Rozmowa z Cody Williamsem, nowym rozgrywającym Panthers Wrocław

Amerykanin Cody Williams ma ciekawe CV. Zaczynał rzecz jasna od występów w college’u, po studiach wyjechał na kilka miesięcy do ligi niemieckiej, a po powrocie do ojczyzny zahaczył się w National Arena League – rozgrywkach halowej odmiany futbolu amerykańskiego. W nadchodzącym sezonie ma dowodzić grą Panthers Wrocław.

Zanim przejdziemy do Twojej przeszłości, futbolowych początków i kolejnych etapów kariery, powiedz: dlaczego Panthers? Co zdecydowało, że związałeś się właśnie z nimi?

CODY WILLIAMS: – Ich nieustanne sukcesy. Dysponują świetną organizacją, od graczy, przez trenerów, po sam management. Należą do pierwszej ligi europejskiego futbolu, a ja jestem bardzo szczęśliwy, że będę miał możliwość gry w tej drużynie podczas pierwszego sezonu European League of Football.

Kto i kiedy zaraził Cię futbolową pasją?

– Wszystko zaczęło się, gdy miałem siedem lat. Mój tata grał w futbol przez całe życie, oglądanie go na boisku było jak podziwianie prawdziwego superbohatera. To sprawiło, że ja i mój brat chcieliśmy robić wszystko dokładnie tak jak on.

Poważne granie rozpocząłeś na studiach…

– W college’u na Uniwersytecie Monmouth w West Long Branch, stan New Jersey. Po dwóch latach, kontuzji nogi i zmianie trenera, przeniosłem się do Assumption College. Następnie była rehabilitacja, która – nawiasem mówiąc – poszła świetnie, i start na turnieju NCAA II z prawdopodobnie najlepszą drużyną, w jakiej miałem okazję grać odkąd uprawiam futbol. Skończyło się na porażce w Elite Eight, ale to była naprawdę niezła jazda. Po raz kolejny wielkie dzięki dla mojego trenera Boba Chesneya. To on dał mi szansę startu w tych zawodach, co było dla mnie czymś, czego zawsze potrzebowałem.

Następny krok – Europa.

– Każdy dzieciak grający w futbol marzy o występach na wyższym poziomie – w NFL. Miałem możliwość uczestniczenia w treningach podczas ProDay, gdzie na młodych zawodników spoglądało wielu scoutów. Niestety, finalnie nie zostałem zaproszony na żaden obóz. Miałem świadomość, że trener rozgrywających, z którym kiedyś pracowałem – Tommy Guy – po zakończeniu kariery w college’u przeniósł się do niemieckiej Kolonii. Zarejestrowałem się więc platformie europlayers i wsiadłem do pierwszego samolotu lecącego do Poczdamu. Tam spotkałem niesamowitą grupę facetów, którzy naprawdę kochają futbol. Przeprowadzka do Niemiec była okazją do kontynuowania futbolowej przygody, zawsze byłem wdzięczny za możliwość gry z tymi zawodnikami.

Jak wspominasz swoje pierwsze kroki z dala od domu i w nowej kulturze?

– Kulturę przyjąłem z otwartymi ramionami. Od próby nauczenia się języka, kupowania artykułów spożywczych i korzystania z transportu publicznego – wszystko było zupełnie nowym doświadczeniem i bardzo mi się podobało. Nawiązałem relacje z ludźmi, które trwają do dziś. Nie mogę się doczekać, aby oddać się kolejnej, nowej kulturze.

Po sezonie 2019 wróciłeś do USA, gdzie trafiłeś do National Arena League,  czyli halowej odmiany futbolu amerykańskiego, niezbyt dobrze znanej w Polsce. Jak się tam czułeś?

– Mój ówczesny agent poradził mi, abym wrócił do Stanów, gdzie udało mi się związać z jedną z drużyn NAL – Brooklyn Streets. Gra w halowy futbol różni się od tego standardowego. Ze względu na mniejsze boisko, w rywalizacji uczestniczy tylko ośmiu zawodników w każdej z drużyn, a gra jest o wiele szybsza. Tam nauczyłem się przede wszystkim skuteczniejszej improwizacji. Jest tam wiele boiskowych ścieżek niespotykanych w pełnej odmianie futbolu... To było bardzo przyjemne doświadczenie.

W 2020 roku miałeś występować w Carolina Cobras – innej ekipie z NAL, ale rozgrywki odwołano z powodu COVID-19. Co robiłeś w czasie pandemii?

