Rozmowa z Bożeną Karkut, szkoleniowiec Metraco Zagłębia Lubin

Arkadiusz Barski, poniedziałek, 28 maja 2018

Tradycją staje się powoli, że co roku na łamach „Słowa Sportowego” podsumowujemy rozgrywki w wykonaniu Metraco Zagłębia Lubin wspólnie z Bożeną Karkut. Skupiliśmy się głównie na sukcesie wicemistrzyń Polski, ale nie zabrakło również miejsca na mniej przyjemne tematy, związane z ostatnimi wydarzeniami w Lublinie i aktualną sytuacją w PGNiG Superlidze Kobiet.

avatar
Bożena Karkut (na zdjęciu) sięgnęła ze swoim zespołem po kolejny medal mistrzostw Polski (fot. MKS Zagłębie Lubin)

Srebrne medale wywalczone przed rokiem przez Metraco Zagłębie Lubin były postrzegane jako wielki sukces. Teraz powinniśmy spoglądać na osiągnięty rezultat podobnie?
BOŻENA KARKUT:
– Moim zdaniem tak, ale mam swoich krytyków, którzy odebrali ten sukces w inny sposób. Przed rozpoczęciem sezonu udało nam się przeprowadzić ciekawe transfery. Wydawało się, że wszystko zmierza ku temu, że mamy mocny, stabilny i wyrównany zespół, który pozwoli nam walczyć o najwyższe cele. Pierwsza runda przebiegła po naszej myśli, bo porażka jedną bramką w Lublinie niczego nam nie ujmowała. W kolejnych spotkaniach musieliśmy sobie radzić osłabieni brakiem dwóch zawodniczek zagrażających rzutem z drugiej linii, co miało niebagatelne znaczenie w późniejszych pojedynkach z czołowymi zespołami PGNiG Superligi Kobiet.
Po drodze pojawiły się kolejne trudności.
– Przez ostatnie półtora miesiąca rozgrywaliśmy mecze praktycznie co trzy dni, więc brak siedmiu zawodniczek stanowił dla nas bardzo poważny problem. Nie mogłam pokazać oznak słabości moim podopiecznym, ale miałam obawy, że wicemistrzostwo Polski może nam się wymknąć z rąk, a pewnych spotkań nie będziemy w stanie ugrać. Po części tak się właśnie stało, więc decydujący mecz z GTPR-em Gdynia niósł ze sobą wysoką dawkę stresu. Porażka skazywałaby nas na końcowe rozstrzygnięcia w Lublinie, a to nie byłby dla nas zbyt dobry scenariusz. Cieszę się, że zawodniczki sobie z tym poradziły, bo również one widziały, że ten medal ucieka im przez palce. Z tego powodu srebro trzeba uznać za spory sukces.
Kontuzje są fatum Metraco Zagłębia Lubin?
– Nie myślę w ten sposób. Wracając jednak do tematu, to Klaudia Pielesz kontuzji tak naprawdę doznała na zajęciach praktycznych kursu trenerskiego. Dziewczyny się kształcą, więc nie zabraniam im tego. Podczas meczu w Gdyni całkiem nieźle prezentowała się Paulina Piechnik, która po odejściu z klubu Żany Marić oraz Aliny Wojtas miała nam pomóc m.in. w zagrożeniu rzutem z drugiej linii. Później przytrafił się jej uraz. Była to pęknięta kość piszczelowa, co było dla nas lepszą diagnozą, ale i tak została wyeliminowana z gry do końca sezonu. Innym razem zawodniczki zderzyły się ze sobą na treningu, a Agnieszka Jochymek złamała w tej sytuacji nos.

Rozmawiał
DAMIAN ORŁOWICZ


Więcej w aktualnym wydaniu "Słowa Sportowego".


źródło: brak danych


Proste pytanie: 6 + 3 =


E-Wydanie:
KUP PDF
Koszt SMS
2 zł netto
(2,46 zł z VAT)
Najbliższe wydarzenia
brak informacji
Livebox - Relacje na żywo
Brak planowanych Relacji Live, zobacz archiwum.
Sonda
Mundial 2018 w Rosji: Czy Polska wyjdzie z grupy??