie powtórzyć, a jednym z głównych argumentów jest gra Buducnosti o najwyższe cele w Lidze Mistrzyń. Z perspektywy czasu zobaczę, czy to dobra decyzja. Swego czasu taką było przejście do Zagłębia i mam nadzieję, że będzie tak również i teraz.
Czy trenerka Bożena Karkut i władze klubu starali się przekonać Panią do pozostania w zespole?
– Trenerka i prezes chcieli, żebym została, jednak nie robiłam niczego za ich plecami i otwarcie rozmawiałam o całej sytuacji. Na początku byli pewnie zaskoczeni, ale później naprawdę świetnie to przyjęli, udzielili mi wielu rad i jestem im za to naprawdę wdzięczna.
Czy rozmawiała już Pani o swojej roli w nowym klubie i czy miała Pani okazję poznać otoczenie, w którym przyjdzie Pani grać?
– Myślę, że w Buducnosti wiedzą, że jestem wszechstronną zawodniczką i mogę występować praktycznie na każdej pozycji rozegrania. To gdzie zagram będzie więc zależało od decyzji szkoleniowca. Nie będzie mi za to raczej dane grać ze słynną Bojaną Popović, która zakończyła już karierę zawodniczą i teraz pracuje w Buducnosti jako asystentka trenera i dyrektor sportowy. Miałam już szansę odwiedzić Podgoricę, gdyż w lipcu grałyśmy tam mecz reprezentacji z Czarnogórą. Zobaczyłam wtedy miasto i poznałam ludzi, którzy okazali się bardzo mili i życzliwi. Na pewno ten kraj różni się od naszego i mam świadomość, że będzie na początku ciężko. Jestem jednak dobrej myśli.
Rozmawiał
ANDRZEJ CZECH


źródło: brak danych


Proste pytanie: 8 + 8 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.