– Mam dyplom biznesowy, więc w międzyczasie dostałem niewielką pracę w sprzedaży. Jednocześnie próbowałem znaleźć inny „futbolowy dom”.

W internecie doszukałem się informacji na temat pracy społecznej i pomocy w odbudowie rodzinnego Springfield. Wyjaśnij, o co chodzi.

– Odbudowa Springfield to projekt społeczny, w ramach którego ja i inni chętni odwiedzaliśmy mieszkańców Springfield i wykonywaliśmy naprawy w ich domach oraz nieruchomościach. Muszę przyznać, że to wspaniałe uczucie – móc wesprzeć społeczność miasta, w którym się wychowałem.

Co lubisz robić w chwilach wolnych od trenowania?

– Jestem rodzinnym facetem, zawsze obok siebie mam grupę kuzynów i rodzeństwa. Poza tym jestem właścicielem niesamowitych psów – Choco, Phoebe i D’Bo. Uwielbiam też grać w Call of Duty.

Czym jest dla Ciebie futbol amerykański?

– Wszystkim. To jedyne, co konsekwentnie realizuję w swoim życiu przez ostatnie szesnaście lat. Ten sport daje mi przyjaciół i lekcje życia, z których będę korzystał, nauczając kolejne pokolenie. Futbol uczynił mnie tym, kim jestem dzisiaj.

Jaka jest najsilniejsza strona Cody’ego Williamsa – rozgrywającego?

– Umiejętność dowodzenia ofensywą. W tym sporcie chodzi o poświęcenie się dla pozostałych dziesięciu zawodników na placu gry, a ja za moich boiskowych braci zawsze dam z siebie wszystko!

Czego mogą spodziewać się po Tobie drużyna i kibice?

– Lidera. Bardziej nienawidzę przegrywać, niż kocham wygrywać. Jestem bardzo podekscytowany, że będę mógł poznać wszystkich w klubie i nową kulturę. Go Panthers!

Ilekroć pytam nowych zawodników o ich cele na kolejny sezon, odpowiadają: mistrzostwo Polski z Panthers. Tym razem drużyna nie wystąpi w rodzimej lidze, a w nowych, europejskich rozgrywkach. O tytuł nie będzie więc łatwo. A więc: co chcesz osiągnąć z Panthers Wrocław w tym roku?

– Jestem bardzo podekscytowany, że mogę wrócić na boisko i że mam okazję zrobić to na najwyższym poziomie ligowym, z najlepszymi zawodnikami w Europie. Ostateczny cel? Zostać na placu boju do samego końca. Chcemy zagrać w ELF Bowl!

Rozmawiał

ARKADIUSZ BARSKI

Złote Pantery!

To był dla Panthers Wrocław długi, za to perfekcyjny i zwieńczony wygranym finałem sezon. W sobotnim Polish Bowl XV Pantery zdecydowanie pokonały Lowlanders Białystok 48:12 i obroniły trofeum wywalczone przed ponad rokiem na tym samym stadionie.

Teraz Lowlanders!

W półfinałowym meczu Ligi Futbolu Amerykańskiego Panthers Wrocław nie dali jakichkolwiek szans Bydgoszcz Archers, zwyciężyli 56:0 i pewnie zameldowali się w Polish Bowl. Tam zmierzą się z rywalem, z którym rywalizowali rok i dwa lata temu – Lowlanders Białystok.

Kwiatkowski show

Nie było niespodzianki w ostatnim meczu sezonu zasadniczego LFA pomiędzy Panthers Wrocław a Lowlanders Białystok. Mistrzowie Polski wygrali 37:13 i z kompletem zwycięstw awansowali do półfinału.

Pierwsze mistrzostwo!

Klub sportów amerykańskich, jak od niedawna można określić Panthers Wrocław, doczekał się pierwszego w tym roku mistrzostwa Polski. Po tytuł sięgnęły klubowe softballistki, które zdystansowały krajową konkurencję i z podniesionymi głowami mogą oczekiwać na podobny wyczyn w wykonaniu futbolistów.

Używamy plików cookie na naszej stronie do personalizowania treści i reklam, analizowania ruchu na stronie, zapewniania funkcji mediów społecznościowych oraz udostępniania informacji naszym partnerom o sposobie w jakim korzystasz z naszej strony. Sposób przechowywania cookie możesz zmienić w ustawieniach przeglądarki.

Przeczytaj naszą Politykę prywatności oraz informacje RODO.

Zamknij